Niemcy policzyli kiedy i jakim kosztem Europa uniezależni się militarnie od USA. Tusk będzie przerażony

Z raportu przygotowanego przez Kiloński Instytut Gospodarki Światowej wynika jasno: pełne uniezależnienie militarne Europy od USA to projekt ogromny, kosztowny i długotrwały. Szacowany koszt to około 500 miliardów euro. Już do 2030 roku trzeba byłoby wydać 150–200 miliardów euro, a reszta przypadłaby na kolejne lata. To skala porównywalna z największymi programami gospodarczymi w historii Unii.
Jeszcze ważniejszy jest czas. Nawet przy sprawnej realizacji i pełnej mobilizacji politycznej mówimy o horyzoncie od pięciu do dziesięciu lat. Czyli – realnie – o połowie lat 30.
Europa nadal zależna od USA
Eksperci nie mają wątpliwości: mimo wysokich wydatków obronnych Europa wciąż pozostaje zależna od Stanów Zjednoczonych w kluczowych obszarach.
Chodzi między innymi o:
- systemy rozpoznania i wywiadu,
- transport strategiczny,
- zaawansowane technologie uzbrojenia,
- zdolności operacyjne na dużą skalę.
To oznacza, że nawet zwiększanie wydatków nie przekłada się automatycznie na realną samodzielność wojskową.
Dekada ryzyka
Tu pojawia się zasadnicza sprzeczność. Jeśli rzeczywiście – jak sugeruje Donald Tusk – zagrożenie ze strony Rosji może zmaterializować się w perspektywie miesięcy lub kilku lat, to Europa nie ma czasu na eksperymenty. Budowa autonomii obronnej to proces na dekadę. Tymczasem bezpieczeństwo trzeba mieć tu i teraz. W tej sytuacji rezygnacja z amerykańskiego parasola bezpieczeństwa oznaczałaby wystawienia bezbronnej Europy na agresję ze strony Rosji, która - jeszcze raz przypomnijmy słowa Tuska - jest kwestią "miesięcy, a nie lat".
Nawet Niemcy mówią jasno
Co istotne, nie są to opinie z zewnątrz, lecz wnioski płynące z niemieckiego ośrodka analitycznego. A więc z kraju, który jest jednym z filarów europejskiej polityki obronnej. Wnioski są jednoznaczne: autonomia militarna Europy jest możliwa, ale wymaga ogromnych nakładów, czasu i ścisłej współpracy państw. To nie jest projekt, który można zrealizować „tu i teraz”. Z perspektywy Polski oznacza to konieczność twardego realizmu.
Z jednej strony można i należy rozwijać europejskie zdolności obronne. Z drugiej – nie wolno ignorować faktu, że dziś fundamentem bezpieczeństwa pozostaje obecność USA.
W tym kontekście deklaracje Tuska o tym, by nie zabiegać o utrzymanie amerykańskich wojsk w regionie w imię „solidarności europejskiej”, wyglądają po prostu niebezpiecznie.
źr. wPolsce24 za PAP











