Katastrofa na torach w Hiszpanii. Krzyki pasażerów, poskręcane wagony i dziesiątki zabitych

Do wypadku doszło około 360 kilometrów na południe od Madrytu, na terenie wspólnoty autonomicznej Andaluzji. Jak poinformował szef regionalnego rządu Juanma Moreno, siła zderzenia była ogromna, a akcja ratunkowa trwała przez całą noc. Niewykluczone, że liczba ofiar jeszcze wzrośnie.
– Prawdopodobnie znajdziemy więcej ciał. Do usunięcia zniszczonych elementów pociągów potrzebny jest ciężki sprzęt – ostrzegł Moreno w rozmowie z dziennikarzami.
Akcja ratunkowa w ekstremalnych warunkach
Ratownicy przy świetle reflektorów wydobywali pasażerów z poskręcanych wagonów. Część osób ewakuowała się przez rozbite okna, inni byli wynoszeni na noszach. Najwięcej ofiar znajdowało się w pierwszych dwóch wagonach pociągu jadącego z Madrytu do Huelvy, który po zderzeniu wykoleił się i stoczył po nasypie.
Według hiszpańskich mediów w obu pociągach podróżowało łącznie około 400 pasażerów, głównie Hiszpanów wracających do Madrytu po weekendzie.
Relacje świadków: „Ludzie krzyczeli, torby spadały z półek”
27-letni maszynista pociągu relacji Madryt–Huelva znalazł się wśród ofiar śmiertelnych. Pasażerowie relacjonując chwile grozy, podkreślali, że „ludzie krzyczeli, a torby spadały z półek”.
– Jest wielu rannych. Wciąż się trzęsę – powiedziała dziennikowi „El País” 33-letnia Maria San José, pasażerka pociągu dużych prędkości jadącego z Malagi do Madrytu.
Pociąg jechał 200 km/h. Przyczyna wciąż nieznana
Z informacji „El País” wynika, że skład jadący do Huelvy, obsługiwany przez państwowego przewoźnika Renfe, poruszał się w chwili zderzenia z prędkością około 200 km/h. Nie wiadomo, jak szybko jechał pociąg, który pierwszy się wykoleił.
Hiszpański minister transportu Óscar Puente przyznał, że przyczyna wypadku pozostaje niejasna. Podkreślił, że jest to „naprawdę dziwne”, że do wykolejenia doszło na prostym odcinku toru, który został odnowiony w maju.
„Noc głębokiego bólu dla Hiszpanii”
Premier Pedro Sánchez napisał w mediach społecznościowych, że „to noc głębokiego bólu dla naszego kraju”. Rzecznik rządu przekazał, że król i królowa Hiszpanii na bieżąco śledzą rozwój wydarzeń.
W Adamuz, liczącym około 5 tysięcy mieszkańców, uruchomiono centrum recepcyjne dla poszkodowanych. Lokalna społeczność przynosiła jedzenie i koce, ponieważ nocna temperatura spadła do około 6 stopni Celsjusza.
źr. wPolsce24 za RMF24











