Internet tylko za okazaniem dowodu osobistego? Cyfrowy kaganiec staje się faktem

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii z coraz większym niepokojem obserwują kierunek, w jakim zmierza ich ojczyzna. Kraj, który przez dekady uchodził za wzór poszanowania podstawowych zasad demokracji, w oczach wielu obywateli zaczyna przypominać państwo policyjne, w którym nawet próba wyrażenia własnej opinii może skończyć się interwencją służb lub pobytem w areszcie.
Coraz częściej mówi się o przypadkach, gdy funkcjonariusze pukają do drzwi zwykłych obywateli tylko po to, by ukarać ich za poglądy wyrażane publicznie, na przykład za krytykę skutków nielegalnej migracji. Co więcej, nawet jeden z najważniejszych symboli narodowych, flaga z krzyżem św. Jerzego, bywa dziś powodem do sankcji wobec mieszkańców kraju.
Elity polityczne tłumaczą te działania koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony dobra wspólnego. Wielu Brytyjczyków odbiera je jednak zupełnie inaczej - jako narastające ograniczanie wolności, które sprawia, że we własnym państwie czują się coraz mniej bezpiecznie.
Państwo chce coraz większej kontroli
Wyraźnym przykładem tych tendencji jest niedawno wprowadzona ustawa regulująca treści w internecie. W teorii rząd przekonuje, że jej celem jest ochrona użytkowników sieci, a zwłaszcza dzieci, przed szkodliwymi materiałami. W praktyce jednak wielu obywateli uważa ten akt prawny za nową formę cenzury, która już teraz znacząco wpływa na codzienne życie na Wyspach.
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się liczne sygnały od użytkowników iPhone’ów, którzy skarżą się na najnowszą aktualizację systemu. Próba jej instalacji kończy się komunikatem wymagającym przesłania zdjęcia dowodu osobistego lub karty bankowej. Teoretycznie można zignorować to żądanie, jednak w praktyce oznacza to ograniczony dostęp do internetu - użytkownik traci możliwość wchodzenia na strony oznaczone jako „Adult Content”.
Problem polega na tym, że do tej kategorii może trafić niemal każda witryna. Wystarczy jedna decyzja administracyjna, by nawet popularne portale informacyjne czy platformy społecznościowe zostały uznane za treści „dla dorosłych”.
Pełny dostęp do sieci możliwy jest dopiero po skutecznej weryfikacji tożsamości i wieku poprzez udostępnienie zdjęcia dokumentu. Rodzi to poważne obawy związane z prywatnością i bezpieczeństwem danych osobowych, zwłaszcza w kontekście potencjalnych ataków hakerskich.
źr.wPolsce24 za X/Niebezpiecznik











