Wysłał wojsko do parlamentu. Były prezydent skazany na dożywocie

Były przywódca usłyszał zarzut kierowania zamachem stanu. Prokuratura domagała się dla niego najwyższego wymiaru kary – kary śmierci. Sąd zdecydował jednak o dożywociu, uznając winę oskarżonego za bezsporną.
W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że ogłoszenie stanu wojennego miało na celu długotrwałe sparaliżowanie Zgromadzenia Narodowego.
Zdaniem sądu Jun Suk Jeol polecił skierowanie wojska do budynku parlamentu, by uciszyć przeciwników politycznych. Sędzia przewodniczący składu orzekającego zaznaczył, że działania byłego prezydenta doprowadziły do poważnych kosztów społecznych i destabilizacji państwa. Dodał, że trudno znaleźć jakiekolwiek oznaki skruchy ze strony oskarżonego.
Sześć godzin, które wstrząsnęły krajem
3 grudnia 2024 roku Jun Suk Jeol wystąpił z telewizyjnym orędziem, w którym ogłosił stan wojenny. Decyzję tlumaczył koniecznością walki z – jak to określił – „siłami antypaństwowymi”. Wojsko otoczyło parlament, jednak deputowanym udało się dostać do budynku i przegłosować uchylenie dekretu. Cały kryzys trwał zaledwie sześć godzin, ale jego konsekwencje okazały się długofalowe.
Wydarzenia z grudnia 2024 roku doprowadziły do impeachmentu prezydenta i przedterminowych wyborów. Zwyciężył w nich kandydat opozycji, Li Dze Mjung.
To nie jedyny wyrok
Dożywocie nie jest jedynym wyrokiem, jaki usłyszał były prezydent. W połowie stycznia został skazany na pięć lat więzienia za nadużycia władzy oraz wykorzystywanie funkcjonariuszy ochrony prezydenckiej do blokowania swojego zatrzymania. W trakcie jednej z prób aresztowania zabarykadował się w rezydencji i został ujęty dopiero po wielogodzinnym szturmie.
Jun Suk Jeol sprawował urząd prezydenta od maja 2022 roku do czasu odsunięcia od władzy po kryzysie konstytucyjnym.
źr. wPolsce24 za AFP











