Świat

Kierowcy czekają miesiącami na wizytę na stacji benzynowej. Na Kubie brak paliwa

opublikowano:
Kubańskie samochody. Kierowcy czekają miesiącami na możliwość kupienia benzyny
(fot. ilustracyjna Pixabay)
Kryzys paliwowy na Kubie jest już tak poważny, że komunistyczny reżym wprowadził obowiązek wcześniejszej rejestracji przed wizytą na stacji benzynowej. Niektórzy kierowcy na zatankowanie będą czekać całymi miesiącami.

Kryzys energetyczny na Kubie ma związek z amerykańskimi sankcjami. Chcąc zmusić reżym do negocjacji, prezydent USA Donald Trump zagroził państwom, które sprzedają ropę Kubie, że nałoży na nie cła. Przejął także kontrolę nad ropą z Wenezueli, która była jednym z głównych eksporterów na Kubę.

Ropa jest co prawda wydobywana także na Kubie, ale krajowe wydobycie pokrywa ok. połowę potrzeb wyspy. Wstrzymanie importu sprawiło, że komunistyczne państwo zmaga się m.in. z regularnymi przerwami w dostawach energii elektrycznej, które trwają niejednokrotnie po kilkanaście godzin, gdyż kubańskie elektrownie są opalane ropą. 

Muszą czekać miesiącami 

Na Kubie nie ma zbyt wielu prywatnych samochodów. Szacuje się, że na tysiąc mieszkańców przypada ich zaledwie 38 – dla porównania w Polsce jest ich ok. 630. Brak ropy sprawił jednak, że ci nieliczni kubańscy kierowcy mają ogromne problemy z zatankowaniem swoich pojazdów. Aby uniknąć ogromnych kolejek, komunistyczny reżym wprowadził obowiązek wcześniejszej rejestracji przy pomocy państwowej aplikacji.

Kierowcy z Hawany powiedzieli jednak dziennikarzom agencji AP, że czas oczekiwania jest gigantyczny. 65-letni Jorge Reyes zainstalował aplikację w poniedziałek. Przed nim na wizytę na stacji umówiło się ponad 7 tysięcy osób. Stacja, na której się zarejestrował, przyjmuje zaledwie 50 kierowców dziennie. - Kiedy znów będę mógł kupić benzynę? - pyta.

Limity i potworna cena 

Aplikacja umożliwia zarejestrowanie się na wizytę tylko na jednej stacji benzynowej naraz, więc niektórzy kierowcy będą czekać całymi miesiącami. Na komunikatorach internetowych pojawiły się już grupy dyskusyjne, których uczestnicy rozmawiają o tym, gdzie są najmniejsze kolejki i które stacje przyjmują dziennie najwięcej kierowców.

Jeśli kierowca doczeka się wreszcie wizyty, to i tak będzie mógł zatankować jedynie 20 litrów naraz. Na Kubie to szczególny problem, bo większość samochodów to albo zabytkowe amerykańskie auta, które zostały sprowadzone na wyspę jeszcze przed rewolucją i są już skrajnie wyeksploatowane, albo pojazdy produkcji ZSRR. Te samochody nie słyną z niskiego spalania. 

Mało którego kierowcę będzie jednak stać na zatankowanie przydziałowych 20 litrów. Komunistyczny reżym zrezygnował bowiem ze sprzedaży subsydiowanej benzyny, która kosztowała ok. 25 centów za litr, i sprzedaje wyłącznie tę, której ceny ustalono w dolarach amerykańskich. Jeden litr kosztuje na stacji 1,30$, a na rosnącym czarnym rynku jego cena sięga już sześciu dolarów. Pracownicy rządowi na Kubie zarabiają zwykle mniej niż 20 dolarów miesięcznie.

Czy reżym się dogada z Trumpem? 

Jedyny wyjątek wprowadzono dla pojazdów, które służą do obsługi ruchu turystycznego. Mają one specjalne numery rejestracyjne i mogą zatankować bez konieczności wcześniejszego umówienia się na 44 stacjach benzynowych w kraju. Obowiązuje je także limit 20 litrów, a ich kierowcy również zmagają się z długimi kolejkami.

Kryzys energetyczny sprawił, że ruch turystyczny na Kubie znacznie osłabł. Wiele linii lotniczych odwołało loty, bo nie mogą zatankować swoich samolotów przed drogą powrotną.

Na razie nie wiadomo, kiedy sytuacja ulegnie poprawie. Będzie to zapewne zależało od tego, czy reżym dogada się z USA. Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel powiedział, że jest gotowy na negocjacje, ale chce, by odbywały się jak równy z równym i deklaruje, że w najmniejszym stopniu nie odda suwerenności swojej wyspy. Oskarżył też administrację Trumpa o wprowadzenie blokady energetycznej jego kraju.

źr. wPolsce24 za AP

Świat

Koniec wielkiej obławy. Uciekał z więzienia cztery razy, czy teraz zostanie tam na lata?

opublikowano:
Cela więzienna
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Zjeżdżanie po murze na powiązanych prześcieradłach, piłowanie krat w oknach więzienia o zaostrzonym rygorze, a nawet wydostanie się za mury dzięki „ludzkiej piramidzie” – to nie opis filmu akcji, lecz brawurowe metody włoskiego zbiega. Hiszpańska policja zatrzymała poszukiwanego europejskim nakazem aresztowania mężczyznę określanego mianem „mistrza ucieczek”. Czeka go teraz ekstradycja do Włoch.
Świat

Zaskakujący przywilej dla posłów. Dostaną „księdza na telefon”

opublikowano:
kościół
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Duński parlament zdecydował, że tamtejsi parlamentarzyści otrzymają opiekuna duchowego „na telefon”, który ma im pomagać w sprawach prywatnych i egzystencjalnych. Decyzja ta, popierana przez minister ds. zdrowia i wyznań Idę Auken, wywołała ogromną krytykę i doprowadziła do odejścia części działaczy z jej własnego ugrupowania.
Świat

Śmiertelny przypadek malarii na europejskim lotnisku. Tropikalna choroba dostała się do Europy

opublikowano:
Frankfurt
(fot. EPA/MATIAS BASUALDO Dostawca: PAP/EPA)
Tragiczny bilans tzw. „malarii lotniskowej” w Niemczech. Jeden z pracowników obsługi naziemnej lotniska we Frankfurcie nad Menem zmarł po ukąszeniu przez tropikalnego komara. Łącznie zakażonych zostało sześć osób, a służby sanitarne natychmiast wdrożyły procedury kryzysowe.
Świat

10 gramów chleba kosztowało go 15 tys. euro. Piekarz przegrał z przepisami UE

opublikowano:
Symboliczna ilustracja przedstawiająca konflikt między małym przedsiębiorcą a regulacjami: chleb na wadze, pieniądze, dokumenty prawne, młotek sędziowski oraz flaga Unii Europejskiej. Grafika nawiązuje do historii niemieckiego piekarza, który poniósł koszty po skardze dotyczącej niewielkiej różnicy w wadze pieczywa
10 gramów brakującej wagi chleba doprowadziło do kosztownej kontroli i zmian w piekarni. Sprawa z Bawarii wywołała dyskusję o granicach biurokracji (graf. AI)
Klient zważył w domu pół bochenka chleba i stwierdził, że brakuje mu 10 gramów. Zamiast odpuścić, zgłosił sprawę urzędnikom. Efekt? Piekarz z Bawarii musiał wydać 15 tysięcy euro na nowe wagi we wszystkich swoich sklepach. To nie żart – to biurokratyczny horror w samym sercu Unii Europejskiej.
Świat

Tragedia w Nepalu. Powódź błyskawiczna porwała ludzi, setki turystów zaginęły

opublikowano:
powodz nepal
Gwałtowna powódź w Nepalu. Nie żyją ludzie, setki osób bez kontaktu (fot. zrzut ekranu X)
Nepal zmaga się ze skutkami jednej z najpoważniejszych powodzi ostatnich miesięcy. Gwałtowna fala powodziowa w rejonie rzeki Bhote Koshi doprowadziła do śmierci co najmniej kilku osób, zniszczyła infrastrukturę i pozostawiła setki osób nieosiągalnych. Wśród zgłoszonych jako zaginieni są także zagraniczni turyści.
Świat

Najpierw Tusk, teraz Sánchez? Urlop premiera w czasie kryzysu wywołał burzę

opublikowano:
Migranci oczekują w obozowisku na plaży El Trampolín w Ceucie w Hiszpanii,, tymczasem premier Sanchez wybiera sie na kolejny urlop
Migranci oczekują w obozowisku na plaży El Trampolín w Ceucie w Hiszpanii/ zdjęcie premiera Pedro Sáncheza (fot. PAP/EPA/wikipedia)
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez udał się na urlop do Andory zaledwie kilka dni po nadzwyczajnych posiedzeniach rządu dotyczących sytuacji w Ceucie. Decyzja wywołała falę krytyki. Przeciwnicy polityczni zarzucają mu, że w czasie poważnych problemów państwa powinien być bardziej zaangażowany w działania kryzysowe. Historia wywołała w Hiszpanii dyskusję podobną do tej, która wielokrotnie pojawiała się również w Polsce