Berlin tonie w przestępczości. W jednym mieście gorzej niż w całej Polsce. To efekt otwartych granic?

Te liczby same w sobie są wstrząsające, bo gdybyśmy przełożyli je na liczbę mieszkańców, to okazuje się, że co 9 mieszkaniec miasta pada ofiarą przestępców. Trudno jednak odpowiednio opisać to zjawisko bez wskazania krytycznych czynników, które się za tym kryją.
Migracja i struktura demograficzna - klucz do zrozumienia problemu
Dziennikarze portalu bordersecurity.news wprost mówią, że jedną z najbardziej istotnych przyczyn, jest kwestia struktury demograficznej miasta. Berlin od lat jest celem migracji z całej Europy i świata, co przekłada się na jego społeczną mozaikę. Według niezależnych analiz nawet ponad 40-50% ofiar oraz sprawców w statystykach kryminalnych to osoby bez niemieckiego obywatelstwa lub cudzoziemcy.
Dla porównania, w Polsce odsetek osób z obcym obywatelstwem wśród więźniów wynosi zaledwie około 4%, co jest znacznie niższym wskaźnikiem niż w krajach zachodnioeuropejskich.
To pokazuje, że szkielet społeczny Niemiec i Polski różni się fundamentalnie - Berlin jest metropolią o globalnym charakterze, w której duży odsetek mieszkańców to migranci, uchodźcy i osoby, które w wielu przypadkach dopiero adaptują się (a coraz częściej nie adaptują) do lokalnej rzeczywistości, czy wręcz lekceważą funkcjonujące prawo.
Dlaczego migracja ma znaczenie?
Choć część lewicowych komentatorów próbuje argumentować, że same dane o obecności migrantów nie dają bezpośredniego związku z wyższą przestępczością -ponieważ wiele zależy od czynników społecznych, ekonomicznych i strukturalnych. Tyle tylko, że, ogrom przestępstw w niemieckiej stolicy jest dziełem zorganizowanych grup przestępczych.
Jak czytamy na portalu bezpiecznik.pl "raport berlińskiej policji podaje też dane o narodowości podejrzanych w sprawach przestępczości zorganizowanej. Z 371 osób tylko 120 (32%) miało niemieckie obywatelstwo. 60 podejrzanych (16%) to Polacy, 29 (8%) – Turcy. Pozostali to obywatele Libanu, Gruzji, Ukrainy, Syrii, Rosji i państw bałkańskich. U 25 osób narodowości nie ustalono". Nie sposób nie zauważyć, że w raporcie pomijani są przybysze z Afryki i Azji, których nie da się zakwalifikować w ramach tradycyjnych reguł, a którzy często żyją w lokalnie zintegrowanych skupiskach, nie dających się rozpracować i łączących się w grupy przestępcze ad hoc. Migranci z Azji i Afryki często żyją niejako poza oficjalnym systemem i ewidencją.
Takie uwarunkowania tworzą środowisko, w którym - przy braku odpowiedniego modelu integracji, kontroli granicznej czy realnej polityki asymilacyjnej - problemy z bezpieczeństwem są bardziej widoczne niż w krajach o stabilnej strukturze społecznej.
Wnioski i apel o zmianę polityki
Niemcy mierzą się z problem, który sami sobie zgotowali, ale z ich błędów należy wyciągnąć naukę. Przykład Berlina pokazuje, co może stać się z metropolią, która w krótkim czasie przyjmuje ogromną liczbę migrantów bez skutecznej polityki integracyjnej i kontroli. Polska obserwując to z bliska, nie powinna powielać tych błędów. To ważna lekcja: bezpieczeństwo obywateli musi być priorytetem, a polityka migracyjna - odpowiedzialna i zrównoważona.
źr. wPolsce24 za bordersecurity.news, bezprawnik.pl, dw.com











