Symboliczny cel. Amerykanie zbombardowali mauzoleum poprzednika Maduro

Chavez w 1998 roku został prezydentem Wenezueli. Szybko rozpoczął tzw. rewolucję boliwarską, nazwaną tak na cześć Simona Bolivara – XIX-wiecznego rewolucjonisty, który odegrał ogromną rolę w uzyskaniu przez państwa Ameryki Łacińskiej niepodległości od Hiszpanii. Jej celem była zmiana Wenezueli w państwo socjalistyczne, a także zbudowanie szerokiej koalicji takich państw na całym kontynencie. Oficjalnie ta rewolucja trwa nadal, ale tragiczny stan gospodarki Wenezueli pod rządami socjalistów sprawił, że zeszła na dalszy plan.
Chavez zmarł na raka w 2013 roku, miał 58 lat. Jego następca Nicolas Maduro chciał, by jego zwłoki spoczęły w Narodowym Panteonie Wenezueli, gdzie znajdują się zwłoki bohaterów wojny o niepodległość, w tym Bolivara. Nie pozwoliły jednak na to przepisy, według których od śmierci do umieszczenia w panteonie musi minąć wiele lat. Zamiast tego umieszczono je w koszarach górskich 4F, gdzie od 1981 roku znajdowało się Muzeum Historii Wojskowości (dziś Muzeum Rewolucji). Chavez spoczął w granitowym sarkofagu w mauzoleum, które zbudowano w 99 dni, a przed jego grobem stale przebywała warta wojskowa.
Początkowo nie było jasne, co Amerykanie zbombardowali dziś w Wenezueli. Jak donosi El Pais, prezydent Kolumbii Gustavo Petro ujawnił listę celów w mediach społecznościowych. Wśród nich miały być właśnie te koszary, które są częścią bazy wojskowej Cuartel de la Montana. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające moment tego ataku. Stan budynku na razie jest nieznany, ale pojawiły się plotki, że został zmieciony z powierzchni ziemi.
Petro poinformował, że Amerykanie mieli też zbombardować także Federalny Pałac Legislacyjny, w którym swoją siedzibę ma wenezuelskie Zgromadzenie Narodowe, kilka lotnisk i innych celów w Caracas, a także co najmniej cztery bazy wojskowe.
źr. wPolsce24 za El Pais











