Trump chce uniknąć kolejnej wojny? Amerykanie negocjowali z kubańskim reżimem

Kuba przechodzi obecnie bardzo poważny kryzys. Spowodowany jest głównie tym, że po aresztowaniu Nicolasa Maduro wyspa przestała otrzymywać ropę z Wenezueli, co doprowadziło do braku paliwa na stacjach czy wielogodzinnych przerw w dostawach prądu. Efektem tego było również znaczne zmniejszenie ruchu turystycznego.
Rozmowy zamiast inwazji?
Donald Trump i jego ludzie wiele razy sugerowali, mniej lub bardziej otwarcie, że po Iranie przyjdzie czas na Kubę. Jak jednak donosi CNN, amerykańska delegacja odbyła rozmowy na Kubie. Źródła stacji nie chciały zdradzić jej składu, ale komunistyczną wyspę mieli odwiedzić wysoko postawieni przedstawiciele Departamentu Stanu. Jak zauważa CNN, był to pierwszy raz, kiedy amerykański samolot rządowy wylądował na Kubie – poza amerykańską bazą w Guantanamo – od 2016 roku, kiedy tę wyspę, w ramach polityki resetu, odwiedził Barack Obama.
Przedstawiciel Departamentu Stanu powiedział anonimowo CNN, że Amerykanie tłumaczyli Kubańczykom, że mają mało czasu by wprowadzić kluczowe, popierane przez USA reformy zanim okoliczności ulegną bezpowrotnemu pogorszeniu. Chodzi m.in. o znaczące reformy systemu gospodarczego i politycznego, które zwiększą konkurencyjność, przyciągną zagranicznych inwestorów i pozwolą na wzrost dzięki sektorowi prywatnemu. Oprócz tego rozmawiali o uruchomieniu na Kubie internetu satelitarnego Starlink czy rekompensatach za skonfiskowane przez komunistów majątki obywateli USA – co mocno ucieszyłoby kubańską diasporę w Ameryce.
Amerykanie domagali się także zwolnienia więźniów politycznych i zwiększenia wolności politycznej. Wyrazili też swoje obawy o tym, że na Kubie – oddalonej o mniej niż 160 km od wybrzeży USA – działają obce wywiady, siły zbrojne i organizacje terrorystyczne. Kuba jest bliskim sojusznikiem Rosji, Iranu i Chin. Źródło CNN twierdzi także, że jeden z członków delegacji spotkał się z wnukiem Raula Castro. 94-letni brat Fidela przeszedł na emeryturę w 2021 roku, oddając władzę Miguelowi Diaz-Canelowi, ale jego rodzina nadal ma na wyspie ogromne wpływy.
"Pełne szacunku i profesjonalne rozmowy"
Przedstawiciel MSZ Kuby Alejandro Garcia del Toro potwierdził w poniedziałek w państwowej telewizji, że takie spotkanie się odbyło. Stwierdził, że było pełne szacunku i profesjonalne. Dodał, że priorytetem dla kubańskiej delegacji jest zniesienie blokady energetycznej nałożonej przez USA. Jak przypomina CNN, pod koniec marca administracja Trumpa wpuściła na wyspę rosyjski tankowiec. Muszą przetrwać – skomentował to prezydent. Biały Dom później wyjaśnił, że był to jednorazowy gest, a blokada nie została zniesiona.
Te rozmowy wskazują, że USA, zamiast wysłać wojsko, chce zmusić kubański reżym do uległości przy pomocy dyplomacji. Ta taktyka wydaje się prosta. Podbicie tej wyspy nie byłoby wielkim problemem dla amerykańskich sił zbrojnych, ale politycznie wywołanie przez Trumpa kolejnej wojny byłoby ogromnym problemem dla Republikanów w roku wyborczym. Równocześnie Waszyngtonowi bardzo zależy na tym, by na Kubie zmienił się reżym, lub by obecny zmienił przynajmniej swoje postępowanie. Ostatnie działania USA, łącznie z atakiem na Iran, zdają się być częścią operacji kształtującej przed ewentualnym konfliktem z Chinami – a sojusznik Pekinu tak blisko wybrzeży USA to dla nich duży problem.
Reżym się ugnie?
Zamiast jednak go podbijać, USA zdają się mieć dla Kuby propozycję. Albo zrobicie, czego chcemy – albo utrzymamy blokadę. Ta już miesiąc temu doprowadziła do protestów, które szybko przerodziły się w zamieszki. Jeśli USA nie odpuszczą, to reżymowi grozi to, że zostanie obalony przez własnych obywateli.
Pytaniem pozostaje to, czy kubańscy komuniści zgodzą się na kompromis, który – jak wynika z medialnych doniesień – całkowicie zmieniłby tę wyspę i docelowo mógłby pozbawić ich władzy. Diaz-Canel na razie przyjął buńczuczną postawę. Podczas obchodów 65. rocznicy nieudanej inwazji w Zatoce Świń, podczas której wyspę z rąk komunistów próbowali odbić wyszkoleni przez CIA uchodźcy z Kuby, zadeklarował, że będą strzelać do Amerykanów, jeśli ci spróbują zaatakować wyspę. W niedzielę, wraz z innymi przedstawicielami reżymu, podpisał także deklarację, w której obiecali nigdy nie negocjować pryncypiów kubańskiej rewolucji.
źr. wPolsce24 za CNN











