Nawet „swoi” mają już dość? Wymowny festiwal drwin z ministra Żurka. „Tusk przestał go trawić”

Gdy dziennikarze kojarzeni z Koalicją Obywatelską zaczynają głośno i bez owijania w bawełnę mówić, że minister „zwyczajnie sobie nie radzi”, wiedz, że grunt pali mu się pod nogami w tempie ekspresowym:
A miało być tak pięknie! Kiedy Waldemar Żurek obejmował tekę ministra sprawiedliwości po Adamie Bodnarze, na salonach uśmiechniętej Polski strzelały korki od szampanów. Zapowiadano twardą rękę, rozliczenia i medialne show. Nawet Donald Tusk na chwilę przestał być wściekły i chwalił żurek.
Rzeczywistość okazała się jednak być brutalna. Show owszem jest, ale głównie komediowy, a główny bohater zamiast rozdawać karty, stał się celem żartów i bezlitosnych analiz.
W sieci lotem błyskawicy rozchodzą się fragmenty dyskusji i komentarzy dziennikarzy, którzy do tej pory raczej nie słynęli z przesadnego atakowania rządu Tuska. Wystarczy ich posłuchać, by zrozumieć, że nad ministrem sprawiedliwości zbierają się czarne chmury, a medialny parasol ochronny właśnie został złożony i schowany do szafy.
- Przedawkował media społecznościowe. Zamiast skupić się na realnej pracy, zaczął nagrywać filmy, udzielać wywiadów i zajął się głównie promowaniem samego siebie. W partii większość ludzi ma go dość - słyszymy anonimowo od jednego z polityków Koalicji Obywatelskiej.
Takim opiniom trudno się dziwić, bo Żurek z antyrządowymi, wolnymi mediami nie rozmawia, a w tych prorządowych nieustannie zalicza wpadkę za wpadką:
Wszystko to dzieje się w cieniu ostatnich, dość kuriozalnych wydarzeń z udziałem ministra. Trudno zapomnieć sytuację, w której marszałek Sejmu musiał osobiście wypraszać ministra Żurka z sali plenarnej, ponieważ ten postanowił urządzić sobie studio telewizyjne i udzielać wywiadów na sejmowej galerii w trakcie trwania obrad. Nieoficjalnie mówi się dziś w sejmowych kuluarach, że to była kropla, która przelała czarę goryczy.
Dodajmy do tego zupełny brak sukcesów i nerwowe konferencje prasowe, na których minister - zamiast konkretnych odpowiedzi - wdaje się w pyskówki z dziennikarzami, twierdząc, że „nikt nie wyprowadzi go z równowagi” (choć w tym samym czasie z jego twarzy bije czysta i niczym nieskrępowana frustracja). Wygląda na to, że nawet reżimowe media, zmęczone ciągłym tłumaczeniem wpadek i bronieniem niezatapialnego dotąd ministra drwala, uznały, że formuła się wyczerpała.
Skoro „swoi” zaczynają pisać bez ogródek o tym, że minister sobie nie radzi, to sygnał dla Tuska może być tylko jeden. Pytanie, czy Żurek doczeka jesieni na swoim stanowisku? Patrząc na dynamikę medialnego linczu we własnym obozie, jego szanse maleją z każdą minutą.
źr. wPolsce24











