Skandaliczne słowa kanclerza Niemiec. Chodzi o II wojnę światową. Bezczelny czy niedouczony?

Wypowiedź kanclerza pokazuje, że jego spojrzenie na wojnę jest głęboko oderwane od rzeczywistości historycznej i geopolitycznej.
Merz skrócił II wojnę o dwa lata
Historycy zachodni zgodnie uznają, że II wojna światowa trwała od września 1939 do maja 1945 roku, obejmując agresję hitlerowskich Niemiec na Polskę i kolejne kraje Europy oraz włoskie działania w Afryce – a więc konflikt zdecydowanie dłuższy niż tylko lata 1941–1945.
Fakt, że Merz nie odnosi się otwarcie do ataku na Polskę z 1939 roku jako początku tego konfliktu, może być postrzegany jako kolejny przejaw niemieckiej tendencji do relatywizowania bolesnych dla Europy Środkowej faktów historii.
Taka narracja jest nie tylko błędna historycznie, lecz wręcz ofensywna politycznie. Twierdzenie, że wojna na Ukrainie trwa dłużej niż II wojna światowa, ignoruje ogrom tragedii, strat i cierpień poniesionych przez narody, które przez lata mierzyły się z agresją totalitarnych reżimów w XX wieku. Przypomnijmy też, że niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz powstał w czerwcu 1940, a w tym samym miesiącu ponad 10 tys. żołnierzy różnych narodów, zginęło od niemieckich bomb i kuli podczas ewakuacji spod Dunkierki.
Niemcy zaniżają skalę II wojny światowej
Ci sami Niemcy, których wojenne sprawstwo jest niepodważalne ustalają narrację historyczną i politykę bezpieczeństwa w Europie. Odbiorcy z Europy Środkowej i Wschodniej słusznie zwracają uwagę, że wypowiedzi takie jak te Merza godzą w pamięć i doświadczenia historyczne państw, które najbardziej ucierpiały w XX wieku.
Ta retoryka powinna być sygnałem alarmowym dla polskich elit politycznych i opinii publicznej – jeśli kanclerz Niemiec tak upraszcza historię i perspektywy współczesnych konfliktów, to tym bardziej trzeba postulować, by nasze bezpieczeństwo i interesy narodowe były suwerennie formułowane i chronione, bez ślepego polegania na narracjach zza zachodniej granicy.
- Państwo niemieckie powinno siedzieć w kącie i przepraszać za to, że żyje, a nie próbować rządzić Europą - zauważył ostatnio prezes PiS Jarosław Kaczyński. W kontekście ostatnich wypowiedzi niemieckiego kanclerza te słowa powinny być drogowskazem dla wszystkich europejskich przywódców.
źr. wPolsce24











