Publicystyka

Skandaliczne słowa kanclerza Niemiec. Chodzi o II wojnę światową. Bezczelny czy niedouczony?

opublikowano:
Friedrich Merz podczas partyjnej konwencji
Friedrich Merz (fot. PAP EPA/RONALD WITTEK)
Kanclerz Friedrich Merz w jednym z ostatnich przemówień stwierdził, że tocząca się od czterech lat wojna na Ukrainie trwa już dłużej niż II wojna światowa, którą najwyraźniej datuje od roku 1941 do 1945. To uderzająco zbieżne z sowiecką interpretacją historii, która pomija agresję Niemiec na Polskę w 1939 roku jako początek globalnego konfliktu.

Wypowiedź kanclerza pokazuje, że jego spojrzenie na wojnę jest głęboko oderwane od rzeczywistości historycznej i geopolitycznej.

Merz skrócił II wojnę o dwa lata

Historycy zachodni zgodnie uznają, że II wojna światowa trwała od września 1939 do maja 1945 roku, obejmując agresję hitlerowskich Niemiec na Polskę i kolejne kraje Europy oraz włoskie działania w Afryce – a więc konflikt zdecydowanie dłuższy niż tylko lata 1941–1945. 

Fakt, że Merz nie odnosi się otwarcie do ataku na Polskę z 1939 roku jako początku tego konfliktu, może być postrzegany jako kolejny przejaw niemieckiej tendencji do relatywizowania bolesnych dla Europy Środkowej faktów historii.

Taka narracja jest nie tylko błędna historycznie, lecz wręcz ofensywna politycznie. Twierdzenie, że wojna na Ukrainie trwa dłużej niż II wojna światowa, ignoruje ogrom tragedii, strat i cierpień poniesionych przez narody, które przez lata mierzyły się z agresją totalitarnych reżimów w XX wieku. Przypomnijmy też, że niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz powstał w czerwcu 1940, a w tym samym miesiącu ponad 10 tys. żołnierzy różnych narodów, zginęło od niemieckich bomb i kuli podczas ewakuacji spod Dunkierki.

Niemcy zaniżają skalę II wojny światowej 

Ci sami Niemcy, których wojenne sprawstwo jest niepodważalne ustalają narrację historyczną i politykę bezpieczeństwa w Europie. Odbiorcy z Europy Środkowej i Wschodniej słusznie zwracają uwagę, że wypowiedzi takie jak te Merza godzą w pamięć i doświadczenia historyczne państw, które najbardziej ucierpiały w XX wieku.

Ta retoryka powinna być sygnałem alarmowym dla polskich elit politycznych i opinii publicznej – jeśli kanclerz Niemiec tak upraszcza historię i perspektywy współczesnych konfliktów, to tym bardziej trzeba postulować, by nasze bezpieczeństwo i interesy narodowe były suwerennie formułowane i chronione, bez ślepego polegania na narracjach zza zachodniej granicy.

- Państwo niemieckie powinno siedzieć w kącie i przepraszać za to, że żyje, a nie próbować rządzić Europą - zauważył ostatnio prezes PiS Jarosław Kaczyński. W kontekście ostatnich wypowiedzi niemieckiego kanclerza te słowa powinny być drogowskazem dla wszystkich europejskich przywódców. 

źr. wPolsce24 

Publicystyka

Czas uświadomić Żurka, że afera Kacprzyka jest dużo poważniejsza niż kryptowaluty

opublikowano:
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uznał, że waga afery Zondacrypto i sprawy Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego jest nieporównywalna. W domyśle ta pierwsza ma być zdecydowanie poważniejsza. Warto jednak odwrócić perspektywę i zapytać: poważniejsza dla kogo?
Publicystyka

Wstyd na Westerplatte: Dulkiewicz płacze nad sowieckimi ofiarami, przemawiając w świętym dla Polaków miejscu

opublikowano:
Westerplatte 1 września 2026: prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz za mównicą opłakuje sowieckie ofiary Leningradu, zapominając o polskich bohaterach, którzy 87 lat temu stanęli do walki z niemieckim najeźdźcą.
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przemawia na Westerplatte 1 września 2026 r. Zamiast oddać hołd polskim obrońcom, mówiła o cywilnych ofiarach oblężenia Leningradu, budząc uzasadnioną krytykę i pytanie: czy to właściwe miejsce i czas na wspominanie sowieckiego cierpienia? (fot. PAP/Adam Warżawa)
1 września 2026 roku, na Westerplatte – świętym dla Polaków miejscu, symbolu bohaterskiej obrony przed niemieckim najeźdźcą – prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wygłosiła przemówienie, które zapadnie w pamięć... Oddała hołd polskim obrońcom polskiej strażnicy, ale uznała za stosowne mówić o blokadzie Leningradu i ofiarach oblężenia.
Publicystyka

Zadziwiająca kreacja Moniki Olejnik. Kosztowała prawdziwą fortunę

opublikowano:
Monika Olejnik podczas prezentacji jesiennej ramówki TVNu pokazała się w sukience Saint Lauren
(fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Monika Olejnik pokazała niecodzienną kreację na prezentacji jesiennej ramówki TVNu. Kosztowała prawdziwą fortunę.
Publicystyka

Za co Polacy naprawdę cenią Czechów. Niektóre przyczyny nie są wcale oczywiste

opublikowano:
Czesi uwielbiają aktywnie spędzać czas nas wodą
Czesi uwielbiają aktywnie spędzać czas nas wodą (fot. shutterstock)
Od kilku dni w sieci trwa zmasowana ofensywa dezinformacyjna. Fabryki trolli z Rosji dwoją się i troją, preparując fałszywe memy, wyciągając dawne urazy graniczne i usiłując wzniecić wzajemną niechęć między Polakami a Czechami. Metoda Kremla jest stara jak polsko-rosyjskie relacje - próba rozbicia jedności Europy Środkowej, osłabienie flanki NATO i wbicie klina w relacje najbliższych sąsiadów.
Publicystyka

Niemiecka prasa bez maski: Tusk nie może działać legalnie, jeśli chce „naprawiać demokrację”. Kuriozalna analiza zza Odry

opublikowano:
Donald Tusk
(fot. Fratria)
Liberalno-lewicowe media zza Odry wystawiły właśnie Tuskowi i Magyarowi oficjalny glejt na łamanie demokracji. Jeśli nowy szef Koalicji Obywatelskiej i nowy premier Węgier chcą realizować swoje cele, muszą omijać prawo. I – według zachodnich komentatorów – należy im na to pozwolić, byle tylko „populiści” nie wrócili do władzy.
Publicystyka

Cudowne uzdrowienie Macieja Stuhra. „Zmęczył się” polityką, bo wreszcie rządzą „swoi”?

opublikowano:
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego (fot. wPolsce24)
Przez osiem lat był czołowym moralizatorem salonowej elity, naczelnym recenzentem „autorytaryzmu” i etatowym żartownisiem z narodowych tragedii. Dziś Maciej Stuhr nagle obwieszcza, że polityka już go… znudziła i nic go nie obchodzi. Doprawdy, cóż za niezwykły przypadek: salonowy zapał do obrony „demokracji” wygasł dokładnie w momencie, gdy do koryta wrócili polityczni idole.