Absolutnie skandaliczna wypowiedź Michnika. Wykluczył się z dyskusji wśród przyzwoitych ludzi

Nie ma żadnych grobów. Są doły śmierci i „dzikie” mogiły
Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie ma ładnych, zadbanych cmentarzy z krzyżami i tabliczkami. Są tysiące nieoznaczonych miejsc pochówku – studnie, piwnice, rowy przeciwczołgowe, lasy i pola. Ofiary OUN-UPA wrzucano tam po bestialskich mordach siekierami, nożami i kosami. Całe rodziny, w tym niemowlęta i małe dzieci. Rodziny pomordowanych od dziesięcioleci proszą jedynie o jedno: możliwość godnego pochówku i zapalenia znicza przy szczątkach najbliższych. To nie jest „polityka historyczna”. To elementarna ludzka godność. Nazywanie tego „brutalnym rozkopywaniem grobów” to nie tylko błąd – to moralna obraza ofiar i ich potomnych.
Prawda historyczna czy „nie drażnijmy sojusznika”?
Michnik w typowy dla siebie sposób wrzucił sprawę Wołynia do kategorii „antydemokratycznych” głosów. Według niego „opinia demokratyczna” ma pomagać Ukrainie i nie powinna „rozpętywać awantury”. Tymczasem ekshumacje nie są antyukraińskie – są proludzkie. To standardowa procedura stosowana na całym świecie po ludobójstwach: w Katyniu, Srebrenicy, miejscach Holocaustu. Dlaczego polskie ofiary mają być traktowane inaczej? Dlaczego ich prawo do imienia i godnego pochówku ma być mniej ważne? Przez lata Ukraina blokowała prace ekshumacyjne. Dopiero ostatnie zmiany polityczne i presja polska pozwoliły ruszyć z badaniami w kilku miejscach (m.in. Puźniki). Znaleziono szczątki kobiet i dzieci. To nie jest „awantura” – to spłacanie długu wobec pomordowanych.
Pojednanie nie może być zbudowane na kłamstwie
Prawdziwe pojednanie między narodami wymaga prawdy, a nie jej tuszowania. Nie można budować sojuszu na zasadzie „zapomnijcie o swoich zmarłych, bo mamy wspólnego wroga”. Taka postawa prowadzi nie do przyjaźni, lecz do pogardy i przyszłych konfliktów. Polska pomaga Ukrainie w wojnie z Rosją, dostarczając broń, przyjmując uchodźców i blokując rosyjską agresję. Robi to nie dlatego, że zapomniała o Wołyniu, ale mimo tej straszliwej karty historii.
Godność ofiar nie jest kartą przetargową
Słowa Adama Michnika pokazują głęboki rozziew między elitami III RP a zwykłymi Polakami. Dla jednych Wołyń to niewygodny temat, który „nie powinien wracać”. Dla drugich – rana, która nigdy się nie zagoi, dopóki zamordowani nie zostaną godnie pochowani. Czas skończyć z relatywizowaniem ludobójstwa. Czas na prawdę, szacunek i pamięć. Bo naród, który nie potrafi upomnieć się o groby swoich dzieci, prędzej czy później straci prawo do własnego państwa. A Michnik niech już zejdzie ze sceny. Słowa jakie wypowiedział powinny go wykluczać z dyskusji prowadzonej wśród przyzwoitych ludzi!
Olgierd Jarosz











