Nowacka znalazła człowieka ds. młodzieży. Trudno się nie oburzyć!

Rabiej to postać znana przede wszystkim z działalności politycznej i samorządowej, w tym z funkcji wiceprezydenta Warszawy, którą stracił po kontrowersjach związanych z wyjazdem zagranicznym w czasie pandemii COVID-19. Decyzję o jego odwołaniu podjął sam Rafał Trzaskowski, nawet on natychmiast zauważył, że postępowanie Rabieja było wówczas nie do obrony.
To jednak nie jedyny wątek, który wraca w kontekście jego publicznej działalności. W przeszłości pojawiały się także informacje medialne dotyczące jego związków zawodowych z warszawskim klubem Colloseum w latach 90., miejscem, które w przestrzeni publicznej bywało łączone z działalnością środowisk przestępczych. Choć sprawy te nie mają formalnych konsekwencji prawnych, dla wielu odbiorców pozostają elementem budującym wizerunek polityka. O pracy Rabieja dla Colloseum opowiedział najpierw "Super Expressowi" najsłynniejszy polski świadek koronny, czyli Jarosław Sokołowski, ps. "Masa". Nazwał on wprost Rabieja "swoim chłopcem na posyłki", który miał dbać o to, by miasto nie zamknęło dyskoteki. Sam Rabiej tłumaczył, że nie czuł się pracownikiem mafii pruszkowskiej, tylko dyskoteki, której faktycznie groziła wówczas groźba zamknięcia, a on starał się do tego nie dopuścić prowadząc jej sprawy w urzędach. Fakt jest taki, że w Colloseum lubiła przesiadywać "wierchuszka" gangu pruszkowskiego, czego Rabiej musiał bywać świadkiem i czego na pewno był wówczas świadomy.
Diagnoza, która niczego nie odkrywa
Po zwolnieniu z funkcji wiceprezydenta Warszawy w 2020 roku Rabiej nieco zniknął z przestrzeni publicznej, pojawiając się czasem w rubrykach towarzyskich wraz ze swoim partnerem Michałem Cessanisem, a wcześniej był mocno promowany przez liberalne środowiska. Raz przypomniał o sobie światu, gdy jego partner wrzucił do mediów społecznościowych zdjęcie, na którym obaj leżą w łóżku nadzy od pasa w górę.
Natomiast dziś Paweł Rabiej zwraca znów na siebie uwagę dzięki temu, że Polska Agencja Prasowa przeprowadziła z nim wywiad. Okazało się, że Rabiej został wyznaczony przez resort Barbary Nowackiej do funkcji koordynatora projektu "Diagnoza Młodzieży 2026". Tak, ten sam człowiek, którego z pracy wyrzucił nawet Trzaskowski, a "Masa" nazwał "chłopcem na posyłki" i który lubi pochwalić się swoją gejowską miłością w sieci jest - zdaniem minister Nowackiej - najbardziej kompetentną osobą w Polsce do opracowania strategii przeciwdziałania problemom młodzieży. Czy jest naprawdę? Już pobieżna analiza wywiadu z Rabiejem raczej tego nie potwierdza.
W wywiadzie dla PAP Rabiej przedstawia wnioski z badań młodzieży: samotność, stres, lęk o przyszłość, problemy w relacjach. Problem w tym, że to wszystko wiemy od lat. Psychologowie i socjologowie od dawna wskazują na rozpad więzi społecznych, nadmierne zanurzenie w świecie cyfrowym skutkujący atomizacją społeczeństwa, presję edukacyjną i ekonomiczną. Nie jest to żadna nowa diagnoza. To powtórzenie oczywistości.
Państwo analizuje życie prywatne młodych
Najwięcej emocji budzi jednak fragment wywiadu dotyczący życia intymnego młodych ludzi. Rabiej alarmuje bowiem, że jedna trzecia młodych dorosłych nie miała w ostatnim roku doświadczeń intymnych, a ponad połowa nie jest w związku. Tylko czy to naprawdę powinno być jednym z kluczowych tematów państwowej strategii? Czy rolą instytucji publicznych jest analizowanie tak osobistych sfer życia obywateli — czy raczej tworzenie warunków do stabilnego życia, pracy i rozwoju?
Trudno na podstawie treści jakie przedstawił Rabiej wyobrazić sobie rekomendacje jaki popłyną z przygotowywanej przez niego "Diagnozy Młodzieży 2026". Rabiej jest w szoku, że młodzi ludzie nie chodzą ze sobą łóżka, on przecież chodzi, co nawet pokazał światu. Dalszy komentarz jest zbędny.
Wczoraj pojawiły się za to doniesienia, że podobno Donald Tuska rozważa zmianę na stanowisku ministra edukacji. Tej decyzji warto kibicować, gorzej już chyba być i tak nie może.
Olgierd Jarosz za PAP











