Szkoły już zmieniają regulaminy? Coraz więcej sygnałów o cichym wprowadzaniu LGBT! Minister szykuje nowe prawo!

Zmiany jeszcze przed ustawą
Ministerstwo Edukacji dopiero pracuje nad nowymi przepisami dotyczącymi praw i obowiązków ucznia. Z zapowiedzi wynika, że mają one zagwarantować młodym ludziom większą swobodę w zakresie wyglądu i ubioru
W praktyce oznacza to m.in.:
- prawo do „kształtowania własnego wyglądu”,
- ograniczenie możliwości ingerencji szkoły w takie kwestie jak fryzura czy styl ubierania się,
- nacisk na brak dyskryminacji ze względu na wygląd.
Choć przepisy oficjalnie nie weszły jeszcze w życie, część szkół już zaczyna dostosowywać swoje regulaminy do nadchodzących zmian.
Coraz większa swoboda uczniów
Z relacji środowiska oświatowego wynika, że w niektórych placówkach łagodzone są zapisy dotyczące wyglądu, rezygnuje się z ograniczeń dotyczących np. koloru włosów czy makijażu, uczniowie zyskują większy wpływ na zapisy statutów.
Wszystko to ma się odbywać w zgodzie z wytycznymi Fundacji GrowSPACE i prowadzonego przez nią portalu https://lgbtplusme.com/. Co więcej zarówno Fundacja jak i strona chwalą się... patronatem Ministerstwa Edukacji.


Co więcej, to wpisuje się w szerszy trend – Ministerstwo Edukacji prowadziło konsultacje, w których uczniowie i nauczyciele mogli współdecydować m.in. o zasadach dotyczących wyglądu czy korzystania ze smartfonów
W praktyce oznacza to przesuwanie środka ciężkości – z decyzji dyrektora i nauczycieli na rzecz większej decyzyjności uczniów i organizacji promujących progresywną ideologię.
Dotychczasowy chaos prawny
Trzeba jednak pamiętać, że już dziś sytuacja jest niejednoznaczna. Obecne przepisy pozostawiają szkołom dużą swobodę w określaniu zasad ubioru, co prowadziło do licznych sporów i skarg
Zwracano uwagę, że często regulaminy były zbyt restrykcyjne, a część zakazów w wprowadzano bez wyraźnej podstawy prawnej, co prowadziło do konfliktów między szkołami a uczniami i rodzicami, zazwyczaj tymi bardziej progresywnymi.
Z drugiej strony należy jednak pamiętać, że szkoła – jako instytucja wychowawcza – powinna mieć prawo do egzekwowania określonych standardów i odpowiada za bezpieczeństwo dzieci, co wymusza ograniczenia (np. zakaz kolczyków na lekcji WF-u).
Ograniczenie roli szkoły
Planowane zmiany mogą jednak pójść znacznie dalej. Eksperci wskazują, że po nowelizacji szkoły stracą możliwość szerokiego regulowania wyglądu uczniów, zasady ubioru będą mogły być określane tylko w konkretnych sytuacjach (np. WF, laboratoria, uroczystości), nacisk zostanie przeniesiony na „ogólne normy społeczne”, a nie szczegółowe regulaminy.
To oznacza realne ograniczenie wpływu szkoły na codzienny wygląd ucznia.
Krytycy tych zmian wskazują, że może to prowadzić do:
- osłabienia roli szkoły jako miejsca wychowania,
- rozmycia norm i standardów,
- trudności w utrzymaniu porządku i dyscypliny.
Już dziś pojawiają się głosy, że brak jasnych zasad może prowadzić do chaosu i konfliktów w szkołach.
- Jestem przerażona tą perspektywą, już dziś bardzo ciężko jest od ucznia czegokolwiek wymagać, a tłumaczenie 12-13-latkom, że coś może być niebezpieczne dla ich zdrowia zazwyczaj nie przynosi najmniejszych efektów. Jedynym sposobem na zapewnienie im bezpieczeństwa pozostają zdroworozsądkowe zakazy, które można egzekwować. Kiedy prawo się zmieni, będziemy bezradni i jak uczeń np. zapragnie dokonać skaryfikacji czy zaawansowanego piercingu, nie będziemy mieć, jako szkoła, na to żadnego wpływu - tłumaczy nam szkolna pedagog. - To nie jest tak, że wymagamy jakiejś wielkiej dyscypliny, unifikacji strojów. Po prostu chcemy żeby szkoła była miejscem normalnym nie narzucającym ekstremów i uczącym odpowiedzialności za swoje czyny - dodaje.
Choć formalnie nowe przepisy jeszcze nie obowiązują, kierunek zmian jest coraz wyraźniejszy. Szkoły – chcąc uniknąć przyszłych sporów – zaczynają wyprzedzać ustawodawcę i liberalizować swoje regulaminy.
To pokazuje, że reforma edukacji dzieje się już teraz – nie tylko w projektach ustaw, ale w codziennej praktyce szkolnej. Najważniejsze pytanie brzmi dziś: gdzie leży granica między wolnością ucznia a odpowiedzialnością szkoły? Bo jeśli szkoła przestanie mieć realny wpływ na kształtowanie postaw i norm, to trudno mówić o jej wychowawczej roli. A to może mieć konsekwencje znacznie wykraczające poza sam wygląd uczniów.
W związku z tym postanowiliśmy zapytać o sprawę w samym Ministerstwie Edukacji. Pytania przesłaliśmy do pani rzecznik Eweliny Gorczycy - i czekamy na odpowiedź.
źr. wPolsce24











