Publicystyka

Zagraniczne dyskonty chcą złowić Polaków "na niemal darmowe pączki". Lokalne małe cukiernie są bez szans

opublikowano:
Każdy zje takiego pączka na jakiego go stać i jakiego najbardziej lubi
Każdy zje takiego pączka na jakiego go stać i jakiego najbardziej lubi (Fot. PAP/Rafał Guz)
Pięć groszy. Tyle, co nic. Tyle, co... właściwie nie wiadomo czy cokolwiek dziś kosztuje 5 groszy. Ale taką właśnie cenę za pączka w Tłusty Czwartek 2026 roku ustaliły dwa największe zagraniczne dyskonty działające w Polsce. Lidl i Biedronka uznały, że skoro Polacy kochają pączki, to postarają się zwabić dziś klientów do swoich sklepów właśnie tymi słodkościami, oferowanymi taniej niż tanio.

Pączek za 5 groszy brzmi jak sen z czasów sprzed inflacji. Problem w tym, że to sen korporacyjny, a nie piekarniczy.

Wojna pączkowa, czyli kto da mniej

Normalnie średnia cena pączka w dyskoncie w 2026 roku to ponad 3 złote. W cukierniach – niemal 5 zł. Ale Tłusty Czwartek rządzi się swoimi prawami. To dzień, w którym logika ekonomii idzie na urlop, a marketing wchodzi na pełen etat.

Lidl oferuje pączki po 5 groszy przy zakupie 12 sztuk. Biedronka – przy zakupie 24. Reszta to już tylko matematyka koszyka zakupowego.

Nie chodzi o to, żeby zarobić na pączkach. Chodzi o to, żeby klient wszedł do sklepu, a skoro już jest – kupił mleko, mięso, kawę, chemię gospodarczą i pół sklepu przy okazji. Pączek za 5 groszy to nie produkt. To przynęta.

Duży może więcej. I robi to bez mrugnięcia okiem

Dla globalnych sieci handlowych sprzedaż pączków poniżej kosztów to żaden problem. To element gry, w której liczy się skala, kapitał i możliwość „przełknięcia” strat na jednym produkcie, bo zyski pojawią się gdzie indziej.

Lokalna, polska piekarnia? Nie ma żadnych szans. Nie dlatego, że piecze gorzej. Wręcz przeciwnie. Nie dlatego, że jest droższa „z chciwości”. Tylko dlatego, że nie może sprzedawać czegokolwiek za 5 groszy i dalej istnieć.

Smak kontra cena

Oczywiście – zwolennicy dyskontów powiedzą: „nikt nikogo nie zmusza, każdy wybiera”. I to prawda. Tylko że warto uczciwie powiedzieć jedno: pączek za 5 groszy to masówka, produkowana przemysłowo.

Pączek z lokalnej cukierni jest z pewnością smaczniejszy, często robiony jest według tradycyjnych receptur, z klasycznych składników. Choć cena zawsze będzie argumentem, ale smak, jakość i lokalność też mają swoją wartość – choć nie da się ich przeliczyć na grosze.

Inflacja inflacją, ale promocja musi być

Ciekawostka jest taka, że choć ceny pączków rosną wszędzie, to w cukierniach rosną wolniej niż w dyskontach. W ciągu trzech lat wzrost w cukierniach to ok. 26 proc., w marketach – aż 44 proc. A mimo to właśnie dyskonty w Tłusty Czwartek robią z siebie obrońców portfeli Polaków. Mogą, mają skalę i wiedzą, że ten jeden dzień wystarczy, żeby wygrać bitwę o klienta.

Pączek jako symbol

Pączek za 5 groszy to ciekawy symbol naszych czasów. Z jednej strony radość konsumenta, z drugiej – bezwzględna przewaga wielkich nad małymi. I nie ma tu prostych ocen ani łatwych rozwiązań.

Każdy zje, gdzie chce. Każdy zapłaci, ile uważa za stosowne. Ale warto wiedzieć, że za tą „słodką promocją” stoi twarda, zimna kalkulacja, a nie cud gospodarczy. Bo w ekonomii – podobnie jak w cukiernictwie – jeśli coś kosztuje 5 groszy, to ktoś inny płaci resztę.

Olgierd Jarosz

Publicystyka

„Potworek”, „King Kong”, „złoty cielec”. Ojciec Gużyński znów dowiózł dokładnie to, na co czekają liberalne media

opublikowano:
Już jutro piękna figura Matki Bożej zostanie poświęcona. Nie dajcie sobie wmówić, że refleksje jakie potrafi wywołać w człowieku ten imponujący wizerunek Maryi są "obciachowe"
Już jutro piękna figura Matki Bożej zostanie poświęcona. Nie dajcie sobie wmówić, że refleksje jakie potrafi wywołać w człowieku ten imponujący wizerunek Maryi są "obciachowe" (Fot. Olgierd Jarosz)
W sobotę 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Konotopiu niedaleko Torunia zostanie poświęcona figura Matki Bożej Bolesnej – najwyższy pomnik maryjny w Europie o wysokości 55,65 m. To prywatne wotum wdzięczności miliardera Romana Karkosika za ocalone życie. Idea postawienia imponującej figury jest co i rusz atakowana przez liberalne media. Radio Zet sięgnęło po wypróbowanego w takich potrzebach o. Pawła Gużyńskiego i dostało, to co chciało.
Publicystyka

"Tusk łamie swoje własne zasady". Zabawna refleksja rozczarowanego profesora Matczaka

opublikowano:
Tusk tyle razy zmieniał zdanie w swojej politycznej karierze, że trudno zdziwić się, że wprowadza polityka do Trybunału Konstytucyjnego
Tusk tyle razy zmieniał zdanie w swojej politycznej karierze, że trudno zdziwić się, że wprowadza polityka do Trybunału Konstytucyjnego (Fot. PAP/Piotr Nowak)
Donald Tusk oficjalnie potwierdził, że Maciej Berek – jego bliski współpracownik, minister i „prawa ręka” – będzie kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. I wtedy odezwał się profesor Marcin Matczak. Prawnik, który przez lata bronił niezależności sądów i ostro krytykował PiS, wypunktował decyzję premiera w siedmiu punktach.
Publicystyka

Miliony osób usłyszało dźwięk antycznej trąby. Czy wywołało to II wojnę światową?

opublikowano:
tutenchamon
(fot. zrzut ekranu z Youtube\EditorfromMars\Wikimdia Commons)
W 1939 roku brytyjski nadawca publiczny BBC nadał niezwykły koncert. Po tysiącach lat świat znów usłyszał trąby ze starożytnego Egiptu. Ten program jednak do dziś budzi kontrowersje – a wiele osób jest przekonanych, że miał tragiczne konsekwencje dla świata.
Publicystyka

Kto zarabia na ludzkiej krzywdzie? Dziennikarskie śledztwo wPolsce24 odsłania kulisy decyzji władzy

opublikowano:
Szarańcza niszczy Polskę
Szarańcza niszczy Polskę (fot. wPolsce24)
Środki publiczne, które miały trafić na pomoc poszkodowanym przez kataklizmy i powodzie, trafiły do firm powiązanych z politykami? Najnowszy reportaż śledczy stacji wPolsce24 pt. „Szarańcza. Wszystkie afery Koalicji” ujawnia mechanizmy, o których władza wolałaby milczeć. Premiera materiału już dziś o godz. 20:05.
Publicystyka

Uwaga Ziemianie! Minister Motyka odlatuje. Właśnie wysłał Macierewicza do polskiego osadnictwa w kosmosie

opublikowano:
Miłosz Motyka na tle zdjęcia kosmosu
Minister Miłosz Motyka podzielił się pomysłem powołania Centrum Symulacji Osadnictwa Kosmicznego. (fot. Fratria/ pixabay)
Debaty polityczne przyzwyczaiły nas do wielu rzeczy – od krzyków, przez złośliwości, aż po rzucanie papierami. Jednak wywiad w Radiu Zet przeniósł nas w zupełnie inny wymiar. I to dosłownie. Minister energii Miłosz Motyka postanowił zabrać słuchaczy w podróż kosmiczną, z której powrót na ziemię okazał się wyjątkowo twardy. A może zielona rakieta bezpiecznie wylądowała, lecz sam minister pozostał w kosmosie i niczym zużyty komponent satelity, zasilił orbitę jako kolejny element kosmicznego śmietnika?
Publicystyka

Dlaczego Tusk woli "Ranczo" od Powstania Warszawskiego? Odpowiedź Bosackiego podbija internet

opublikowano:
Bosacki, zapytany o nieobecność Tuska na obchodach rocznicy powstania warszawskiego, powiedział, że wszędzie być nie może
(fot. PAP/Paweł Supernak)
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki (KO) został zapytany na antenie Radia Zet, dlaczego premier Donald Tusk znalazł czas, by odwiedzić plan filmowy "Rancza", a nie znalazł go, by wziąć udział w uroczystościach upamiętniających rocznicę Powstania Warszawskiego. Jego odpowiedź podbija teraz internet.