SKANDAL W MUZEUM POLIN. Chcieli wybielać stalinowską zbrodniarkę Helenę Wolińską! Patriotyczna młodzież przerwała haniebny spektakl [WIDEO]
W murach finansowanego z publicznych pieniędzy Muzeum POLIN odbyło się spotkanie autorskie wokół wydanej przez wydawnictwo Agora książki Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz pt. „Stygmat. Helena Wolińska i Włodzimierz Brus. Biografia”. Już same zapowiedzi tego wydarzenia w mediach społecznościowych instytucji budziły ogromne oburzenie. Muzeum pytało prowokacyjnie: „Zbrodniarka czy ofiara? A może to pytanie jest zbyt proste?”, sugerując konieczność spojrzenia na postać bezwzględnej stalinowskiej prokurator w „złożony sposób”.
Prawda historyczna kontra pudrowanie bestii
Dla Polaków sprawa jest jednoznaczna: Helena Wolińska-Brus (właśc. Fajga Mindla Danielak) to jedna z najmroczniejszych postaci komunistycznego aparatu represji w powojennej Polsce. Jako prokurator stalinowskiej Naczelnej Prokuratury Wojskowej odpowiadała za bezprawne aresztowania i mordy sądowe – to ona w 1950 roku wydała bezprawny nakaz aresztowania legendarnego dowódcy Kedywu AK, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, który po sfingowanym procesie został powieszony w więzieniu na Mokotowie.
Po latach Wolińska zbiegła do Wielkiej Brytanii i do końca swoich dni drwiła z polskiego wymiaru sprawiedliwości, zasłaniając się rzekomym „antysemityzmem”.
Tymczasem w POLIN podjęto próbę przedstawienia jej niemal w roli ofiary systemu i nieszczęśliwej postaci uwikłanej w trudną miłość.
„Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę!”
Na fałszowanie historii nie pozwolili jednak młodzi polscy patrioci. Działacze Młodzieży Wszechpolskiej weszli na salę z transparentem przedstawiającym wizerunek stalinowskiej prokurator i hasłami przypominającymi o jej bezsprzecznej winie jako zbrodniarki komunistycznej.
W auli rozległy się głośne okrzyki:
„Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”
„Wolińska – zdrajczyni Polski!”
„Mordercy! Mordercy!”
„Stop kłamstwom historycznym!”
Spotkanie zostało sparaliżowane, a zdezorientowani organizatorzy i obrońcy „złożonej biografii” komunistki nie byli w stanie kontynuować wydarzenia. Jak relacjonował w mediach społecznościowych prezes MW Marcin Osowski, „tolerancyjna” widownia zareagowała agresją fizyczną i wulgarnymi wyzwiskami pod adresem interweniujących patriotów.
Komentarze w mediach: Nie ma zgody na relatywizowanie zbrodni
Sprawa wywołała falę oburzenia w mediach patriotycznych i konserwatywnych. Na antenie telewizji wPolsce24 sprawę komentowali dziennikarz Tadeusz Płużański oraz poseł prof. Krzysztof Szczucki, nie zostawiając suchej nitki na środowiskach próbujących zamazać odpowiedzialność komunistycznych oprawców.
Prowadzący program zwrócił uwagę na absurd narracji wybielającej zbrodniarzy:
Skoro historia jest tak fałszowana, to może zaproponować autorce, muzeum POLIN i Agorze, aby podobne manipulacje robić odnośnie zbrodniarzy niemieckich? Przecież Adolf Hitler też żył w ciekawym związku z Ewą Braun. Dlaczego tej historii tak nie przedstawiać? W Polsce nie ma takiego przyzwolenia na pokazywanie komunistów i zbrodniarzy komunistycznych jako osób wrażliwych i kochających. To jest patologia” – grzmiał redaktor Płużański, prywatnie syn ofiary stalinowskich represji prześladowanej przez komunistyczne władze.
Prof. Krzysztof Szczucki wskazał z kolei na grzechy zaniechania III RP i brak rozliczenia stalinizmu:
Gdyby posłuchać zbrodniarzy z Norymbergi, to w zasadzie wszyscy byli »ofiarami systemu« i żyli w ciekawych związkach. To jest chore. Zbrodniarze komunistyczni muszą być nazywani zbrodniarzami komunistycznymi. W Polsce niestety polityka historyczna od 1989 roku była dramatycznie zła – zaczęło się od Okrągłego Stołu i grubej kreski, przez co ludzie odpowiedzialni za komunistyczny reżim i zbrodnie stawali się normalnymi uczestnikami życia politycznego. To środowisko kontynuuje doktrynę lekceważenia polskiej historii i pudrowania komunistycznych zbrodniarzy” – podkreślił poseł.
Czwartkowe wydarzenia w Muzeum POLIN pokazują, że próby przepisania polskiej historii i stawiania znaku równości między oprawcami a ich ofiarami spotkają się ze stanowczym oporem polskiego społeczeństwa. Stalinizm i jego funkcjonariusze nie doczekają się pomników w wolnej Polsce.
źr. wPolsce24









