„Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pojechał Panamerą...” Nawet swoi śmieją się z rekordzisty z KO!

Przypomnijmy: młody medyk, w trakcie robienia specjalizacji, jakimś cudem został koordynatorem SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym (podległym ratuszowi Rafała Trzaskowskiego). Efekt? W oświadczeniu majątkowym za 2025 rok wpisał przychód, od którego zwykłym Polakom kręci się w głowie. Do tego dorzucił nowe Porsche Panamera prosto z salonu i warte blisko milion złotych mieszkanie kupione za gotówkę – bez żadnego kredytu!
Kiedy sprawą zainteresowały się media, zaczęło się nerwowe liczenie godzin. Według oficjalnych danych, Kacprzyk miał przepracować w roku blisko 4000 godzin, co daje średnio 11 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, wliczając w to legendarne już maratony dyżurowe trwające po 3-4 doby z rzędu. W tym samym czasie znajdował chwilę na przewodniczenie Komisji Oświaty w radzie dzielnicy, a na swoich profilach społecznościowych na żywo komentował debaty polityczne. Był również gościem telewizji i wpierał kampanię Rafała Trzaskowskiego. Cudotwórca?
Sprawa stała się tak toksyczna, że z warszawskiego „lekarza-milionera” zaczęli szydzić nawet liberalni twórcy, którzy zazwyczaj bronią „swoich” do upadłego. Do tablicy i to dosłownie, wywołał go znany rysownik Andrzej Rysuje, który wypuścił bezlitosny mem nawiązujący do klasycznego dowcipu:
„Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pojechał Panamerą na sesję rady miasta”.
Gdy z polityka Platformy śmieją się już nawet rysownicy z „Wyborczej”, wiadomo, że grunt pali się pod nogami. Presja okazała się tak ogromna, że w poniedziałek wieczorem szef stołecznych struktur KO, Marcin Kierwiński, musiał pilnie gasić wizerunkowy pożar i poinformował o przyjęciu rezygnacji Kacprzyka z członkostwa w partii.
Koledzy z rady dzielnicy, cytowani przez ogólnopolskie portale, ze zdziwieniem przyznają, że na zapracowanego „tytana pracy” pan Dawid wcale nie wyglądał, a od kiedy objął kierowanie SOR-em, jego frekwencja na samorządowych obowiązkach mocno spadła.
Od wyrzutów nie stronią inni prorządowi komentatorzy. Redaktor Maciej Bąk z Radia Zet ubolewa, że ta sprawa uderzy w Koalicję Obywatelską, a Dominika Wielowieyska z "Wyborczej" zaczęła "audyt" Spółek Skarbu Państwa pod rządami PiS-u
Halo, halo, ale przecież miało być inaczej pani Dominiko.
Zamiast obiecanych standardów i transparentności, wyszło jak zwykle: bizantyjski styl, luksusowe limuzyny za publiczne pieniądze i partia, która odcina się od swojego człowieka dopiero wtedy, gdy sprawę opiszą media. Dawid Kacprzyk z partyjnej legitymacji już się wyleczył. Pytanie, czy warszawski ratusz wyleczy się z promowania takich „złotych dzieci”? Zresztą, Kacprzyk nie jest jedynym. Inne nazwiska zaczną wkrótce wypływać.
źr. wPolsce24










