Łatwogang wcale nie zebrał tyle co WOŚP! Zebrał dużo, dużo, nieporównywalnie więcej!

Wielka orkiestra, wielkie koszty
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od lat funkcjonuje jako ogromna, ogólnokrajowa operacja, która angażuje tysiące instytucji, setki miast i całe zaplecze organizacyjne, o jakim większość inicjatyw może tylko pomarzyć.
Trudno się temu dziwić – skoro w niemal każdej gminie pojawiają się sceny, wydarzenia, koncerty, a do tego dochodzi obsługa logistyczna, promocja, zabezpieczenie imprez, zaangażowanie służb publicznych i często także spółek państwowych, to skala przedsięwzięcia siłą rzeczy generuje koszty, których przeciętny uczestnik finału po prostu nie widzi.
I nie chodzi o to, żeby negować sens tej akcji – tylko o to, że w całej tej euforii wokół rekordów zbiórek niemal nikt nie zadaje sobie pytania, ile właściwie kosztuje uruchomienie tej gigantycznej machiny i jaka jest realna efektywność każdego zebranego złotego.
Kawalerka kontra system
Na drugim biegunie pojawia się Łatwogang – bez zaplecza instytucjonalnego, bez scen, bez udziału samorządów, bez całej tej infrastruktury, która przez lata była uznawana za niezbędną do przeprowadzenia „dużej” zbiórki.
Jeden człowiek, komputer, transmisja na żywo i społeczność, która – bez pośredników, bez wydarzeń „na pokaz”, bez całej tej oprawy – wpłaca pieniądze w czasie rzeczywistym.
I nagle okazuje się, że można zebrać ogromne środki, nie uruchamiając przy tym całego państwowo-samorządowego zaplecza, które przez lata było nieodłącznym elementem takich akcji.
Problem, o którym nikt nie chce mówić
To, co wydarzyło się wokół zbiórki Łatwoganga, jest dla wielu środowisk niewygodne nie dlatego, że padł rekord czy że pojawiła się nowa forma pomagania. Niewygodne jest to, że ktoś pokazał, iż można działać prościej, szybciej i – co najważniejsze – nieporównywalnie taniej.
Bo jeśli ogromne pieniądze da się zebrać bez całej tej otoczki, bez scen, koncertów i wielomilionowej logistyki, to naturalne staje się pytanie: czy model WOŚP naprawdę jest najbardziej efektywny, czy może po prostu najbardziej widowiskowy?
Zderzenie dwóch światów
WOŚP to symbol starego modelu – wielkiej, spektakularnej mobilizacji społecznej, która oprócz pomocy stała się również wydarzeniem samym w sobie. Łatwogang to symbol nowego świata – internetu, bezpośredniego kontaktu i minimalnych kosztów wejścia, gdzie liczy się nie oprawa, tylko efekt.
I być może właśnie dlatego ta zbiórka wywołuje dziś tyle emocji. Bo nie chodzi tylko o pieniądze.
Chodzi o to, że ktoś w kilka dni pokazał coś, czego przez lata nikt nie chciał albo nie potrafił pokazać: że w erze cyfrowej wielkie rzeczy można robić bez wielkiej machiny. A to jest wniosek znacznie bardziej wywrotowy niż jakakolwiek rekordowa kwota.
Olgierd Jarosz











