Publicystyka

Łatwogang wcale nie zebrał tyle co WOŚP! Zebrał dużo, dużo, nieporównywalnie więcej!

opublikowano:
Prowadzący zbiórkę, influencer Patryk „Łatwogang” Garkowski zebrał dla chorych dzieci ćwierć miliarda złotych bez angażowania wielkich środków
Prowadzący zbiórkę, influencer Patryk „Łatwogang” Garkowski zebrał dla chorych dzieci ćwierć miliarda złotych bez angażowania wielkich środków (Fot. PAP/Leszek Szymański)
Od kilku dni w mediach i internecie powtarzane jest jedno zdanie: że Łatwogang zebrał „tyle co WOŚP”. Tylko że to porównanie, choć chwytliwe, kompletnie rozmija się z istotą sprawy – bo skupia się wyłącznie na kwocie, a pomija coś znacznie ważniejszego: koszt, sposób i sens zbierania tych pieniędzy. I właśnie tutaj zaczynają się naprawdę niewygodne pytania.

Wielka orkiestra, wielkie koszty

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od lat funkcjonuje jako ogromna, ogólnokrajowa operacja, która angażuje tysiące instytucji, setki miast i całe zaplecze organizacyjne, o jakim większość inicjatyw może tylko pomarzyć.

Trudno się temu dziwić – skoro w niemal każdej gminie pojawiają się sceny, wydarzenia, koncerty, a do tego dochodzi obsługa logistyczna, promocja, zabezpieczenie imprez, zaangażowanie służb publicznych i często także spółek państwowych, to skala przedsięwzięcia siłą rzeczy generuje koszty, których przeciętny uczestnik finału po prostu nie widzi.

I nie chodzi o to, żeby negować sens tej akcji – tylko o to, że w całej tej euforii wokół rekordów zbiórek niemal nikt nie zadaje sobie pytania, ile właściwie kosztuje uruchomienie tej gigantycznej machiny i jaka jest realna efektywność każdego zebranego złotego.

Kawalerka kontra system

Na drugim biegunie pojawia się Łatwogang – bez zaplecza instytucjonalnego, bez scen, bez udziału samorządów, bez całej tej infrastruktury, która przez lata była uznawana za niezbędną do przeprowadzenia „dużej” zbiórki.

Jeden człowiek, komputer, transmisja na żywo i społeczność, która – bez pośredników, bez wydarzeń „na pokaz”, bez całej tej oprawy – wpłaca pieniądze w czasie rzeczywistym.

I nagle okazuje się, że można zebrać ogromne środki, nie uruchamiając przy tym całego państwowo-samorządowego zaplecza, które przez lata było nieodłącznym elementem takich akcji.

Problem, o którym nikt nie chce mówić

To, co wydarzyło się wokół zbiórki Łatwoganga, jest dla wielu środowisk niewygodne nie dlatego, że padł rekord czy że pojawiła się nowa forma pomagania. Niewygodne jest to, że ktoś pokazał, iż można działać prościej, szybciej i – co najważniejsze – nieporównywalnie taniej.

Bo jeśli ogromne pieniądze da się zebrać bez całej tej otoczki, bez scen, koncertów i wielomilionowej logistyki, to naturalne staje się pytanie: czy model WOŚP naprawdę jest najbardziej efektywny, czy może po prostu najbardziej widowiskowy? 

Zderzenie dwóch światów

WOŚP to symbol starego modelu – wielkiej, spektakularnej mobilizacji społecznej, która oprócz pomocy stała się również wydarzeniem samym w sobie. Łatwogang to symbol nowego świata – internetu, bezpośredniego kontaktu i minimalnych kosztów wejścia, gdzie liczy się nie oprawa, tylko efekt.

I być może właśnie dlatego ta zbiórka wywołuje dziś tyle emocji. Bo nie chodzi tylko o pieniądze.

Chodzi o to, że ktoś w kilka dni pokazał coś, czego przez lata nikt nie chciał albo nie potrafił pokazać: że w erze cyfrowej wielkie rzeczy można robić bez wielkiej machiny. A to jest wniosek znacznie bardziej wywrotowy niż jakakolwiek rekordowa kwota.

Olgierd Jarosz

Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.
Publicystyka

Ma kilkanaście mieszkań, a nie chciał naszego kubeczka i wyzwał naszego reportera

opublikowano:
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka (fot. wPolsce24)
Sejmowe korytarze widziały już niemal wszystko – od polityków uciekających przed mikrofonami niczym zające po chaszczach, po patetyczne przemowy i płomienne manifesty. Jednak sceny, jakich dostarcza nam ostatnio poseł Robert Kropiwnicki w starciu z reporterem wPolsce24, zasługują na osobną statuetkę w kategorii „Najlepsza Wiejska Komedia Korytarzowa”.