Publicystyka

Krzyż można było wyrzucić do śmietnika, bo był plastikowy. Czy wolne media zwariowały już zupełnie?

opublikowano:
Montaż graficzny z dużym drewnianym krzyżem z metalową miarką obok zdjęcia protestu z krzyżami i flagami, wkomponowany w zrzuty ekranu postów Facebook z komentarzami o polityce i religii.
(fot. screen za FB)
Radio Gdańsk i inne wolne media - ustami uwolnionych redaktorów, którzy do niedawna byli zniewoleni - pokazały dziś zdjęcia krzyża z Kielna. W zasadzie to zdjęcie krzyża zabezpieczonego do wyjaśnienia sprawy pokazała pomorska policja, a "wolne media" przystąpiły w tej sprawie do kulturowej kontrofensywny.

"Wolne media" zasugerowały, że "media prawicowe" rozkręciły aferę z powodu "zabawki".

Wszystko dlatego, że policja, która ujawniła wizerunek krzyża pokazała, że ten był wykonany z plastiku. Dodatkowo, ten sam krzyż wcześniej prawdopodobnie stanowił element kostiumu halloweenowego. Później jeden z uczniów powiesił go na ścianie.

Jeśli nie do końca rozumiecie, dlaczego wolne media ustami i palcami uwolnionych redaktorów zasugerowały, że sprawy nie ma, bo krzyż jest z plastiku i można go wyrzucić do śmietnika, to nie jesteśmy w stanie Wam pomóc.

Piszący te słowa nie zna niestety klasyfikacji materiałów, które pozwalają na potraktowanie krzyża jako czegoś zbędnego i niepotrzebnego. Czegoś, co może wylądować w śmietniku. 

Nie znam też powodów, dla których uwolnieni dziennikarze mediów do niedawna zniewolonych zapomnieli, iż krzyż trafił na ścianę dlatego, że nauczycielka, która wyrzuciła go do śmietnika już wcześniej miała problem z symbolami religijnymi.

Uczniowie sobie poradzili.

Tak samo, jak radzili sobie przez wieki ci, którzy symbole religijne tworzyli we wszystkich tych miejscach, w których dwóch się spotykało w imię Jego. A robili to przecież także w znacznie bardziej mrocznych miejscach niż szkoła podstawowa w Kielnie. 

Dla nich, podobnie jak dla piszącego te słowa symbol krzyża - plastikowy, drewniany, czy nawet ten nakreślony dłonią - ma zawsze tę samą wymowę. Ma bardzo konkretne znaczenie. Jest symbolem męki Jezusa Chrystusa.

Patetycznie? Nic z tych rzeczy. To fakt o znaku, którego nas uczy Kościół. Jako pierwszy pokazał mi go ojciec, o szacunek do niego dbali później rodzice, dziadkowie i wszyscy ci, którzy odpowiedzialni byli za moje wychowanie. Za moją wiedzę o świecie. Także nauczyciele. Katecheci, księża i wszyscy ci, którzy wprowadzają młode osoby w świat wiary.

Wiele się dziś zmieniło, ale przecież nikt nie zdjął z nas odpowiedzialności za to, czego uczymy młodych ludzi.

Dla nas, chrześcijan, miejscem krzyża nie jest śmietnik.

Nie ma znaczenia to, z czego ten święty i potężny znak jest wykonany. Tajemnica, która za Nim stoi, przed którą chylimy głowę z pokorą, jest wielka niezależnie od tego, z czego jest zrobiona. Nie modlimy się i nie rozmawiamy z kawałkiem drewna czy plastiku. Patrzymy na symbol, ale widzimy w nim coś poza materią. Poza tu i teraz.

Patrząc na krzyż, zwracamy się - z lękiem i bojaźnią - do Tego, który na nim oddał za nas życie. Skonał i obmył nas z grzechu, żebyśmy mogli zostać zbawieni. Niektórych to być może śmieszy. Dla tych, którzy nie są dotknięci łaską wiary, to jest plastik.

Jak cała nasza wiara, którą trzeba "opiłować".

To tylko kolejny śmieszny halloweenowy gadżet, który ktoś dołożył do kostiumu osoby duchownej. Dla nas, wierzących, ten symbol - zwłaszcza w momencie, w którym trafił na ścianę - stał się sacrum. Nie ma znaczenia to, czy jest z papieru, drewna, plastiku, dwóch gałęzi złączonych sznurkiem czy splątanych drutem. W krzyżu tkwi istota naszej wiary. 

Możecie z nas ironizować, kpić, szydzić i pokazywać nas palcami. Nie mamy z tym problemu także dlatego, że wiemy, iż w historię naszej religii wpisane są prześladowania znacznie poważniejsze niż te, które kończą się uśmiechami politowania. Nijak wam do tych, którzy naprawdę prześladowali takich jak my. Dlatego nie wzbudzacie w nas gniewu, kiedy się z nas śmiejecie.

Na to jednak, żebyście szydzili z Tego, kto na krzyżu umarł dla Waszego i naszego zbawienia, nie pozwolimy nigdy. Na brak szacunku wobec krzyża naszej zgody być nie może i nigdy nie będzie.

Tu nie ma żartów i ta walka jest dla nas znacznie ważniejsza niż mogłoby się Wam wydawać. Jest walką o to, żebyśmy okazali się zbawienia godni.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Błazenada premiera w Sejmie. Tusk i Hołownia zamieniają parlament w rynsztok

opublikowano:
Premier Donald Tusk dał popis chamstwa na mównicy sejmowej (
Premier dał popis chamstwa na mównicy sejmowej (fot. wPolsce24)
To, co wydarzyło się podczas debaty nad wotum nieufności dla minister klimatu, przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni polskiego parlamentaryzmu. Zamiast merytorycznej dyskusji i powagi, jakiej Polacy oczekują od najważniejszych osób w państwie, obywatele otrzymali rynsztokowy spektakl pogardy, w którym w rolach głównych wystąpili premier Donald Tusk oraz wicemarszałek Szymon Hołownia.
Publicystyka

Co on bredzi? Jaś Kapela, "artysta" na garnuszku państwa, który płacze nad hejtem. Kuriozalny występ w telewizji

opublikowano:
Jan Kapela na antenie telewizji wPolsce24
Jan Kapela na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Jaś Kapela od lat próbuje przekonać Polaków, że jest wybitnym twórcą. Problem w tym, że jego "sztuka" jest obiektywnie słaba, a jedyne, co mu faktycznie wychodzi, to wywoływanie tanich skandali, żenujących tłumaczeń i wyciąganie rąk po pieniądze. Jego najnowszy wywiad na antenie telewizji wPolsce24 tylko udowadnia.
Publicystyka

Jak tak można? Ci podli Polacy cieszą się, bo Niemcy odpadli z mundialu! Wstyd

opublikowano:
Polacy się cieszą z niemieckiej klęski
Polacy się cieszą z niemieckiej klęski (fot. wPolsce24)
Stało się. Potęga, która miała miażdżyć rywali na piłkarskich boiskach, spakowała walizki i wraca do domu w atmosferze absolutnego skandalu. Niemiecka reprezentacja znowu zaliczyła spektakularną klęska na mistrzostwach świata, a w polskim internecie... eksplodował festiwal czystej radości.
Publicystyka

Gabinet osobliwości... i żenady. Jak wicepremierzy Tuska robią z siebie pośmiewisko w sieci

opublikowano:
2412439_3
Sikorski poczuł się jak Pablo Escobar. Minister najwyraźniej przeholował z filmami (fot. wPolsce24)
Poważna polityka, dostojeństwo urzędu, dyplomacja na najwyższym szczeblu? Zapomnijcie. Obecna ekipa rządząca najwyraźniej uznała, że zarządzanie dużym europejskim krajem najlepiej wychodzi w rytm tik-tokowych trendów i przaśnych filmików. Ostatnie popisy wicepremierów rządu Donalda Tuska pokazują, że granica żenady została nie tyle przekroczona, co przebiegnięta i pozostawiona daleko w tyle.
Publicystyka

Wije się, kluczy i próbuje rozmyć temat - zdenerwowany Tusk w końcu zareagował na aferę szpitalną i przyznał, że istniały saloniki VIP

opublikowano:
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP (fot. PAP/Leszek Szymański)
Premier staje przed kamerami i wyraźnie się wije. W obliczu gigantycznego skandalu w Warszawskim Szpitalu Południowym i ujawnienia patologii w systemie ochrony zdrowia, reakcja szefa rządu jest zdecydowanie spóźniona. Zamiast męskiego uderzenia w stół i zdecydowanych działań, zobaczyliśmy zdenerwowanego polityka, który kluczy i próbuje gasić pożar ogólnikami.
Publicystyka

Tusk bezczelnie atakuje Daniela Obajtka i pochwala przemoc! Nokautująca riposta europosła. Można tylko rzucić ręcznik

opublikowano:
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowodnił, że standardy demokratyczne i kultura polityczna są mu całkowicie obce. Podczas oficjalnego wystąpienia, szef rządu w kuriozalny sposób odniósł się do skandalicznych wydarzeń i szarpaniny, do której doszło w spółce Solino. Zamiast potępić agresję, Tusk z nieskrywaną satysfakcją pochwalił atak na europosła Daniela Obajtka, stwierdzając z uśmiechem, że ta „akcja miała symboliczny wymiar” i „pokazała właściwe miejsce panu Obajtkowi”. Na te prowokacyjne i pełne pogardy słowa błyskawicznie zareagował sam Daniel Obajtek. W studiu telewizyjnym wPolsce24, w rozmowie z Szymonem Szeredą były prezes Orlenu nie gryzł się w język i wymierzył premierowi potężny, merytoryczny cios, który pozostawił Tuska bez jakichkolwiek argumentów.