Karykatura sakramentu i uderzenie w tradycję. Nowa "impreza" dla wielkomiejskiej "elity"

Niestety, lewicowo-liberalne salony, z właściwą sobie pogardą dla tradycji i świętości, postanowiły zaoferować nam kolejny ze swoich sztucznych, ideologicznych potworków. Na łamach „Polityki” z zachwytem rozpisują się o nowym „rytuale klasy średniej” – tzw. „świeckiej komunii”.
Świecka wydmuszka
Trudno o bardziej jaskrawy przykład intelektualnej i duchowej pustki współczesnej lewicy. Pomysł na organizowanie „komunii bez mszy, kościoła i katechezy” (często pod kuriozalnymi nazwami typu „pospleciny”) jest zwyczajnie głupi i wewnętrznie sprzeczny. Słowo communio oznacza wspólnotę i zjednoczenie – w kontekście sakramentu: z Bogiem i Kościołem. Czym zatem ma być „świecka komunia”? Wydmuszką. Próbą zjedzenia ciastka i posiadania ciastka?
Wielkomiejscy postępowcy, którzy z dumą wypisali swoje dzieci z lekcji religii i odcięli się od chrześcijańskich korzeni, nagle zorientowali się, że bez Boga ich życie staje się płaskie i pozbawione głębszego sensu. Zamiast jednak uderzyć się w piersi, wolą tworzyć groteskowe surogaty. Chodzi o to, by była impreza, były prezenty, drogie restauracje i poklask w mediach społecznościowych, ale broń Boże bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, moralności czy wymiaru sakralnego. To czysty materializm i konsumpcjonizm przypudrowany pseudowartościami.
Uderzenie w polską tożsamość narodową
Nie oszukujmy się – ta nagła promocja pseudo-rytuałów w lewackich mediach nie jest przypadkowa. To zaplanowane i systematyczne uderzenie w polską tożsamość narodową. Kościół Katolicki od wieków stanowił i stanowi fundament naszej kultury, moralności oraz niepodległości.
Promując tego typu neopogańskie czy czysto laickie cyrki, liberalne elity próbują rozbić resztki społecznej spójności. Chcą wychować pokolenie wykorzenione, pozbawione duchowego kręgosłupa, dla którego jedynym punktem odniesienia będą trendy z TikToka i samozwańczy postępowi „eksperci”. Lewica ideologiczna, bo nie ta społeczna, doskonale wie, że człowiekiem bez tożsamości, bez Boga i bez zakorzenienia w tradycji przodków manipuluje się najłatwiej.
Powtórka z PRL-u
Warto w tym miejscu przypomnieć, że współcześni inżynierowie społeczni nie wymyślili koła na nowo. Dokładnie te same metody stosowali komuniści w czasach PRL. Wtedy również aparat partyjny z przerażeniem patrzył na miliony Polaków gromadzące się w kościołach i na potęgę moralną kardynała Stefana Wyszyńskiego. Co zrobiono?
Dokładnie to samo, co proponuje dzisiejsza „Polityka”! W ramach walki z Kościołem i tradycją, komunistyczne władze próbowały narzucić Polakom „świeckie obrzędy”. Wymyślano laickie chrzty (tzw. nadanie imienia), świeckie śluby w urzędach stylizowanych na pałace, a także próbowano zastępować chrześcijańskie święta ich zideologizowanymi, państwowymi odpowiednikami.
Wszystko po to, by odciągnąć ludzi od ołtarza, osłabić pozycję Kościoła i złamać katolickiego ducha narodu.
Promocja konsumpcjonizmu
Dzisiejsza „świecka komunia” promowana przez lliberalno-ewicowe salony to nic innego jak bezpośrednia kontynuacja tamtych komunistycznych tradycji, tyle że ubrana w nowoczesne, kapitalistyczne szatki wielkomiejskiej klasy średniej. Wtedy motywacją był marksizm-leninizm, dziś jest to neomarksistowska kultura unieważniania (cancel culture) połączona z bezdusznym konsumpcjonizmem.
Jako katolicy i patrioci nie możemy przejść obok tego obojętnie. Ta sztuczna, pozbawiona sensu moda minie tak szybko, jak się pojawiła, zostawiając po sobie jedynie niesmak i poczucie żenady. Prawdziwa Pierwsza Komunia Święta przetrwa, bo stoi za nią Prawda, łaska Boża i wieki naszej wspaniałej tradycji, której żadne lewackie media nie zdołają wymazać z serc Polaków.
źr. wPolsce24 za "Polityka"











