Publicystyka

Ależ to trafne! Poseł Józefaciuk ujawnia, dlaczego władza nie chce referendum

opublikowano:
Marcin Józefaciuk punktuje Koalicje Obywatelską
Marcin Józefaciuk punktuje Koalicje Obywatelską (fot. Fratria/Andrzej Wiktor, x.com/@M_Jozefaciuk)
Festiwal hipokryzji, pogardy dla głosu Polaków i paniczny lęk przed werdyktem suwerena – tak w skrócie można podsumować obecną postawę polityków rządzącej liberalno-lewicowej koalicji. Choć na sztandarach od lat niosą „demokrację” i „partycypację obywatelską”, w praktyce uciekają przed każdą formą bezpośredniego decydowania narodu.

Wyrazistym symbolem tego strachu stało się zbliżające się referendum w Krakowie oraz skandaliczna decyzja zdominowanego przez KO Senatu, który zablokował ogólnokrajowe głosowanie w sprawie Zielonego Ładu.

Co ciekawe, kurtynę milczenia i politycznej poprawności zerwał niedawno... jeden z byłych posłów Koalicji Obywatelskiej. Marcin Józefaciuk w swoim szczerym wpisie w mediach społecznościowych uderzył wprost w narrację obozu władzy. Parlamentarzysta, komentując zbliżające się referendum lokalne w Krakowie (zaplanowane na 24 maja 2026 roku) w sprawie odwołania skompromitowanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego, napisał wprost:

Idźcie głosować - gdy jesteśmy pewni wyniku. Zostańcie w domu - gdy wynik może nam nie pasować. I tak właśnie część polityków traktuje dziś demokrację. A za półtora roku będą namawiać aby iść do urn i będą wrzucać zdjęcia z wyborów. W Krakowie zamiast uczciwej debaty słyszymy nawoływanie do bojkotu referendum. Nie dlatego, że referendum jest nielegalne. Nie dlatego, że obywatele nie mają prawa decydować. Tylko dlatego, że ktoś boi się wyniku. To jest chore.”

To stwierdzenie parlamentarzysty, jeszcze do niedawna związanego z ekipą Donalda Tuska, obnaża całą pustkę frazesów, którymi establishment karmi Polaków. 

Kraków mówi „dość” kolesiostwu i drożyźnie

Przypomnijmy, skąd w ogóle wziął się bunt pod Wawelem. Prezydentura Aleksandra Miszalskiego z KO stała się dla Krakowian prawdziwym koszmarem. Miasto tonie w rekordowych długach, a mieszkańcy z własnych kieszeni muszą płacić za nieudolność władzy poprzez drastyczne podwyżki cen biletów MPK, opłat za wywóz śmieci czy rozszerzanie stref płatnego parkowania. Do tego dochodzi bezczelne kolesiostwo przy obsadzaniu miejskich spółek oraz forsowanie ideologicznych projektów, takich jak uderzająca w najuboższych kierowców Strefa Czystego Transportu – wprowadzana na siłę, wbrew woli tysięcy krakowian.

Gdy obywatele zebrali ponad 130 tysięcy podpisów i doprowadzili do rozpisania referendum, w szeregach Platformy wybuchła panika. Ostatnie sondaże ośrodka OGB pokazują, że aż 92 proc. krakowian idących do urn zamierza zagłosować za odwołaniem Miszalskiego! Zamiast jednak z pokorą poddać się weryfikacji, liberalne elity próbują referendalne święto torpedować, umniejszać i nazywać „polityczną grą”.

Senacki zamach na demokrację. Zielony Ład pod ochroną władzy

Lokalny strach w Krakowie to jednak zaledwie odprysk globalnego lęku, jaki paraliżuje obecny obóz władzy. Najlepszym tego dowodem są wydarzenia z gmachu przy Wiejskiej. Senacka większość pod wodzą KO odrzuciła wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej (Zielonego Ładu), mimo, że poparcie dla tego rozwiązania w zorganizowanym w Warszawie marszu wyraziły tysiące obywateli. 

Prezydent Nawrocki, realizując swoje zobowiązania wobec milionów polskich pracowników i NSZZ „Solidarność”, chciał oddać Polakom głos. Pytanie miało dotyczyć kluczowej kwestii: czy obywatele chcą ślepej realizacji utopijnej polityki Brukseli, która drenuje portfele, winduje ceny energii i niszczy polskie rolnictwo oraz przemysł.

Jak odpowiedziała „uśmiechnięta koalicja”? Głosami 62 senatorów wniosek głowy państwa wyrzucono do kosza. Ministra Paulina Hennig-Kloska bezczelnie nazwała tę fundamentalną dla narodu kwestię „polityczną hucpą”, a senatorowie KO zasłaniali się rzekomymi „wadami merytorycznymi” i kosztami organizacji głosowania.

Prawda jest jednak zupełnie inna: oni doskonale wiedzą, że Polacy w miażdżącej większości odrzuciliby ten unijny dyktat, co zdemolowałoby uległą wobec Brukseli politykę rządu Donalda Tuska.

Konkluzja: Demokracja tylko wtedy, gdy wygrywa establishment?

Wydarzenia w Krakowie oraz bezduszna decyzja Senatu układają się w spójną, przerażającą całość. Dla obecnej ekipy rządzącej demokracja jest wartością wyłącznie wtedy, gdy jej wynik sprzyja ich własnym interesom. Gdy Polacy idą do wyborów i wybierają Platformę – to „triumf wolności”. Gdy jednak ci sami Polacy, posługując się konstytucyjnymi narzędziami, chcą odwołać nieudolnego prezydenta miasta albo zatrzymać szaleństwo Zielonego Ładu, które zniszczy ich domowe budżety – wtedy referendum staje się „zagrożeniem”, „populizmem” i „hucpą”.

Słowa posła Józefaciuka, choć napisane w kontekście Krakowa, idealnie punktują całą koalicję rządzącą: jeśli władza boi się zapytać obywateli o zdanie, to znaczy, że straciła mandat moralny do ich reprezentowania. Czas najwyższy, aby Polacy przypomnieli tej władzy, do kogo w rzeczywistości należy suwerenność w Rzeczypospolitej.

***

Więcej na temat krytycznej oceny działań włodarza Krakowa oraz nastrojów mieszkańców przed zbliżającym się głosowaniem można dowiedzieć się z materiału telewizji wPolsce24, w którym szczegółowo omówiono powody obywatelskiego buntu pod Wawelem.

 Nadchodzące dni pokażą, czy Krakowianie skutecznie skorzystają ze swojego demokratycznego prawa.

źr. wPolce24 za x.com

Publicystyka

Karnowski wygarnął prawdę o raperze Macie

opublikowano:
Jacek Karnowski uderza w Matę
Jacek Karnowski uderza w Matę (fot. wPolsce24, youtube)
W programie „Salon Dziennikarski” na antenie telewizji wPolsce24 wybrzmiały mocne, bezkompromisowe słowa dotyczące kondycji psychicznej i moralnej polskiej młodzieży oraz destrukcyjnego wpływu współczesnej popkultury. Redaktor Jacek Karnowski w dosadny sposób wskazał źródła kryzysu, w jakim znajduje się dziś wielu młodych ludzi, uderzając bezpośrednio w idoli lansowanych przez liberalno-lewicowe salony - w tym w rapera Matę.
Publicystyka

Groźny szeryf z Al. Ujazdowskich kontra piksele. Internet bezlitośnie kpi z krucjaty Donalda Tuska

opublikowano:
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi (fot. shutterstock)
Kiedy brakuje pomysłu na realne rządy, a kryzys goni kryzys, w gabinetach władzy zawsze odkurza się sprawdzony manewr: znaleźć wroga zastępczego, groźnie zmarszczyć brwi i ogłosić narodową mobilizację w obronie dzieci. Donald Tusk postanowił przypomnieć Polakom swoje „najlepsze” cechy despoty z minionej epoki. Efekt? Zamiast powagi i strachu, szef rządu doczekał się fali bezlitosnego rechotu, a ze sprawy wymagającej poważnego podejścia, zrobił pośmiewisko. Okazuje się, że najlepszą bronią przeciwko autorytarnym zapędom nie jest nawet gniew, lecz bezlitosna satyra.
Publicystyka

Przerażający potwór zjada nasze miliony! Poseł PiS odsłonił jego twarz skrytą za maską złoczyńcy i wywołał burzę

opublikowano:
Kanthak pokazał twarz potwora
Kanthak pokazał twarz potwora (fot. wPolsce24)
Przez miesiące rządzący tłumaczyli nam, że gigantyczna dziura budżetowa i galopujące zadłużenie to siła wyższa – jakiś metafizyczny byt, klątwa albo zjawisko nadprzyrodzone. Tymczasem w sejmowych korytarzach doszło do dekonspiracji w stylu kultowego „Scooby-Doo”. Poseł Jan Kanthak ściągnął kominiarkę z „tajemniczej zjawy” i pokazał Polakom prawdziwą twarz architekta finansowej katastrofy.
Publicystyka

Festiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie. Trudne pytania to nie hejt, a Gdańsk nie rozliczył własnych grzechów

opublikowano:
Aleksandra Dulkiewicz
Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się w wybory w Krakowie. (fot. Fratria/ M. Czutko)
Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.
Publicystyka

Pół miliona migrantów i ekspresowe wybory. Czy Tusk pójdzie tą samą ścieżką co Madryt?

opublikowano:
Polityczny pojedynek na tle wiadomości
Kryzys polityczny w Hiszpanii, decyzje Pedro Sáncheza i spór o migrację wywołują debatę w Europie. Czy wydarzenia w Madrycie będą miały wpływ także na Polskę?(fot. Fratria/PAP/EPA)
Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił kolejne już w swojej politycznej karierze premiera przedterminowe wybory. Skąd w nim tyle odwagi, by poddać się ocenie wyborców, którzy w większości mają serdecznie dość jego rządów?
Publicystyka

Sekielski zachwycony opisem Czarzastego, co takiego robił w polu. Degrengolada postępuje

opublikowano:
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną!
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną! (Fot. Fratria)
Język polski słynie z bogactwa, plastyczności i niezwykłego zasobu słownictwa. Można nim opisać najskrajniejsze emocje, skomplikowane procesy historyczne i cywilizacyjny skok Polski po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Jednak dla marszałka polskiego Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz dziennikarza Tomasza Sekielskiego jednorazową miarą postępu cywilizacyjnego okazało się… „sranie w polu, bo nie było kibli”. Taki poziom dyskursu serwują nam dziś ludzie, którzy na co dzień aspirują do roli członków elity. To naprawdę przerażające!