Ależ to trafne! Poseł Józefaciuk ujawnia, dlaczego władza nie chce referendum

Wyrazistym symbolem tego strachu stało się zbliżające się referendum w Krakowie oraz skandaliczna decyzja zdominowanego przez KO Senatu, który zablokował ogólnokrajowe głosowanie w sprawie Zielonego Ładu.
Co ciekawe, kurtynę milczenia i politycznej poprawności zerwał niedawno... jeden z byłych posłów Koalicji Obywatelskiej. Marcin Józefaciuk w swoim szczerym wpisie w mediach społecznościowych uderzył wprost w narrację obozu władzy. Parlamentarzysta, komentując zbliżające się referendum lokalne w Krakowie (zaplanowane na 24 maja 2026 roku) w sprawie odwołania skompromitowanego prezydenta Aleksandra Miszalskiego, napisał wprost:
Idźcie głosować - gdy jesteśmy pewni wyniku. Zostańcie w domu - gdy wynik może nam nie pasować. I tak właśnie część polityków traktuje dziś demokrację. A za półtora roku będą namawiać aby iść do urn i będą wrzucać zdjęcia z wyborów. W Krakowie zamiast uczciwej debaty słyszymy nawoływanie do bojkotu referendum. Nie dlatego, że referendum jest nielegalne. Nie dlatego, że obywatele nie mają prawa decydować. Tylko dlatego, że ktoś boi się wyniku. To jest chore.”
To stwierdzenie parlamentarzysty, jeszcze do niedawna związanego z ekipą Donalda Tuska, obnaża całą pustkę frazesów, którymi establishment karmi Polaków.
Kraków mówi „dość” kolesiostwu i drożyźnie
Przypomnijmy, skąd w ogóle wziął się bunt pod Wawelem. Prezydentura Aleksandra Miszalskiego z KO stała się dla Krakowian prawdziwym koszmarem. Miasto tonie w rekordowych długach, a mieszkańcy z własnych kieszeni muszą płacić za nieudolność władzy poprzez drastyczne podwyżki cen biletów MPK, opłat za wywóz śmieci czy rozszerzanie stref płatnego parkowania. Do tego dochodzi bezczelne kolesiostwo przy obsadzaniu miejskich spółek oraz forsowanie ideologicznych projektów, takich jak uderzająca w najuboższych kierowców Strefa Czystego Transportu – wprowadzana na siłę, wbrew woli tysięcy krakowian.
Gdy obywatele zebrali ponad 130 tysięcy podpisów i doprowadzili do rozpisania referendum, w szeregach Platformy wybuchła panika. Ostatnie sondaże ośrodka OGB pokazują, że aż 92 proc. krakowian idących do urn zamierza zagłosować za odwołaniem Miszalskiego! Zamiast jednak z pokorą poddać się weryfikacji, liberalne elity próbują referendalne święto torpedować, umniejszać i nazywać „polityczną grą”.
Senacki zamach na demokrację. Zielony Ład pod ochroną władzy
Lokalny strach w Krakowie to jednak zaledwie odprysk globalnego lęku, jaki paraliżuje obecny obóz władzy. Najlepszym tego dowodem są wydarzenia z gmachu przy Wiejskiej. Senacka większość pod wodzą KO odrzuciła wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej (Zielonego Ładu), mimo, że poparcie dla tego rozwiązania w zorganizowanym w Warszawie marszu wyraziły tysiące obywateli.
Prezydent Nawrocki, realizując swoje zobowiązania wobec milionów polskich pracowników i NSZZ „Solidarność”, chciał oddać Polakom głos. Pytanie miało dotyczyć kluczowej kwestii: czy obywatele chcą ślepej realizacji utopijnej polityki Brukseli, która drenuje portfele, winduje ceny energii i niszczy polskie rolnictwo oraz przemysł.
Jak odpowiedziała „uśmiechnięta koalicja”? Głosami 62 senatorów wniosek głowy państwa wyrzucono do kosza. Ministra Paulina Hennig-Kloska bezczelnie nazwała tę fundamentalną dla narodu kwestię „polityczną hucpą”, a senatorowie KO zasłaniali się rzekomymi „wadami merytorycznymi” i kosztami organizacji głosowania.
Prawda jest jednak zupełnie inna: oni doskonale wiedzą, że Polacy w miażdżącej większości odrzuciliby ten unijny dyktat, co zdemolowałoby uległą wobec Brukseli politykę rządu Donalda Tuska.
Konkluzja: Demokracja tylko wtedy, gdy wygrywa establishment?
Wydarzenia w Krakowie oraz bezduszna decyzja Senatu układają się w spójną, przerażającą całość. Dla obecnej ekipy rządzącej demokracja jest wartością wyłącznie wtedy, gdy jej wynik sprzyja ich własnym interesom. Gdy Polacy idą do wyborów i wybierają Platformę – to „triumf wolności”. Gdy jednak ci sami Polacy, posługując się konstytucyjnymi narzędziami, chcą odwołać nieudolnego prezydenta miasta albo zatrzymać szaleństwo Zielonego Ładu, które zniszczy ich domowe budżety – wtedy referendum staje się „zagrożeniem”, „populizmem” i „hucpą”.
Słowa posła Józefaciuka, choć napisane w kontekście Krakowa, idealnie punktują całą koalicję rządzącą: jeśli władza boi się zapytać obywateli o zdanie, to znaczy, że straciła mandat moralny do ich reprezentowania. Czas najwyższy, aby Polacy przypomnieli tej władzy, do kogo w rzeczywistości należy suwerenność w Rzeczypospolitej.
***
Więcej na temat krytycznej oceny działań włodarza Krakowa oraz nastrojów mieszkańców przed zbliżającym się głosowaniem można dowiedzieć się z materiału telewizji wPolsce24, w którym szczegółowo omówiono powody obywatelskiego buntu pod Wawelem.
Nadchodzące dni pokażą, czy Krakowianie skutecznie skorzystają ze swojego demokratycznego prawa.
źr. wPolce24 za x.com











