Brudna gra przed referendum? KO staje w obronie prezydenta Krakowa

Pozycja Aleksandra Miszalskiego w krakowskim ratuszu coraz bardziej wisi na przysłowiowym włosku. Pod wnioskiem o referendum w sprawie jego odwołania podpisało się blisko 134 tysiące osób – niemal dwukrotnie więcej, niż wynosił wymagany próg. Wyraźnie pokazuje to, że mieszkańcy historycznej stolicy Polski mają dość obecnego włodarza i już po dwóch latach jego rządów chcą odsunąć go od władzy.
Sytuacja wewnątrz Koalicji Obywatelskiej stała się wyjątkowo napięta. W ostatnim czasie widoczna jest nie tylko wzmożona aktywność krakowskiego ratusza polegająca na promowaniu sukcesów Aleksandra Miszalskiego, lecz także zaangażowanie innych polityków formacji, w tym samego Donald Tuska. Ich działania mają na celu zniechęcenie mieszkańców Krakowa do udziału w referendum. Jeden z działaczy postanowił jednak pójść o krok dalej.
Chodzi o Mikołaja Wasiewicza, młodego działacza Koalicji Obywatelskiej i dzielnicowego radnego z Warszawy, znanego z lojalności wobec partyjnej linii. Jak się okazało, w obronie wizerunku Aleksandra Miszalskiego posunął się do działań, które można uznać za naruszające podstawowe zasady etyki. Zamiast merytorycznej debaty wybrał atak na przeciwników politycznych.
Sprawa dotyczy krakowskich przedsiębiorców, którzy mieli być szczególnie zaangażowani w zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum. Wasiewicz zaczął wystawiać ich firmom fałszywe, negatywne opinie w serwisie Google. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, zamiast usunąć komentarze, zdecydował się na inny krok – zmienił nazwę swojego profilu, próbując zatrzeć ślady swojej aktywności.
źr. wPolsce24 za Niezależna











