Czy Polacy mają prawo do decyzji o polityce klimatycznej? Krzysztof Bosak apeluje o referendum

Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek, że skierował do Senatu wniosek o przeprowadzenie referendum dotyczącego polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zgodnie z propozycją głosowanie miałoby odbyć się 27 września 2026 roku.
Pytanie referendalne zaproponowane przez prezydenta brzmi:
„Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
Bosak: Polityka klimatyczna wpływa na niemal każdy obszar życia
Do inicjatywy odniósł się wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Polityk Konfederacji napisał w serwisie X, że polityka klimatyczna UE wpływa już na „niemal każdy obszar naszego życia gospodarczego, politycznego i prywatnego”.
Według Bosaka Polska nigdy nie ratyfikowała tak szeroko rozumianych kompetencji Unii Europejskiej w tym zakresie. W jego ocenie Bruksela przejmuje wpływ na kolejne dziedziny życia publicznego i gospodarczego przy zgodzie lub bierności kolejnych polskich rządów.
„Najwyższy czas zorganizować referendum w tej sprawie” napisał Bosak.
Wicemarszałek Sejmu ocenił również, że nawet jeśli referendum nie miałoby charakteru wiążącego, jego wynik mógłby stać się politycznym argumentem dla polskich władz w sporach o kolejne unijne regulacje klimatyczne.
Poparcie dla idei, krytyka pytania
Bosak podkreślił, że sama propozycja referendum „idzie w dobrym kierunku”. Jednocześnie skrytykował sposób sformułowania pytania. Zdaniem polityka Konfederacji pytanie zaproponowane przez prezydenta nie jest neutralne, ponieważ zawiera ocenę skutków polityki klimatycznej i argumenty charakterystyczne dla jednej strony sporu.
Naród powinien mieć prawo wypowiedzieć się w sprawie obciążeń klimatycznych, ale żeby referendum miało sens, musi być uczciwie i poprawnie zaproponowane i przeprowadzone”
Dodał także, że dopiero okaże się, czy inicjatywa przyniesie realny efekt polityczny, czy stanie się jedynie elementem przedkampanijnego zamieszania.
Decyzja należy do Senatu
Aby referendum mogło się odbyć, wniosek prezydenta musi uzyskać zgodę Senatu. Izba wyższa parlamentu podejmuje taką decyzję bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Wynik referendum byłby wiążący tylko wtedy, gdyby w głosowaniu wzięła udział ponad połowa osób uprawnionych do głosowania.
Według wicemarszałek Senatu Magdaleny Biejat z Lewicy wniosek prezydenta najprawdopodobniej „trafi do kosza”. Niestety, rządzący najwyraźniej obawiają się, że głos Polaków, kiedy otrzymają szansę na wyrażenie swojego zdania w kluczowej sprawie, nie będzie zgodny z ich wizją „Zielonego Ładu”.
źr. wPolsce24 za PAP








