Publicystyka

Komitet obrony Pauliny Kosiniak-Kamysz. Jak politycy rzucają własne rodziny na pożarcie?

opublikowano:
Władysław Kosiniak-Kamysz w ciemnych okularach na tle samolotu ze zdjęciem rodziny o logo PSL
(fot.pixabay/ screen z X/@KosiniakKamysz)
W świecie polskiej polityki, gdzie powaga miesza się z groteską szybciej niż paliwo lotnicze z powietrzem, doczekaliśmy się kolejnego spektaklu. Czy istnieje granica, za którą rodziny polityków mogą czuć się bezpieczne i wolne od hejtu? Jeśli przyjmiemy, że rzeczywiście ów Rubikon istnieje, to rodzi się kolejne pytanie: Kto stawia nogę po jego drugiej stronie? Opinia publiczna, rodzina, czy jednak sami politycy, których ego bywa czasami większe od tygrysa czy Husarza?

Oto polskie niebo zyskało nowych strażników – myśliwce F-35, dumnie nazwane „Husarzami”. Jednak to nie parametry techniczne maszyn rozgrzały opinię publiczną i polityczne salony do czerwoności, lecz postać ich matki chrzestnej. Została nią Paulina Kosiniak-Kamysz, małżonka urzędującego wicepremiera i szefa MON.

Kogo obarczyć winą?

Tradycja, ta nieco zakurzona dama polskiego ceremoniału, sugerowała dotąd, że taką rolę pełnią Pierwsze Damy, jak w przeszłości Maria Kaczyńska czy Agata Kornhauser-Duda. Tym razem jednak postanowiono „odświeżyć” protokół. Ministerstwo Obrony Narodowej, przyparte do muru pytaniami o ten wybór, zastosowało manewr godny najlepszych strategów: unik przez zasłonę dymną z munduru. Dowiedzieliśmy się bowiem, że to sami „lotnicy wybrali na matkę chrzestną” panią Paulinę.

Brzmi znajomo? Nic dziwnego. Ta taktyka „na żołnierza” wydaje się być świeżo importowana zza naszej wschodniej granicy. Podobną strategię obronną przyjęli niedawno Ukraińcy, gdy w Polsce zawrzało po nadaniu jednej z jednostek imienia „Bohaterów UPA”. Tam również tłumaczono, że to „wybór samych żołnierzy”, którzy rzekomo nie mieli żadnych złych intencji.

Najwyraźniej w dzisiejszych czasach, gdy polityk podejmuje kontrowersyjną decyzję, najwygodniej jest schować się za plecami ludzi w kamuflażu i powiedzieć: „To oni chcieli!”. Przecież on sam nie ponosi żadnej winy, a dźwignięcie ciężaru odpowiedzialności na swoje barki wymaga nie lada odwagi.

Od krytyka po bohatera

Sytuacja jest jeszcze bardziej ironiczna, gdy przypomnimy sobie ewolucję poglądów Władysława Kosiniaka-Kamysza wobec samych maszyn F-35. Jeszcze niedawno dzisiejszy szef MON podchodził do zakupu tych „cudów techniki” z dużą dozą sceptycyzmu, a złośliwi internauci do dziś wypominają mu, że kiedyś głośno pytał, po co nam te samoloty. Teraz jednak, w blasku fleszy, minister nie tylko celebruje ich przybycie, ale wystawia do tej celebracji własną małżonkę.

A przecież to nie pierwszy raz, gdy Paulina Kosiniak-Kamysz staje w świetle jupiterów, by ocieplić wizerunek męża. Pamiętna konwencja, gdzie z uśmiechem żona szefa PSL zachęcała go słowami: „Chodź tygrysie, scena jest twoja”, stała się już kultową sceną komedii opowiadającej o śmieszności polskiej polityki. I choć wtedy „tygrysek” miał podbić serca wyborców, dziś ten sam polityczny drapieżnik wydaje się nieco zagubiony w gąszczu krytyki.

Jednak twardo stawia czoła największym wrogom niczym porucznik Pete „Maverick” Mitchell. Swoją drogą, jeśli twórcy filmu „Top Gun” zamierzają nakręcić kolejną część tej historii, to Tom Cruise nie może spać spokojnie. Stojący na płycie lotniska Władysław Kosiniak-Kamysz, spoglądający na nadlatujące myśliwce przez ciemne okulary i przywdziewający kurtkę lotnika, co prawda nie wsiadł za ster maszyny, ale i tak odleciał.

Komitet obrony Pauliny Kosiniak-Kamysz

Polskie Stronnictwo Ludowe ruszyło z odsieczą, publikując pełne oburzenia komunikaty o „przekraczaniu granic przyzwoitości” i „ataku na rodziny”, który nazywają ohydnym hejtem. Cytują nawet Ewangelię: „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Zapominają jednak o jednym drobnym szczególe – to sami politycy otwierają drzwi do politycznej areny swoim bliskim.

Czasami nawet chwytają członków swoich rodzin za ręce i ciągną przez próg. Dla ich dobra? Raczej dla własnej korzyści – podstawowej waluty w krainie ludowców. Skoro PSL tak chętnie tworzy „rodzinny folwark” – by wspomnieć choćby głośną sprawę małżeństwa Duszyków z Radomia, gdzie mąż zwolnił fotel wicedyrektora muzeum, by natychmiast zasiadła na nim jego żona – to trudno się dziwić, że opinia publiczna patrzy na ręce każdej „politycznej rodzinie”.

Konkluzja jest prosta i nieco prześmiewcza: polscy politycy uwielbiają wprowadzać swoje żony, mężów czy kuzynów na publiczne salony, chrzcić nimi samoloty i budować na nich kampanie. Jednak gdy tylko pojawia się krytyka – która w demokracji jest równie nieunikniona jak deszcz w listopadzie – nagle zaczynają płakać nad „świętością rodziny”.

Panowie, zasada jest prosta: jeśli wprowadzacie bliskich do gry o nazwie „polityka”, nie miejcie pretensji, że ktoś ocenia ich zagrania. Nie każda krytyka musi być od razu hejtem, to po prostu cena biletu VIP na tę scenę, którą sami im podarowaliście. Nawet jeśli zamiast tygrysa ląduje na niej akurat Husarz.

Garnitur to jeszcze nie wszystko

Panom w garniturach często wydaje się, że są nie lada twardzielami, bo dzielnie znoszą codzienną krytykę i osiągnęli „szczyt” kariery, zasiadając w poselskich ławach – co, umówmy się, przy dzisiejszym poziomie parlamentaryzmu jest sukcesem dość dyskusyjnym. Tymczasem odwieczną rolą mężczyzny jest chronić kobiety i dzieci, a nie traktować je jako wizerunkowe tarcze.

Nie da się jednak wiarygodnie bronić rodziny przed „ohydnym atakiem”, gdy samemu wystawia się ją na publiczny odstrzał w imię politycznego spektaklu.

Kiedy PSL grzmi dziś o „przekraczaniu granic przyzwoitości” i „świętości rodzin”, warto przypomnieć nie tylko ministrowi, ale i jego doradcom, że prawdziwie męskie jest oszczędzenie najbliższym roli politycznego piorunochronu. Próba zgrywania bohatera w momencie, gdy broni się żony przed krytyką wywołaną własną, niefortunną decyzją, nie ma nic wspólnego z odwagą. To raczej smutny dowód na to, że w pogoni za ociepleniem wizerunku „tygrysa”, zapomniano o elementarnym rozsądku, zamieniając męskie obowiązki na zwykłą polityczną lekkomyślność.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Machina hejtu ruszyła. "Silni razem" wściekli na Monikę Olejnik. Czy to próba zdetonowania tematu?

opublikowano:
sikorski_olejnik
Silni razem atakują Monikę Olejnik za wywiad z Sikorskim (fot. wPolsce24)
Nie milkną echa wczorajszego zajścia podczas programu "Kropka nad i" w telewizji TVN24, kiedy to Radosław Sikorski wzburzony opuścił program Moniki Olejnik, po niestosownym, według niego, pytaniu dziennikarki. Na tym się jednak nie skończyło, minister powody swojej decyzji wyjaśniał na portalu x.com, a w sukurs ministrowi przyszła cała rzesza użytkowników spod znaku "silni razem", którzy nie szczędzili cierpkich słów pod adresem Olejnik.
Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.