Publicystyka

Niemiecka pisarka zastanawia się, co robił jej dziadek w SS. Odpowiadamy na jej pytanie

opublikowano:
Judith Hermann nie wie, co jej dziadek robił w SS.
(fot. Pixabay/FAZ)
Judith Hermann, popularna niemiecka pisarka, pyta na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” o przeszłość swojego dziadka, oficera SS stacjonującego w okupowanej Polsce. Ubolewa, iż nie zna tajemnic swojej rodziny i skupia się na „traumie milczenia" pokolenia jej rodziców. Fakty mówią o czymś znacznie straszniejszym: o systematycznej zbrodni, w której dziadek autorki brał bezpośredni udział.

Dla niemieckiej opinii publicznej Radom to tylko nazwa na mapie. Dla historyków to miejsce jednej z najbardziej brutalnych operacji SS w Generalnym Gubernatorstwie. Jeśli rodzina Hermannów „nie pamięta”, co robił tam ich przodek, przypominamy fakty, których nie da się wymazać.

Radom: Centrum terroru SS

Dziadek Judith Hermann nie trafił do Radomia przypadkiem. Miasto było stolicą dystryktu, w którym SS i policja (Sipo/SD) posiadały nieograniczoną władzę nad życiem tysięcy ludzi.

To tutaj formacje te realizowały najbardziej mroczne punkty planu Heinricha Himmlera.

1. Masowe egzekucje na Firleju: „Fabryka śmierci” w lesie

Jedną z najbardziej przerażających kart w historii Radomia są masowe mordy w podradomskim lesie Firlej. To tam jednostki SS i policji rozstrzeliwały więźniów przywożonych z radomskich katowni.

• Skala: Zamordowano tam od 12 000 do 15 000 osób – głównie Polaków i Żydów.

• Metoda: Ofiary zmuszano do rozbierania się i klękania nad krawędzią masowych grobów. Esesmani zabijali ich strzałami z broni maszynowej.

• Zacieranie śladów: Pod koniec wojny SS nakazało odkopywanie ciał i ich palenie, by ukryć dowody zbrodni przed nadchodzącą Armią Czerwoną.

2. Likwidacja getta: Krwawe lato 1942

W sierpniu 1942 roku SS przeprowadziło likwidację radomskiego getta. To nie była „ewakuacja” – to była rzeź.

• W ciągu zaledwie kilku dni 30 000 ludzi wysłano do komór gazowych Treblinki.

• Na miejscu, na ulicach Radomia, esesmani zamordowali około 2 000 osób – głównie dzieci, starców i chorych, których uznano za „zbędny balast”.

• Krew ofiar płynęła rynsztokami ulic Szwarlikowskiej i Wałowej – miejsc, po których dziś spacerują turyści i potomkowie sprawców.

3. Katownia przy ul. Kościuszki 6

To tutaj mieściła się siedziba policji bezpieczeństwa (Sipo) i SD. Każdy oficer SS w Radomiu wiedział, co dzieje się w piwnicach tego budynku. Więźniowie byli tam poddawani bestialskim torturom: biciu bychowcami, wieszaniu na „słupku” czy rażeniu prądem.

Wielu z nich nigdy nie opuściło tego miejsca o własnych siłach. Po wojnie - w tym samym budynku - polskich patriotów katowali funkcjonariusze bezpieki i NKWD.

Praca niewolnicza pod nadzorem SS

Dziadek Judith Hermann był częścią aparatu zbrodni, który czerpał zyski z morderstw, grabieży i niewolniczej pracy obywateli Polski. W radomskiej Wytwórni Broni (pod zarządem koncernu Steyr-Daimler-Puch) esesmani nadzorowali robotników przymusowych. 

Każde uchybienie, spóźnienie czy podejrzenie o sabotaż kończyło się natychmiastową egzekucją na terenie zakładu. To nie była „zwykła służba”

Judith Hermann w swoim eseju dla FAZ szuka „dziadka”. Jednak w archiwach Radomia nie znajdzie starszego pana z rodzinnych fotografii, lecz trybik w maszynie, która:

1. Wysiedlała i mordowała cywilów.

2. Pacyfikowała okoliczne wsie (m.in. Gałki i Gielniów).

3. Nadzorowała Holokaust na terenie dystryktu radomskiego.

Pytanie „co robił mój dziadek w SS?” ma w całej Polsce bardzo konkretną, krwawą odpowiedź. To nie trauma potomków jest tu najważniejsza, lecz pamięć o milionach ofiar, którym esesmani – tacy jak przodek pisarki – odebrali życie i godność.

I do dziś nie potrafią się do tego przyznać i rozliczyć się z tej zbrodni.

źr. wPolsce24

 

 

 

Publicystyka

Wczoraj siedział cichutko, a dziś nagle nabrał odwagi. Czarzasty atakuje prezydenta. Ależ tam są nerwy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej opowiada o RBN i atakuje prezydenta Karola Nawrockiego
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej (fot. wPolsce24)
Buta, arogancja i rynsztokowy język – tak można podsumować ostatnie wystąpienie Włodzimierza Czarzastego. Lider Lewicy, wywodzący się wprost z komunistycznego układu, w skandalicznych słowach zaatakował prezydenta. Nie zabrakło gróźb, szantażu emocjonalnego w sprawie zbrojeń, a nawet suflowania antyamerykańskich nastrojów. Czy to jest ta „uśmiechnięta Polska”, którą obiecywała koalicja 13 grudnia?
Publicystyka

Co za błazenada. W takich tanich zagrywkach Tusk odnajduje się najlepiej. Nie wie, jakie to żenujące?

opublikowano:
Premier Tusk rozdaje pączki w samolocie. Co za tani PR
Tusk przypomniał sobie o pączkach. Jakie o było sztuczne (fot. wPolsce24)
Wyloty do Brukseli najwyraźniej źle wpływają na premiera. Kiedyś opowiadał o przysmakach serwowanych mu przez teściową, teraz postanowił sam zabawić się w "dobrego wujka". Wyszło żenująco.
Publicystyka

Tylko u nas! Bąkiewicz: Nie chcę zabić Tuska. Modlę się za niego. Ale pani prokurator chyba nie lubi Czarzastego

opublikowano:
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Postawienie zarzutu publicznego podżegania do zabójstwa urzędującego premiera to jedna z najcięższych możliwych kwalifikacji karnych w polskim prawie. Właśnie z takim zarzutem musi dziś mierzyć się Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic i jeden z najbardziej rozpoznawalnych działaczy środowisk narodowych.
Publicystyka

„Magazyn Anity Gargas” wkrótce na antenie telewizji wPolsce24!

opublikowano:
Anita Gargas na antenie telewizji wPolsce24. Powraca ze swoim "Magazynem"
Anita Gargas na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Już niedługo widzowie będą mogli śledzić nowy, autorski format znanej i lubianej dziennikarki Anity Gargas. „Magazyn Anity Gargas” zadebiutuje na antenie telewizji wPolsce24, oferując cotygodniową dawkę angażującej publicystyki.
Publicystyka

Ale nudyyyy. Tusk, Grabiec i Kosiniak-Kamysz przysypiają w Sejmie

opublikowano:
Donald Tusk, minister Grabiec, wicepremier Kosiniak-Kamysz przysypiają na przemówieniu Sikorskiego
Hej, Panowie. Obudźcie się! (fot. wPolsce24)
Wielkie obietnice, dyplomatyczne prężenie muskułów, a w rzeczywistości... po prostu wielkie ziewanie! Tzw. uśmiechnięta koalicja ledwo trzyma się na nogach. Podczas gdy z mównicy padają wzniosłe i wyświechtane frazesy o tym, że "byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki", ekipa Tuska walczy z grawitacją i opadającymi powiekami.
Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.