Wpadka czy strategia? Burza w UE po słowach von der Leyen o „członkostwie” Kanady

Konsternacja wewnątrz Unii Europejskiej
Decyzja von der Leyen o zaprezentowaniu tak daleko idącej propozycji całkowicie zaskoczyła państwa członkowskie. Europejscy dyplomaci przyznają, że nie byli informowani o planach przewodniczącej KE, a jeden z nich określił tę strategię jako „niebezpieczną” i „nierozsądną”. Zaskoczenie było widoczne również w samej Komisji Europejskiej – urzędnicy zajmujący się rozszerzeniem UE dowiedzieli się o pomyśle z mediów.
Z prawnego punktu widzenia unijne traktaty wprowadzają wyraźne rozróżnienie między pełnoprawnym członkostwem a partnerstwem. Stworzenie nowej kategorii „członka stowarzyszonego” wymagałoby zmiany traktatów. Alternatywą mogłoby być włączenie Kanady do Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), co wiąże się jednak z głęboką integracją regulacyjną bez prawa głosu przy stanowieniu unijnego prawa – modelem, który trudno zaadaptować dla państwa leżącego na innym kontynencie.
Pojawiły się również głosy eurodeputowanych (m.in. z frakcji ECR), że jeśli UE tworzy taki model, pierwszym beneficjentem powinna być Wielka Brytania. Przedstawiciele UE szybko jednak ucięli te spekulacje, podkreślając, że Kanada, w przeciwieństwie do państw europejskich, nie ma geograficznej możliwości dołączenia do bloku jako pełnoprawny członek, stąd potrzeba unikalnego rozwiązania.
Amerykańskie groźby i wizja „51. stanu”
Propozycja zacieśnienia więzi między Brukselą a Ottawą wywołała natychmiastową i ostrą reakcję w Waszyngtonie. Donald Trump ostrzegł, że jeśli Stany Zjednoczone uznają nowe porozumienie za „wrogi akt”, nałożą na Unię Europejską potężne cła. Zaznaczył, że o ile „dobre intencje są w porządku”, o tyle jakiekolwiek działania postrzegane jako wymierzone w interesy USA spotkają się z radykalną odpowiedzią gospodarczą.
W tle tych gróźb toczy się wojna handlowa między Kanadą a jej największym partnerem handlowym – Stanami Zjednoczonymi, które odbierają około 70% kanadyjskiego eksportu. Trump wielokrotnie powracał do retoryki wzywającej Kanadę do zostania „51. stanem USA”. Wizja ta jest kategorycznie odrzucana przez premiera Carneya, co nadaje europejskim aspiracjom Ottawycharakter poszukiwania strategicznej przeciwwagi dla amerykańskiej presji.
Ostrożność Kanady i „unikalny sojusz”
Choć premier Mark Carney z zadowoleniem przyjął dążenie Brukseli do pogłębienia relacji, kanadyjska dyplomacja szybko zaczęła studzić oczekiwania dotyczące formalnego członkostwa. Jonathan Wilkinson, nowy ambasador Kanady przy UE, wprost zaprzeczył, by kraj dążył do statusu członkowskiego, podkreślając skupienie na „osiąganiu rezultatów”. Ottawa woli mówić o „unikalnym sojuszu” wykraczającym poza standardowe umowy o wolnym handlu.
Kwestia zacieśniania więzi z Europą dzieli kanadyjską scenę polityczną. Badania opinii publicznej wskazują, że około 80% Kanadyjczyków popiera ściślejszą współpracę z UE w zakresie polityki zagranicznej i gospodarki. Jednocześnie rośnie obawa przed utratą suwerenności i prowokowaniem Waszyngtonu. Lider opozycji Pierre Poilievre skrytykował ambicje Carneya, stwierdzając w mediach społecznościowych: „NIGDY nie będziemy 51. stanem USA. I NIGDY nie będziemy 28. państwem UE”.
Perspektywy nowej współpracy
Niezależnie od dyplomatycznej nomenklatury, obie strony pracują nad bezprecedensowym zbliżeniem. Prezydent Finlandii Alexander Stubb poparł pomysł uczynienia Kanady "28. państwem" bloku, nazywając to "małżeństwem zawartym w niebie", a wsparcie dla idei wyraziła również Francja.
Praktyczny wymiar „unikalnego sojuszu” ma obejmować współpracę w sektorach obronności, cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji, produkcji baterii oraz wydobycia surowców krytycznych. Dyskutowane są również plany budowy kabli podmorskich oraz przekierowania rurociągów, aby ułatwić Europie dostęp do kanadyjskiego gazu. Zanim jednak dojdzie do rewolucji instytucjonalnej, politycy muszą zmierzyć się z prozaicznymi przeszkodami – obecnie aż 10 państw członkowskich UE (w tym Francja, Włochy i Polska) wciąż nie ratyfikowało umowy o wolnym handlu CETA, podpisanej blisko dekadę temu.
źr. wPolsce24 za Politico/CNN









