Polska

Skandal! Żurek zamiata aferę SKOK Wołomin pod dywan. Miażdżący raport NIK i… nagły zwrot w prokuraturze

opublikowano:
Przysucha, 19.03.2026. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek (P) podczas uroczystości otwarcia nowej siedziby Sądu Rejonowego i Prokuratury Rejonowej w Przysusze, 19 bm. (jm) PAP/Piotr Polak
(fot. PAP/Piotr Polak)
Nie ma dnia, w którym oczy opinii publicznej nie byłyby zwrócone w stronę kolejnych budzących zdumienie decyzji prokuratury kierowanej przez W. Żurka. Kontrowersyjne umorzenia spraw, ciche wycofywanie zarzutów wobec S. Nowaka czy szykanowanie niepokornych sędziów. Tym razem prokuratura wykonuje gwałtowny zwrot w sprawie jednej z największych afer finansowych III RP, upadku SKOK Wołomin. Czy oskarżeni byli szefowie KNF unikną odpowiedzialności mimo druzgocących wniosków Najwyższej Izby Kontroli?

Nagły odwrót prokuratury: „PG poleca, prokurator wykonuje”

19 marca 2026 roku, podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie, doszło do sytuacji bezprecedensowej. Pełniący funkcję oskarżyciela prokurator, realizując bezpośrednie polecenie Prokuratora Generalnego (PG), zwrócił się do oskarżonych o wyrażenie zgody na cofnięcie aktu oskarżenia.

Rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, potwierdziła w rozmowie z PAP:

„W czwartek podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie pełniący funkcję oskarżyciela prokurator zwrócił się do oskarżonych o pisemne oświadczenia w przedmiocie wyrażenia zgody na cofnięcie aktu oskarżenia w zakresie przedstawionych im zarzutów”.

Jak podkreślono, zachowanie to nie było autonomiczną decyzją prokuratora prowadzącego, lecz „konsekwencją wydania polecenia przez Prokuratora Generalnego”. Na ten moment zgodę na taki obrót spraw wyraziło już dwóch oskarżonych, a pozostałych pięciu ma czas na odpowiedź w ciągu siedmiu dni.

To oznacza, że sprawa, która dotyczy byłego kierownictwa Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), w tym m.in. Andrzeja Jakubiaka oraz Wojciecha Kwaśniaka, którzy odpowiadali za nadzór nad SKOK Wołomin w latach 2013–2014 może zaraz się zakończyć. Choć szefów KNF oskarżano o rażące zaniedbania, które pozwoliły na wyprowadzenie z Kasy miliardów złotych, dzisiejsze kierownictwo resortu sprawiedliwości uznaje te zarzuty za bezzasadne.

Pomimo potężnych dowodów zebranych przez prokuraturę i niemal gotowego aktu oskarżenia, którym jest raport NIK!

Miażdżący raport NIK: „Negatywna ocena nadzoru”

Decyzja o wycofaniu aktu oskarżenia stoi w jaskrawej sprzeczności z oficjalnym wystąpieniem pokontrolnym Najwyższej Izby Kontroli. Raport NIK o numerze KBF.411.002.01.2021 nie pozostawia złudzeń: Izba negatywnie oceniła sprawowanie nadzoru przez KNF nad SKOK Wołomin.

Kluczowe wnioski z raportu NIK:

  • Brak adekwatnych działań: KNF nie podjęła skutecznych kroków, aby zagwarantować ochronę interesów deponentów, mimo że dysponowała informacjami o zagrożeniach.

  • Ignorowanie ostrzeżeń: Już we wrześniu 2012 r. Kasa Krajowa informowała Urząd o nadmiernym ryzyku, wysokiej koncentracji kredytów i wątpliwych zabezpieczeniach w Wołominie.

  • Niewytłumaczalna zwłoka: Postępowanie w sprawie ustanowienia zarządcy komisarycznego prowadzono aż przez 20 miesięcy. W ocenie NIK, ta przewlekłość umożliwiła kontynuowanie przestępczego mechanizmu wyprowadzania środków.

  • Niewykorzystane sankcje: KNF posiadała narzędzia prawne, by ukrócić proceder wcześniej, ale z nich nie skorzystała.

"Afera", która miała zatopić PiS

- Ta afera była przygotowywana w celu wywołania skandalu, który miał przynieść korzyści rządzącej ówcześnie partii politycznej i jej przedstawicielom w podwójnych wyborach w roku 2015, prezydenckich i parlamentarnych - mówił - o tej właśnie sprawie - w rozmowie z naszym portalem senator Grzegorz Bierecki, który w lutym br. zeznawał przed warszawskim sądem w charakterze świadka.

W toczącym się od września 2023 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie procesie oskarżeni są m.in. byli szefowie i pracownicy Komisji Nadzoru Finansowego, którym zarzucono niedopełnienie obowiązków służbowych w sprawie nadzoru nad SKOK Wołomin. Na ławie oskarżonych łącznie zasiada 11 osób, w tym właśnie 7 osób z ówczesnego kierownictwa KNF. Poza przewodniczącym KNF w latach 2011-2016 Andrzejem Jakubiakiem, jest to m.in. Wojciech Kwaśniak - jego ówczesny zastępca.

Przypomnijmy, w 2015 roku liberalno-lewicowe środowiska i media przychylne Platformie Obywatelskiej, na czele z największymi telewizjami, próbowały przypisać PiS odpowiedzialność za gigantyczną aferę finansową SKOK Wołomin, która, jak już dzisiaj wiemy, od początku była sterowana przez ludzi związanymi ze ludźmi dawnego WSI. 

Cel był prosty - uderzyć w czołowych polityków PiS, w tym kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę i powiązać go ze sprawą, z którą nie miał nic wspólnego. Dodatkowo próbowano skompromitować cały system Kas Spółdzielczych, które były jedną z nielicznych stabilnych alternatyw dla będącego wówczas w znacznym stopniu w rękach podmiotów zagranicznych systemu bankowego. 

Choć politycy PiS na czele z Grzegorzem Biereckim od początku jasno wskazywali, kto w tej sprawie gra nieuczciwie, media głównego nurtu wściekle atakowały środowiska konserwatywne, powielając fałszywe informacje rozpowszechniane m. in. przez byłego oficera WSI Piotra Polaszczyka, którego sąd skazał na 14 lat więzienia.

Poważne wątpliwości budziło zachowanie wczesnych szefów Komisji Nadzoru Finansowego. To właśnie ich dotyczyła sprawa, która formalnie wciąż jeszcze toczy się przed warszawskim sądem, choć - wiele na to wskazuje - jej finał jest łatwy do przewidzenia. 

„Nowa Sprawiedliwość” w wydaniu Żurka

Trudno nie odnieść wrażenia, iż wycofanie aktu oskarżenia w sprawie KNF wpisuje się w szerszy trend działań ministra Waldemara Żurka, które budzą ogromne emocje społeczne.

Od umorzonych spraw osób uderzających w Straż Graniczną (co w dobie wojny hybrydowej jest odbierane jako działanie na szkodę bezpieczeństwa państwa), poprzez wycofanie aktu oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi (co potęguje społeczne poczucie bezkarności elit), po ignorowane twardych dowodów NIK w sprawie Wołomina (co wskazuje na chęć definitywnego „wyciszenia” afery).

Warto przypomnieć coś, co wiedzą wszyscy studenci pierwszego roku prawa. Opaska na oczach Temidy symbolizuje bezstronność, obiektywizm i równość wobec prawa, a nie dosłowną ślepotę. Oznacza to, że prawo powinno być stosowane sprawiedliwie, bez względu na status społeczny, bogactwo czy wygląd zewnętrzny sądzonych osób, opierając się wyłącznie na merytorycznych dowodach i argumentach.

Dziś, dla tysięcy poszkodowanych deponentów SKOK Wołomin, którzy stracili oszczędności życia, dzisiejsze działania prokuratury i ignorowanie raportu NIK to policzek wymierzony w elementarne poczucie sprawiedliwości. 

źr. wPolsce24

 

Polska

Sikorski nie zapłaci Muskowi? Tak szef MSZ zareagował na decyzję ws. Starlinków

opublikowano:
Radosław Sikorski zwrócił się do Elona Muska w sprawie ograniczeń w korzystaniu ze Starlinka dla polskich użytkowników.
Radosław Sikorski (fot. PAP/Paweł Supernak)
Radosław Sikorski postanowił zaczepić Elona Muska za pośrednictwem mediów społecznościowych, domagając się przywrócenia pełnego działania systemu Starlink dla polskich użytkowników. Szef MSZ postanowił w tym celu użyć swoistej groźby ekonomicznej.
Polska

O krok od tragedii w Siedlcach. Pijany 65-latek z zapalniczką przy odkręconej butli z gazem WIDEO

opublikowano:
Wybuch gazu w bloku był o krok. Nietrzeźwy 65-latek z zapalniczką w dłoni
Sekundy od katastrofy. Policyjna interwencja, która uratowała życie 38 mieszkańcom Siedlec (fot. KMP w Siedlcach)
Szybka reakcja, zdecydowanie i profesjonalizm siedleckich policjantów zapobiegły tragedii, do której mogło dojść w jednym z budynków wielorodzinnych w Siedlcach. Nietrzeźwy 65-latek odkręcił zawór butli z gazem, a następnie – trzymając w ręku zapalniczkę – próbował doprowadzić do wybuchu. Policjanci z KMP w Siedlcach, działając w warunkach bezpośredniego zagrożenia również dla własnego życia i zdrowia, błyskawicznie obezwładnili mężczyznę. Z budynku ewakuowano 38 osób.
Polska

Państwo umywa ręce po wycieku danych medycznych. Obywatele słyszą tylko o zastrzeżeniu PESEL

opublikowano:
Katastrofa bezpieczeństwa cyfrowego. 19 milionów Polaków bez realnej ochrony po wycieku danych
Gawkowski ogłasza największy wyciek w historii, ale odpowiedzialność pozostawia ofiarom(fot. Fratria/graf AI)
Wicepremier Krzysztof Gawkowski poinformował o największym w historii Polski incydencie w zakresie cyberbezpieczeństwa – doszło do wycieku danych blisko 19 milionów obywateli, którzy korzystali ze wsparcia medycznego. Wykradziona baza z systemu MyDr ma ponad 2 terabajty i zawiera niezwykle wrażliwe informacje, w tym numery PESEL oraz dane o stanie zdrowia. Choć komunikat ministra miał uspokoić opinię publiczną i przedstawić skoordynowane działania państwa, to w rzeczywistości uwypukla on głębokie zaniedbania systemowe, chaos informacyjny oraz niepokojącą tendencję do przerzucania ciężaru odpowiedzialności na same ofiary.
Polska

Profesor Matczak wreszcie poznał prawdę o Tusku. "Jak krew w piach"

opublikowano:
Prof. Matczak chyba szczerze wierzył w to, że koalicja 13 grudnia "odpolityczni" sądy. Dziś prysły jego złudzenia
Prof. Matczak chyba szczerze wierzył w to, że koalicja 13 grudnia "odpolityczni" sądy. Dziś prysły jego złudzenia (Fot. Fratria)
Prof. Marcin Matczak, wieloletni krytyk PiS i obrońca niezależności sądów, właśnie przeżył szok. Znany prawnik ostro skomentował doniesienia, że kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego ma zostać Maciej Berek – najbliższy polityczny współpracownik Donalda Tuska, powszechnie uważany za jego „prawą rękę”.
Polska

Wynajmujesz mieszkanie w Polsce? Za jeden błąd kobieta musi zapłacić 37 tys. zł

opublikowano:
Blok mieszkalny za drzewami
Białorusinka musi zapłacić 37 tys. zł za remont mieszkania, które wynajmowała. (fot. Fratria/ Liudmyla Kazakova)
Obywatelka Białorusi, Anna, która wraz z dwojgiem dzieci przez prawie dwa lata wynajmowała mieszkanie w centrum Warszawy, otrzymała od właściciela lokalu rachunek na kwotę 37 tys. zł za przeprowadzenie remontu. Kobieta odmówiła zapłaty i skierowała sprawę do prawnika, ponieważ do naliczenia kosztów doszło cztery miesiące po jej wyprowadzce, bez wcześniejszego sporządzenia protokołu zdawczo-odbiorczego.
Polska

Kierowca miejskiego autobusu upił się... za kierownicą w czasie pracy

opublikowano:
To nie jest zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Kierowca miejskiego autobusu naprawdę raczył się piwem podczas jazdy
To nie jest zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Kierowca miejskiego autobusu naprawdę raczył się piwem podczas jazdy (Fot. KMP w Rudzie Śląskiej)
Trudno o bardziej szokujący widok w miejskim autobusie. 63-letni kierowca autobusu linii 23 między Katowicami a Zabrzem miał wozić pasażerów, jednocześnie popijając piwo za kierownicą. Gdy pod koniec swojej zmiany został zatrzymany przez policję, miał w organizmie 2,75 promila alkoholu. Sąd zareagował błyskawicznie – mężczyzna został skazany na pół roku bezwzględnego więzienia.