Ta "afera" miała na celu nie dopuścić PiS-u do władzy. Senator Grzegorz Bierecki przed sądem demaskuje sprawę SKOK Wołomin i obnaża działania ówczesnej KNF

Przypomnijmy, w 2015 roku liberalno-lewicowe środowiska i media przychylne Platformie Obywatelskiej, na czele z największymi telewizjami, próbowały przypisać PiS odpowiedzialność za gigantyczną aferę finansową SKOK Wołomin, która, jak już dzisiaj wiemy, od początku była sterowana przez ludzi związanymi ze ludźmi dawnego WSI.
Cel był prosty - uderzyć w czołowych polityków PiS, w tym kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę i powiązać go ze sprawą, z którą nie miał nic wspólnego. Dodatkowo próbowano skompromitować cały system Kas Spółdzielczych, które były jedną z nielicznych stabilnych alternatyw dla będącego wówczas w znacznym stopniu w rękach podmiotów zagranicznych systemu bankowego.
Choć politycy PiS na czele z Grzegorzem Biereckim od początku jasno wskazywali, kto w tej sprawie gra nieuczciwie, media głównego nurtu wściekle atakowały środowiska konserwatywne, powielając fałszywe informacje rozpowszechniane m. in. przez byłego oficera WSI Piotra Polaszczyka, którego sąd skazał na 14 lat więzienia.
Wątpliwości do dziś budzi zachowanie w tej sprawie ówczesnych szefów Komisji Nadzoru Finansowego, co zresztą jest przedmiotem sprawy, która obecnie toczy się przed warszawskim sądem.
Proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się od września 2023 r. Oskarżeni są m.in. byli szefowie i pracownicy Komisji Nadzoru Finansowego, którym zarzucono niedopełnienie obowiązków służbowych w sprawie nadzoru nad SKOK Wołomin. Na ławie oskarżonych zasiada łącznie 11 osób. Poza przewodniczącym KNF w latach 2011-2016 Andrzejem Jakubiakiem, to m. in. jego ówczesny zastępca Wojciech Kwaśniak.
Według prokuratury oskarżeni urzędnicy, nadzorując SKOK Wołomin w latach 2013-2014, mieli dopuścić się zaniedbań, które pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności w tej kasie. Łączna kwota wyłudzeń w związku z aferą SKOK Wołomin została oszacowana przez prokuraturę w późniejszym akcie oskarżenia dotyczącym całej afery na ponad 3 mld zł.
Senator Bierecki jako współtwórca społecznych kas oszczędnościowo-kredytowych i wieloletni szef Krajowej Kasy jest jednym z kluczowych świadków.
- Ta sprawa jest bardzo bulwersująca i ma głębokie korzenie w polityce przez ostatnie kilkanaście lat w Polsce realizowanej przez partię pod nazwą Platforma Obywatelska - ocenił na początku swych zeznań Bierecki. - Jeśli spojrzeć na kalendarz działań i zaniechań dotyczących afery SKOK Wołomin, można z całą pewnością powiedzieć, że wiąże się ona z kalendarzem wyborczym roku 2015 – mówił Grzegorz Bierecki i dodał: - Ta afera była przygotowywana w celu wywołania skandalu, który miał przynieść korzyści rządzącej ówcześnie partii politycznej i jej przedstawicielom w podwójnych wyborach w roku 2015, prezydenckich i parlamentarnych.
Prokurator spytała o to, kiedy uchwalono ustawę przekazującą nadzór nad SKOK-ami do KNF. Świadek odpowiedział, że w 2009 r. Weszła ona w życie w 2012 r.
- To co było powodem tego opóźnienia? - chciała wiedzieć prokurator.
Bierecki odpowiedział, że przepisy zaskarżył wnioskiem do TK prezydent Lech Kaczyński.
- Pana zdaniem to opóźnienie też było przygotowaniem do tej afery, która miała wybuchnąć w 2015 r.? - kontynuowała pytania prokurator, odnosząc się do prezydenckiego wniosku do TK.
Bierecki odparł, że „z całą pewnością nie, a ustawa była napisana w sposób skandaliczny i niekonstytucyjny”. W rozmowie z telewizją wPolsce24, w grudniu 2025 roku senator Bierecki wprost przyznał, że sprawa ta była przez lata narzędziem, które miało uderzać w środowiska konserwatywne, stąd w 2023 roku za sprawą filmu Tomasza Sekielskiego wpływano na wynik ostatnich wyborów parlamentarnych
- To pozwalało na kontynuowanie tej kampanii pomówień, oszczerstw, których kulminacja była w 2023 roku, tuż przed wyborami, kiedy to w oparciu o opowieści tego pana [Polaszczyka], który teraz został skazany pan Sekielski zrobił film "Korzenie zła", który w okresie ciszy wyborczej tuż przed dniem wyboru w '23 roku reklamował sam Donald Tusk. Więc ta opowieść o łapówkach, o powiązaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości z grupą przestępczą oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy okradli kasę w Wołominie, bo przypomnę SKOK jest tutaj poszkodowanym. Tak więc nie mówimy o aferze SKOK-ów, mówimy o aferze WSI, które napadło na Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową w Wołominie. Kłamliwa narracja była potrzebna do uderzania politycznego i została wykorzystana w 2023 roku przed wyborami, z pełną świadomością. To dlatego powstał, film na zlecenie środowiska Platformy Obywatelskiej, zrealizowany przez Sekielskiego i bardzo rekomendowany w sobotę dzień przed wyborami przez Donalda Tuska. Nie pierwszy raz to środowisko posługuje się kłamstwem - komentował senator Grzegorz Bierecki, tuż po wyroku na Polaszczyka.
Sprawa SKOK-u Wołomin to jedna z największych, niewyjaśnionych afer rządów PO-PSL. Prawicowe media wskazywały między innymi na niejasne związki z oficerami WSI byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego.
źr. wPolsce24











