Od „referendum nienawiści” do „najlepsze co mnie spotkało”. Krakowianie w miesiąc wychowali prezydenta
Od końca stycznia w Krakowie trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Organizatorzy inicjatywy wskazują m.in. na zarzuty dotyczące obsadzania stanowisk po linii politycznej, rosnącego zadłużenia miasta oraz fatalnego sposobu wprowadzania Strefy Czystego Transportu.
Aby referendum mogło się odbyć, potrzebnych było około 56 tys. podpisów. Tymczasem, według organizatorów, mieszkańcy zebrali już grubp ponad 100 tysięcy.
„Polityczne referendum nienawiści”
Gdy inicjatywa dopiero startowała, prezydent Krakowa odnosił się do niej bardzo krytycznie. We wpisie z 27 stycznia na Facebooku sugerował, że za akcją stoją jego polityczni przeciwnicy.
„Chcę Wam powiedzieć jasno – Krakowa i Krakowian nie da się kupić. (…) Przegrani ostatnich wyborów samorządowych i skrajne środowiska prawicowe traktują referendum jak dogrywkę” – pisał wówczas Miszalski.
Prezydent mówił także o „politycznym #referendumNienawiści” i wskazywał na – jak twierdził – kampanię czarnego PR prowadzonego przeciwko niemu.
Miesiąc później – zupełnie inny ton
Z biegiem czasu liczba podpisów zaczęła jednak szybko rosnąć. Dziś wiadomo już, że inicjatorzy znacząco przekroczyli wymagany próg. W najnowszym wpisie prezydent Krakowa przyjął zdecydowanie inny ton.
„Uważam, że referendum to najlepsze co mogło mi się jako politykowi przytrafić. Każdy kryzys bowiem to szansa, a ja dostałem szansę na to, żeby raz jeszcze wsłuchać się w głosy mieszkańców Krakowa, zobaczyć co wymaga zmian i wyciągnąć wnioski” – napisał Miszalski.
Mieszkańcy pokazali siłę
Zmiana narracji zwraca uwagę obserwatorów krakowskiej polityki. W ciągu zaledwie miesiąca referendum w sprawie odwołania prezydenta przeszło drogę od określanego przez niego „referendum nienawiści” do – jak sam dziś mówi – „najlepszej politycznej lekcji”. Jedno jest pewne: inicjatywa mieszkańców powinna być inspiracją dla wszystkich, którzy widzą złe rządy w swoich miastach, gminach czy powiatach.
źr. wPolsce24











