Zdrada polskiej racji stanu? Biejat bagatelizuje Rzeź Wołyńską i krytykuje Nawrockiego
To nie jest „niefortunne sformułowanie” — to świadomy wybór języka, który ma łagodzić ukraińską odpowiedzialność historyczną.
Historycznie bardzo mocno rezonuje ten wątek właściwie ataków na ludność cywilną w Polsce. Uważam że prezydent Zełeński popełnił dyplomatyczny błąd decydując się na taki ruch. Wiadomo że taki ruch wywoła reakcje środowisk nacjonalistycznych w Polsce a to będzie działać tylko na naszą niekorzyść." - mówi Magdalena Biejat
Rzeź Wołyńska to nie były „ataki na ludność cywilną”. To było ludobójstwo — zaplanowana, etniczna czystka przeprowadzona przez OUN-UPA na Polakach w 1943–1944 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Szacuje się 50–100 tys. ofiar (głównie cywilów), z ekstremalnym bestialstwem: masowe mordy siekierami, kosami, gwałty, palenie żywcem, tortury. Sejm RP uznał to za ludobójstwo w 2016 r. Bagatelizowanie tego jako „ataków” to klasyczne minimalizowanie i relatywizowanie zbrodni — narracja zbliżona do ukraińskiego nacjonalizmu, który gloryfikuje UPA jako „bohaterów."
Biejat komentuje też z w sposób niebywały decyzję prezydenta o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu
Nie popieram też ruchu prezydenta Nawrockiego. Uważam, że na niezbyt mądre i niezbyt przemyślane decyzje nie powinno się odpowiadać niezbyt mądrymi i nieprzemyślanymi propozycjami." dodaje.
To nie jest „kontrowersyjna wypowiedz” — to hańba dla polskiego urzędnika tej rangi. Pokazuje oderwanie od polskiej racji stanu i historycznej prawdy na rzecz politycznej poprawności - relacje z Ukrainą ponad prawdę historyczną i godność ofiar. W czasie wojny wsparcie militarne i polityczne dla Ukrainy jest uzasadnione, ale nie może oznaczać zgody na gloryfikację banderowców i zacieranie pamięci o Wołyniu.
źr. wPolsce24 za X











