ROZMOWA WIKŁY. Kowalski: Poland 1/4 populacja Zimbabwe jest zakażona HIV. To gigantyczne zagrożenie epidemiologiczne dla Polski
Postkomunistyczny rak toczy Polskę
Choć rocznice takie jak 4 czerwca przypominają nam o pierwszych częściowo wolnych wyborach, są one również bolesnym symbolem straconych szans i "nocnej zmiany".
Zamiast całkowitej dekomunizacji, elity prawicowe poszły w latach 90. na układ z postkomunistami. Smutnym i hańbiącym symbolem tego stanu rzeczy jest fakt, że po ponad 30 latach od odzyskania niepodległości, funkcję Marszałka Sejmu pełni były członek PZPR – sowieckiej, kolaboracyjnej organizacji" – Włodzimierz Czarzasty - punktuje poseł.
Jednak postkomunizm to nie tylko konkretne twarze minionej epoki, to przede wszystkim szkodliwa mentalność. To ona wyhodowała zastępy urzędników i sędziów, którzy nie mają "polskiego DNA", a swoją lojalność lokują w zewnętrznych ośrodkach decyzyjnych czy w Trybunale Sprawiedliwości UE.
Ten sam układ wciąż twardo trzyma się na polskich uczelniach, gdzie "ludzie z upapranymi rękami w komunie" blokują rozwój młodych patriotycznych naukowców, zmuszając ich nierzadko do emigracji z kraju". - zauważa Kowalski
Zagrożenie migranckie i "banderowska piąta kolumna"
Kolejnym obszarem, w którym polskie państwo kapituluje, jest bezpieczeństwo wewnętrzne. Lublin staje się właśnie tragicznym poligonem doświadczalnym multi-kulturalizmu. Jak zauważa poseł Kowalski, miasto to jest instytucjonalnie zalewane imigrantami – w tym 1600 studentami z Zimbabwe. Efekty? Krwawe ataki na Polaków, jak chociażby napaść czarnoskórego nożownika, któremu nie postawiono nawet zarzutu próby zabójstwa.
Importowanie tysięcy obywateli z krajów afrykańskich to nie tylko sztuczna zmiana struktury narodowościowej, ale też gigantyczne zagrożenie epidemiologiczne w postaci wirusa HIV, którym zakażona jest nawet 1/4 populacji Zimbabwe. Wielu z tych fałszywych studentów zamiast na uczelni, ląduje w "przewozach na aplikację", zabierając pracę polskim taksówkarzom i omijając kasy fiskalne, w czym nierzadko pomagają im powiązane z politykami Koalicji Obywatelskiej firmy" - słyszymy
Nie mniejszym zagrożeniem, według Kowalskiego, jest ponad milionowa obecność Ukraińców w Polsce, która przez brak asymilacji i odwoływanie się ich ojczyzny do zbrodniczej ideologii, staje się "tożsamościową piątą kolumną banderowskiej propagandy".
Postulat prawicy w tej kwestii jest prosty i radykalny: obcy kulturowo imigranci oraz Ukraińcy powinni wrócić do domów, a Polska powinna skupić się na repatriacji Polaków i Polonii z Białorusi czy innych części świata.
Tusk stawia na Niemcy, a lewica walczy z... nagrodami za świadectwa
Za ten stan rzeczy odpowiada wprost rząd Donalda Tuska, który zamiast realizować polską agendę, stał się wykonawcą interesów Berlina.
Kiedy we Lwowie okradana jest polska firma, polskie państwo i ministrowie tacy jak Radosław Sikorski milczą. Kiedy pojawia się szansa na ściślejszy sojusz z największą armią świata (USA), Tusk robi wszystko, by Amerykanów z Polski wypchnąć, promując w zamian europejską (czyt. niemiecką) inicjatywę SAFE. To czyste kuriozum, zważywszy na fakt, że to właśnie Berlin oszukał nas w kwestii dostaw czołgów" - punktuje.
Na rodzimym podwórku ten sam rząd pozwala na rozwój lewicowych absurdów. Najlepszym przykładem "idiotyzmu roku" jest interwencja Rzecznika Praw Dziecka wobec lodziarni w Pszczynie, która rozdawała darmowe lody uczniom z czerwonym paskiem. Zamiast chwalić przedsiębiorczość i nagradzanie wysiłku, urzędnicy kierujący się "lewicowo-genderowym skrzywieniem" dopatrują się w tym wykluczenia i presji.
Wnioski nasuwają się same. Rok 2027 musi stać się cezurą, po której z polskiego państwa całkowicie "odessie się" lewicowych ideologów i postkomunistów. Cel jest tylko jeden, absolutnie nadrzędny: Polska musi być dla Polaków" - podsumowuje Kowalski.
źr. wPolsce24











