Atak na działaczy zbierających podpisy ws. odwołania Miszalskiego! „Uśmiechnięta Polska w pełnej krasie"

Po zaledwie dwóch latach urzędowania Aleksander Miszalski może pożegnać się ze stanowiskiem prezydenta Krakowa. Samorządowiec wywodzący się z Koalicji Obywatelskiej naraził się części mieszkańców stolicy Małopolski. Wśród głównych zarzutów wymieniane są m.in. znaczące zadłużenie miasta, wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, obsadzanie stanowisk partyjnymi współpracownikami oraz brak realizacji kluczowych obietnic wyborczych.
To właśnie te kwestie skłoniły część mieszkańców do rozpoczęcia zbiórki podpisów pod referendum mającym na celu odwołanie Miszalskiego z obecnej funkcji. Aby referendum mogło się odbyć, konieczne jest zebranie około 60 tysięcy podpisów od uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Zbiórka nadal trwa, a według lokalnych informacji do tej pory udało się zebrać około jednej trzeciej wymaganej liczby.
Choć wielu krakowian chętnie popiera inicjatywę, są również osoby stanowczo jej przeciwne. Nie wszyscy jednak potrafią wyrazić swój sprzeciw w sposób zgodny z zasadami debaty publicznej, co pokazuje sytuacja opisana przez Michała Drewnickiego, wiceprzewodniczącego Rady Miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
W sobotę 7 lutego, podczas zbierania podpisów, podszedł do niego mężczyzna, który początkowo nie wzbudzał podejrzeń. Zapytał, jak przebiega akcja, po czym sięgnął po kartę z podpisami. Na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby zamierzał ją podpisać, jednak szybko okazało się, że ma zupełnie inne intencje.
– Bierze ode mnie podkładkę z kartą do podpisu i długopisem zaczyna przekreślać wiersze. Szybko odbieram mu kartę i pytam: „Co pan robi?!”. Widzę agresję, więc włączam nagrywanie. Resztę widzicie na filmie – relacjonował Drewnicki we wpisie w mediach społecznościowych.
Na opublikowanym nagraniu widać, jak mężczyzna zachowuje się wulgarnie wobec osób zbierających podpisy, a następnie z dużą siłą uderza w telefon samorządowca, którym nagrywane było całe zajście. Sam Drewnicki nie kryje zaskoczenia poziomem agresji. Podkreśla, że doskonale rozumie istnienie zarówno zwolenników, jak i przeciwników Aleksandra Miszalskiego, jednak, jak zaznacza, „zbieranie podpisów jest demokratycznym prawem i nikt nie ma prawa go niszczyć ani utrudniać, niezależnie od tego, kogo lubimy i na kogo głosujemy”.
Do incydentu odniosła się również była premier Beata Szydło, która nie kryła oburzenia z powodu ataku na jej partyjnego kolegę.
– Fizyczna agresja wobec Michała Drewnickiego, który zbierał podpisy pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, to sytuacja, której nie można lekceważyć. „Uśmiechnięta Polska” w pełnej krasie: agresja, groźby. Nie zastraszycie ludzi zbierających podpisy. Akcja referendalna będzie trwała, bo trzeba uratować Kraków przed szkodliwą władzą Miszalskiego – napisała eurodeputowana.
źr.wPolsce24 za X/Beata Szydło i Michał Drewnicki











