„Osuwa się w otchłań własnych demonów”. Wstrząsający głos żony aresztowanego dziennikarza

Areszt i poważne zarzuty
Leszek Kraskowski, były dziennikarz śledczy m.in. „Rzeczpospolitej”, „Wprost”, „Super Expressu” i „Dziennika”, został zatrzymany 6 czerwca. Prokuratura zarzuca mu posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji oraz kierowanie gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie.
Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące, uznając, że środki wolnościowe mogą być niewystarczające. Sprawę prowadzi obecnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Zatrzymanie wywołało reakcję części środowiska dziennikarskiego oraz instytucji publicznych. Pojawiły się głosy, że działania wobec Kraskowskiego mogą mieć charakter polityczny. Zupełnie inny obraz przedstawia jednak jego żona.
„Obawiam się o zdrowie i bezpieczeństwo”
W obszernym oświadczeniu Violetta Kraskowska przyznaje, że decyzja sądu o areszcie była dla niej zrozumiała.
– Czytając uzasadnienie aresztu, które jest dostępne na stronie internetowej Sądu Okręgowego w Warszawie, rozumiem powody dla których uznano, że wolnościowe, nieizolacyjne środki zapobiegawcze w tym przypadku będą niewystarczającymi prawnymi instrumentami w postępowaniu karnym – oceniła. - Obawiam się, że Leszek Kraskowski może zrobić krzywdę – mnie, moim dzieciom, mojemu partnerowi lub innym osobom. Pisząc wprost: obawiam się o zdrowie i bezpieczeństwo – podkreśliła.
Zaznacza przy tym, że prawo powinno działać jednakowo wobec wszystkich, niezależnie od zawodu czy pozycji społecznej.
Lata przemocy i ucieczka z domu
Z relacji dziennikarki wynika, że problemy w ich małżeństwie mają długą historię. Para pobrała się w 2009 roku, dziś jest w trakcie rozwodu. – Wniosłam sprawę o rozwód z orzekaniem o winie, o zawieszenie wykonywania władzy rodzicielskiej, o nieustalanie sposobu kontaktowania się pozwanego z dziećmi. De facto, ponieważ 6 lat temu musiałam uciekać z własnego domu, chroniąc nas w ten sposób przed Leszkiem Kraskowskim – napisała.
Twierdzi, że mimo rozstania dramat nie ustał. – Myślałam że koszmar się skończył – niestety, przez kolejne lata biologiczny ojciec dzieci wciąż mnie nachodził i dopuszczał się przemocy – wskazała.
Jak dodaje, potwierdzać mają to liczne interwencje policji, założone Niebieskie Karty, dozór policyjny oraz postępowanie o znęcanie się nad rodziną.
Eskalacja napięcia i groźby
W ostatnich miesiącach – jak relacjonuje – sytuacja ponownie się zaostrzyła. Mimo zakazu zbliżania się, Kraskowski miał nadal nachodzić rodzinę. – Mimo to Leszek K. nadal dopuszczał się aktów takich jak wyzywanie wulgarnie rodziny, niszczenie sprzętów domowych, grożenie i szarpanie mnie w moim mieszkaniu – napisała.
Przytoczyła także treść jednej z wiadomości: „Zadzwoń do mnie bo poleje się krew. Jeśli koleś od Was jeszcze raz mnie zaatakuje nożem, to po prostu go zastrzelę. Nie mam nic do stracenia”.
Twierdzi również, że publicznie chwalił się dostępem do broni, co – jak podkreśla – budziło strach wśród bliskich.
Manipulacje i „fałszywa narracja”
Istotną częścią oświadczenia są zarzuty dotyczące działalności medialnej Kraskowskiego. Zdaniem jego żony, w swoich publikacjach miał wielokrotnie mijać się z prawdą.
– Leszek Kraskowski wyspecjalizował się w bieżącej publicystyce (...) W niektórych z nich oszukuje opinię publiczną odnośnie swojego życia zawodowego i prywatnego. Kreuje wokół siebie atmosferę samotnego wilka walczącego z aferami i jednocześnie osoby, wobec której prowadzone są działania represyjne – stwierdziła.
Jako przykład podała historię rzekomego ostrzelania samochodu i domku ogrodowego oraz wyjazdu rodziny za granicę. – Tymczasem całość zdarzenia wyglądała zupełnie inaczej. Chodziło o nieporozumienie Leszka z sąsiadami, a szkoda (...) została naprawiona i rozliczona – napisała.
Podważyła również relację o rzekomym ataku nożownika, wskazując, że w rzeczywistości chodziło o rozmowę w jej mieszkaniu.
„Osuwa się w otchłań własnych demonów”
W najbardziej osobistej części oświadczenia Violetta Kraskowska opisuje zmianę, jaka – jej zdaniem – zaszła w jej mężu na przestrzeni lat.
– Człowiek, który został moim mężem w 2009 r., 20 lat temu był wyróżniającym się dziennikarzem śledczym – przypomniała. – Niestety, od wielu lat systematycznie osuwa się w otchłań własnych demonów, żyje w świecie wyobraźni, konfabulacji, manipulacji – dodała.
Podkreśla przy tym, że wielokrotnie próbowała mu pomóc. – On wszelką pomoc odrzucał – zaznaczyła.
Sprawa, która początkowo wydawała się kolejnym sporem o granice wolności słowa, odsłania znacznie bardziej złożony i dramatyczny obraz życia prywatnego.
źr. wPolsce24 za Facebook-Violetta Kraskowska











