Wiózł turystów nad Morskie Oko i "zdechł". Dziś zwiozą go na dół

Zepsuty bus ma zostać dziś zwieziony na dół na lawecie. To pierwsza tak głośna awaria od czasu uruchomienia tego typu transportu, który od początku wzbudzał duże emocje.
Elektryczne pojazdy trafiły do TPN w grudniu 2024 roku, a regularne kursy rozpoczęły w maju ubiegłego roku na trasie Zakopane – Morskie Oko. Początkowo zapowiadano, że będą przeznaczone głównie dla osób z niepełnosprawnościami, jednak ostatecznie udostępniono je wszystkim turystom. Obsługę przewozów zapewnia prywatna firma.
System obejmuje kilka odcinków, m.in. Palenica Białczańska – Włosienica oraz Zakopane – Włosienica. Wprowadzono również szeroki katalog zniżek, m.in. dla dzieci, seniorów, rodzin wielodzietnych czy osób z niepełnosprawnościami.
Tuż przed majówką Paulina Hennig-Kloska poinformowała o zatwierdzeniu dofinansowania zakupu kolejnych 16 elektrycznych pojazdów dla TPN. Inwestycja ma objąć także budowę infrastruktury ładowania, w tym stacji szybkiego ładowania i stacji transformatorowych.
Spór o pracę koni trwa
Awaria pojazdu wpisuje się w trwającą od lat debatę o transporcie na trasie do Morskiego Oka. Obecnie kursują tam również tradycyjne zaprzęgi konne – pracuje około 300 koni. Ich wykorzystanie od dawna budzi kontrowersje i jest przedmiotem sporów między organizacjami prozwierzęcymi a administracją parku i góralami.
Służby weterynaryjne podkreślają jednak, że coroczne kontrole nie potwierdzają zarzutów o naruszenia dobrostanu zwierząt, a przewozy są legalne przy zachowaniu obowiązujących przepisów.
Awaria elektrycznego busa pokazuje, że choć alternatywy dla tradycyjnego transportu są rozwijane, to w praktyce wciąż nie są wolne od problemów.
źr. wPolsce24 za rmf24.pl











