Gospodarka

Miała być tania eksploatacja, jest finansowy szok. Elektryki drogie nawet na lawecie

opublikowano:
Kolizja lub wypadek autem spalinowym nie boli finansowo aż tak bardzo jak w przypadku takiego zdarzenia z udziałem elektryka
Kolizja lub wypadek autem spalinowym nie boli finansowo aż tak bardzo jak w przypadku takiego zdarzenia z udziałem elektryka (Fot. Pixabay)
Samochody elektryczne często przedstawiane są jako nowoczesna i ekologiczna alternatywa dla aut spalinowych. Cicha praca, brak emisji spalin i dynamiczne przyspieszenie to ich niewątpliwe atuty. Jednak w praktyce okazuje się, że eksploatacja takich pojazdów potrafi przynieść również bardzo kosztowne niespodzianki.
Jednym z problemów są wydatki związane z awariami, kolizjami czy transportem pojazdu do serwisu. Analizy na największym rynku motoryzacyjnym w Europie, czyli w Niemczech pokazują, że w 2025 roku przeciętny koszt transportu samochodu elektrycznego do warsztatu był niemal dwa razy wyższy niż w przypadku tradycyjnych aut spalinowych.

Rozładowany akumulator i już pojawia się problem

Tak jak każdy samochód, także elektryk może się zepsuć lub zostać unieruchomiony. W praktyce jedną z najczęstszych przyczyn jest rozładowany akumulator trakcyjny, który zasila silnik elektryczny. Wielu kierowców zakłada, że w takiej sytuacji wystarczy po prostu odholować pojazd do najbliższej stacji ładowania.
 
W przypadku aut elektrycznych nie jest to jednak wcale takie proste. Często konieczne jest wezwanie specjalistycznej lawety i transport pojazdu do wyspecjalizowanego serwisu. A to oznacza znacznie wyższe rachunki.

Ponad 20 tysięcy euro po wypadku

Skala kosztów potrafi być naprawdę zaskakująca. Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" opisał historię właściciela jednego z najbardziej skromnych i tanich aut elektrycznych - Peugeota e‑208, który po zderzeniu z ciężarówką otrzymał rachunek przekraczający 20 tysięcy euro. 
 
Dlaczego wyszło aż tyle? Po wypadku konieczne było zastosowanie specjalnych procedur bezpieczeństwa. Na miejsce zdarzenia wezwano lawetę przystosowaną do transportu ciężkich samochodów elektrycznych. Następnie specjalista musiał wymontować akumulator wysokiego napięcia. Bateria była później przechowywana przez tydzień w specjalnych warunkach, aby wykluczyć ryzyko zapłonu lub uszkodzenia.
 
Sam koszt pracy eksperta i magazynowania akumulatora wyniósł około 4100 euro.

Dlaczego obsługa elektryków jest droższa

Firmy analityczne od dłuższego czasu wskazują, że użytkownicy aut elektrycznych zgłaszają wyższe rachunki w sytuacji awarii. Co ciekawe, nie chodzi przede wszystkim o naprawy, lecz o sam transport pojazdu do odpowiedniego serwisu. 
 
Powód tkwi w konstrukcji elektrycznego układu napędowego. Gdy taki samochód porusza się bez pracy silnika – na przykład podczas holowania – układ napędowy może generować energię. Instalacja nie zawsze jest przygotowana na jej odbiór, co grozi przegrzaniem lub uszkodzeniem baterii trakcyjnej. A wymiana takiego elementu to koszt liczony często w dziesiątkach tysięcy złotych.

Holowanie? Producenci mówią jasno

Dlatego większość producentów samochodów elektrycznych ostrzega przed klasycznym holowaniem pojazdu. Dotyczy to marek takich jak Tesla, BMW, Hyundai czy Volvo. W instrukcjach często można znaleźć jednoznaczne zalecenia, aby w razie awarii korzystać wyłącznie z profesjonalnego transportu na lawecie.

Brakuje wiedzy i jasnych procedur

Problem komplikuje jeszcze jeden czynnik – ograniczona wiedza o obsłudze elektryków. Strażacy, ratownicy czy firmy holownicze często działają bardzo ostrożnie, aby uniknąć ryzyka związanego z akumulatorami wysokiego napięcia. Zdarza się więc, że pojazdy przez kilka dni pozostają na placach holowniczych, tylko dlatego że służby chcą upewnić się, iż nie grozi im zapłon baterii.
 
Eksperci podkreślają, że lepsze szkolenia i bardziej przejrzyste procedury mogłyby znacząco ograniczyć takie sytuacje. Na razie jednak kierowcy samochodów elektrycznych muszą liczyć się z tym, że w razie problemów rachunek za pomoc drogową może okazać się znacznie wyższy, niż wielu z nich się spodziewało. 
 
źr. wPolsce24 za Interia.pl
Gospodarka

Katastrofa finansów pod rządami Tuska! Jest zmiana ratingu Polski

opublikowano:
mid-26b06582
Donald Tusk (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Międzynarodowa agencja ratingowa S&P Global Ratings obniżyła perspektywę wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Czy Donald Tusk i jego ludzie znowu będą próbowali obarczyć winą za własną nieudolność prezydenta Karola Nawrockiego?
Gospodarka

Od 2027 roku rząd szykuje kolejny cios: drastyczny wzrost podatku. Zapłacimy wszyscy

opublikowano:
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty. Tutaj pani odwiedza urząd by podpisać dokumenty
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Kolejna „niespodzianka” koalicji rządzącej dla ciężko pracujących Polaków. Zamiast obiecywanych w kampanii ulg podatkowych, kwoty wolnej na poziomie 60 tysięcy złotych i wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości, obywatele dostają to, w czym obecna władza czuje się najlepiej: podwyżki danin i sięganie do cudzych portfeli. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło nowe, wyższe stawki podatku od nieruchomości, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Uderzenie odczują wszyscy: rodziny posiadające własne M, właściciele domów, działkowicze, a przede wszystkim duszeni kolejnymi obciążeniami polscy przedsiębiorcy.
Gospodarka

Seniorzy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle ma wynieść nowa waloryzacja emerytur

opublikowano:
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Polska znalazła się w newralgicznym momencie, w którym na nowo ważą się fundamenty naszej państwowości, ładu ustrojowego oraz elementarnego bezpieczeństwa obywateli. Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego nieustannie trwa „Reduta wPolsce24” — społeczny i redakcyjny dyżur, który stał się symbolem oporu wobec prób demontażu kluczowych instytucji Rzeczypospolitej. Polacy, czuwając na posterunku dzień i noc, dają jednoznaczne świadectwo przywiązania do suwerenności i litery prawa. Przypominają tym samym, skąd wziął się wieloletni kryzys ustrojowy, którego zarzewiem był bezprawny skok Platformy Obywatelskiej na sędziowskie nominacje „na zapas” jeszcze jesienią 2015 roku.
Gospodarka

Polska w ścisłej światowej czołówce. Adam Glapiński ujawnił potężną liczbę: „Mamy już 700 ton”

opublikowano:
Prezes NBP Adam Glapiński
Adam Glapiński pochwalił się sukcesem NBP. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Narodowy Bank Polski przekroczył bezprecedensowy próg w gromadzeniu kruszcu. Podczas konferencji prasowej prezes NBP, prof. Adam Glapiński, przekazał kluczową wiadomość: polskie rezerwy złota osiągnęły poziom 700 ton, co plasuje nasz kraj w ścisłej światowej czołówce.
Gospodarka

Tusk pęka! W strachu ugina się przed prezesem NBP

opublikowano:
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny musiał zderzyć się z twardą rzeczywistością i ustąpić. Jak informuje portal wPolityce.pl, powołując się na medialne doniesienia, premier zmienił zdanie i złoży kontrasygnatę pod powołaniem czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Koalicja rządząca, która przez miesiące próbowała destabilizować kluczową dla polskiej gospodarki instytucję, w obliczu zbliżających się konsekwencji rynkowych i stanowczej postawy Pałacu Prezydenckiego, decyduje się na odwrót.
Gospodarka

Rząd Tuska uderza w NBP. Koszty politycznej zemsty uderzą w kieszenie Polaków

opublikowano:
Spór o nominacje w NBP. Ryzyko paraliżu zarządu i konsekwencje dla gospodarki
Spór o nominacje w NBP. Ryzyko paraliżu zarządu i konsekwencje dla gospodarki (Fot. materiały prasowe NBP)
Decyzja premiera o odmowie złożenia kontrasygnaty pod prezydenckimi nominacjami dla członków zarządu NBP wywołała kolejny ostry kryzys na styku rządu i banku centralnego. Wskazani przez prezesa Adama Glapińskiego i powołani przez prezydenta kandydaci nie mogą formalnie objąć funkcji, co rodzi obawy o spełnienie wymogów proceduralnych i ważność przyszłych decyzji instytucji. Krytycy działań rządu zarzucają premierowi próbę politycznego podporządkowania banku oraz zemstę na jego szefie, czemu towarzyszą zapowiedzi postawienia go przed Trybunałem Stanu