Winobranie w Zielonej Górze. Setki uczestników trafiły do szpitala

Zielona Góra słynie ze swoich winnic. Położenie tego miasta na nasłonecznionych wzgórzach i sprzyjający klimat sprawiają, że są to najdalej wysunięte na północ winnice w Europie. Tradycja produkcji win ma tam bardzo długą tradycję. Krzewy winorośli przywieźli tam ze sobą flandryjscy osadnicy w XII wieku, a pierwsze wzmianki o lokalnej produkcji wina pochodzą z 1314 roku.
Mieszkańcy są z tego dumni. Rada miejska od 1842 roku ogłasza na początku września Winobranie – trwające aż 9 dni święto wina i przemysłu winiarskiego. Po II wojnie, zgodnie z legendą, pierwsze winobranie odbyło się w dniach 21–23 września 1945 roku - badacze powątpiewają jednak, czy faktycznie miało ono miejsce. Na pewno odbyło się ono rok później, w 1946. Odtąd impreza odbywa się co roku. W jego trakcie odbywają się koncerty, przedstawienia teatralne, jarmark itp. W trakcie obchodów rozstawiane jest także Miasteczko Winiarskie, gdzie winiarze z całego regionu prezentują swoje produkty.
Nie wszyscy są jednak w świątecznym nastroju. Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze poinformował, że podczas Winobrania ich Szpitalny Oddział Ratunkowy ma pełne ręce roboty. Tylko w ciągu dwóch pierwszych dni trafiło do niego aż 235 pacjentów.
Szpital poinformował, że aż 25 z nich było pod dużym wpływem alkoholu, zwykle powyżej 3 promili we krwi. Rekordzista miał aż 4,8 promila. Takie osoby trafiają do nas, bo tabela podaje, że zawartość 3,0–4,0 promili i więcej: to głębokie zaburzenia świadomości, ryzyko śpiączki, spadek ciśnienia krwi i temperatury ciała – wyjaśnił szpital.
Szpital dodał także, że podczas winobraniowego weekendu było także sporo przypadków urazów, gdzie interweniować musiało ich ambulatorium. Szanowni państwo, bawmy się z umiarem! - zaapelowali lekarze.
źr. wPolsce24 za "Fakt"









