Skandal w Warszawie. Stanął w obronie polskiej kobiety przed agresywnym cudzoziemcem – teraz sam został wezwany na policję?

Przypomnijmy: kilka dni temu w mediach społecznościowych zawrzało po publikacji nagrania dokumentującego niebezpieczne sceny na jednej z warszawskich ulic. Z relacji świadków wynikało, że ciemnoskóry cudzoziemiec zachowywał się w sposób skrajnie agresywny wobec kobiety – miał uderzać ją po twarzy.
Przejeżdżający obok kierowca, pan Marcel, nie odwrócił wzroku w drugą stronę. Natychmiast wybrał numer alarmowy 112 i zdecydowanie zaprotestował przeciwko przemocy w przestrzeni publicznej.
W odpowiedzi agresor chwycił ciężki metalowy element i groził interweniującemu Polakowi. Choć sytuacja groziła eskalacją, pan Marcel nie ugiął się, dając jasny sygnał: „To jest Polska, tu się takich rzeczy nie toleruje”.
Uderzająca była też postawa atakowanej kobiety, jak się okazuje, lewicowej aktywistki swego czasu wspierającej tzw. strajki kobiet, która domagała się, by interweniujący odjechał i zostawił ją i napastnika w spokoju.
„Liczę, że opresja nie dotknie polskiego obywatela”
Jak wynika z informacji, które pojawiły się w mediach społecznościowych, zamiast zająć się wyłącznie niebezpiecznym napastnikiem, machina biurokratyczna wezwała na przesłuchanie właśnie pana Marcela. Do sprawy włączył się poseł Krzysztof Mulawa, który osobiście towarzyszył mężczyźnie podczas wizyty na komisariacie.
Pan Marcel, który kilka dni temu w Warszawie zareagował, kiedy cudzoziemiec uderzał po twarzy Polkę został wezwany na komisariat. Jestem z panem Marcelem na komisariacie na Okęciu – liczę, że opresja będzie skierowana na atakującego cudzoziemca, nie słusznie reagującego polskiego obywatela” – poinformował w mediach społecznościowych poseł Mulawa.
Oburzenie komentujących budzi fakt, że obywatelska odwaga i brak obojętności wobec przemocy mogą spotkać się z konsekwencjami prawnymi wobec obrońcy, co rodzi fatalny precedens na przyszłość i zniechęca Polaków do obrony własnego bezpieczeństwa na ulicach.
Rutynowa procedura?
W związku z narastającymi wątpliwościami i doniesieniami parlamentarzysty, próbowaliśmy skontaktować się z organami ścigania. Na razie policja oficjalnie nie potwierdza szczegółów dotyczących charakteru wezwania ani statusu, w jakim pan Marcel składał wyjaśnienia. Oficer prasowy komisariatu Warszawa Okęcie, przed którym wykonane zostało zdjęcie, które pojawia się w mediach społecznościowych, aspirant sztabowy Dariusz Świderski, w rozmowie z redakcją portalu wPolsce24 stwierdził, że funkcjonariusze jednostki nie wykonywali żadnych czynności służbowych wobec pana Marcela. Wcześniej takiej wiedzy nie miała też pytana przez nas funkcjonariuszka Stołecznej Komendy Policji.
Pamiętać jednak należy, że zgodnie z procedurami policja mogła po prostu wezwać pana Marcela w charakterze świadka, by dowiedzieć się więcej o okolicznościach całego zdarzenia. Apelujemy do internautów, aby, choć działania ministra Marcina Kierwińskiego i podległych mu służb w wielu przypadkach budzą kontrowersje, w tym konkretnym przypadku nie wyciągali pochopnych wniosków.
Będziemy na bieżąco monitorować tę sprawę. Państwo polskie ma obowiązek chronić swoich obywateli i stać murem za tymi, którzy mają odwagę bronić słabszych przed bezkarnością agresorów.
źr. wPolsce24









