Tusk wyrzuci Giertycha z partii? "Nie jest świętą krową"

Przypomnijmy. W zeszłym tygodniu portal Goniec opublikował fragmenty kilkugodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej. Był w niej przesłuchiwany 10 czerwca w sprawie tzw. dwóch wież. Dwa tygodnie później prokuratura tę sprawę, nie dopatrzywszy się w niej znamion czynu zabronionego.
Tylko on miał dostęp
Wiele osób zadawało sobie pytanie o to, jakim cudem nagranie z tego przesłuchania trafiło do dziennikarzy portalu. Prokuratura poinformowała, że te nagrania stanowiły załącznik do protokołu przesłuchania świadka i prowadzi czynności związane z ich publikacją.
W komunikacie prokuratura poinformowała, że jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego. Pouczono go wcześniej o treści art. 241 kk, dotyczącego tajemnicy postępowania przygotowawczego. Prok. Piotr Skiba powiedział Faktowi, że tą osobą był Roman Giertych.
Nie jest świętą krową?
Tusk został zapytany o to na konferencji prasowej w środę. Nie odniosłem wrażenia, że prokuratura oficjalnie stwierdziła, że pan Giertych odpowiada za nielegalne wynoszenie dokumentów.- powiedział - Zapytam wprost prokuratora generalnego, czy takie jest przekonanie prokuratury. Jeśli tak, to oczekuję natychmiastowego wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.
Tusk zasugerował, że jeśli okaże się, że Giertych złamał prawo, to zostanie wyrzucony z partii. Powiedział, że jest on osobą zasłużoną w niektórych sprawach, w niektórych kontrowersyjną. Nie jest świętą krową. Jeśli złamał prawo, jest out – obiecał Tusk.
Sam Giertych twierdzi, że nie miał nic wspólnego z tym wyciekiem. W rozmowie z Faktem stwierdził, że dostęp do tych nagrań miał nie tylko on, ale także prokuratura. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury – przekonywał.
źr. wPolsce24 za Fakt











