Wyborcy idą do urn, a strażacy walczą z ogniem. Groźny pożar w wyborczą niedzielę w Krakowie

Ogień pojawił się około godziny 13:20 w hali o powierzchni blisko 480 metrów kwadratowych. Sytuacja od początku wyglądała bardzo groźnie, ponieważ wewnątrz składowano łatwopalne środki do dezynfekcji. Do akcji błyskawicznie skierowano ponad 40 strażaków.
Jak przekazał Hubert Ciepły, rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, służby skupiają się na dwóch frontach: gaszeniu płonącego magazynu oraz obronie przylegającego do niego budynku biurowego. Z dotychczasowych raportów wynika na szczęście, że nikt nie odniósł obrażeń w wyniku żywiołu.
Wyborczy spokój z jednym incydentem w tle
Z dala od strażackich syren proces wyborczy przebiega bez większych zakłóceń. Głosowanie rozpoczęło się punktualnie o 7:00 (z drobnymi, zaplanowanymi wyjątkami logistycznymi w szpitalach). Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej w Krakowie, Krzysztof Dyl, potwierdził, że żadna z obwodowych komisji nie musiała przerywać głosowania.
Nie obyło się jednak bez drobnego zgrzytu. Krakowska policja odnotowała jedno zgłoszenie dotyczące złamania ciszy wyborczej. Jak poinformował Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej, chodzi o agitację na jednym z portali społecznościowych. Funkcjonariusze ustalają tożsamość autora wpisu. Przedstawiciele MKW przypomnieli przy okazji, że przepisy są surowe – za publikację np. sondaży wyborczych w trakcie trwania ciszy grozi grzywna sięgająca nawet miliona złotych.
Co warto wiedzieć o dzisiejszym głosowaniu?
- Na kartach widnieje osiem nazwisk w kolejności alfabetycznej, jednak głosy oddane na Jana Hoffmana będą nieważne, ponieważ kandydat zrezygnował ze startu (informują o tym specjalne obwieszczenia w lokalach).
- W tych wyborach nie są zbierane cząstkowe dane o frekwencji, co wynika ze specyficznych wytycznych komisarza wyborczego.
- Lokale zostaną zamknięte o godzinie 21:00. Ostateczne wyniki powinniśmy poznać w nocy, między godziną 3:00 a 4:00 rano, a protokoły zostaną wywieszone na drzwiach magistratu.
Polityczne trzęsienie po referendum
Dzisiejsze głosowanie to bezpośredni skutek politycznego trzęsienia ziemi z maja, kiedy to krakowianie w drodze referendum odwołali Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta. Do czasu wyłonienia i zaprzysiężenia nowego włodarza, Krakowem zarządza Stanisław Kracik, pełniący wcześniej funkcję zastępcy odwołanego prezydenta. Jeżeli niedzielne głosowanie nie wyłoni zwycięzcy z ponad 50-procentowym poparciem, krakowian czeka dogrywka. Druga tura została zaplanowana dokładnie za dwa tygodnie, na 11 października.
źr. wPolsce24 za PAP









