Giertych znów kłamie o wizach. A tymczasem Włochy chcą wyrzucić Hiszpanię ze strefy Schengen

Roman Giertych napisał na X, że wydarzenia w Ceucie przypominają „najazd”, jaki Polska miała za czasów PiS i Wawrzyka. Dodał, że wówczas sprzedawano „600 tysięcy wiz na straganach Azji i Afryki po 5 tysięcy USD”, a odzyskanie kontroli nad granicami to największy sukces rządu Donalda Tuska.
Giertych powiela stare kłamstwo
To klasyczna manipulacja. Nawet oficjalna komisja powołana właśnie przez obecny rząd do zbadania tzw. „afery wizowej” oszacowała skalę nieprawidłowości na kilkaset wiz – w przedziale od 350 do 600. Nie 600 tysięcy. Giertych zwyczajnie łże, powielając starą propagandową liczbę, która nigdy nie miała pokrycia w faktach.
Tymczasem sytuacja w Ceucie pokazuje, jak poważne stają się napięcia migracyjne w Europie. Tysiące migrantów wpłynęło wpław do hiszpańskiej eksklawy.
Włoska premier Giorgia Meloni nazwała te obrazy „szokującymi” i zapowiedziała „nadzwyczajne środki” w obronie granic. Włoscy ministrowie – Matteo Salvini i Antonio Tajani – poszli dalej: zażądali zawieszenia Schengen lub nawet wyrzucenia Hiszpanii ze strefy wolnego przepływu ludzi i handlu.
Włosi wściekli, Hiszpanie chcą solidarności
Tajani wprost oskarżył hiszpańskiego premiera Pedro Sáncheza, że jego polityka legalizacji setek tysięcy nielegalnych migrantów stanowi zachętę dla przemytników. Tymczasem hiszpański minister spraw zagranicznych wezwał włoskiego ambasadora na dywanik, nazywając słowa Tajaniego „niemającymi nic wspólnego z europejską solidarnością”.
To pokazuje skalę konfliktu. Europa pęka pod ciężarem niekontrolowanej migracji, a polska lewica wciąż woli opowiadać bajki o „600 tysiącach wiz PiS”, zamiast przyznać, że problem jest realny i narasta. Giertych może sobie powtarzać swoje liczby. Fakty są inne: komisja jego własnego obozu wykazała, że „afera” dotyczyła kilkuset przypadków. A tymczasem na południu Europy kraje już otwarcie mówią o wywaleniu partnera ze Schengen. To nie jest czas na kłamstwa. To jest czas na twardą politykę migracyjną.
Tak, wiemy, że Ceuta leży w Afryce, ale leży też w UE
Dodajmy jeszcze, że zwolennicy i członkowie koalicji 13 grudnia zaczęli obśmiewać alarmistyczny ton związany z wydarzeniami w Ceucie, argumentując, że przecież miasto to leży w Afryce.
Zapomnieli chyba jednak, że nie zmienia to faktu, że terytorium jest częścią Unii Europejskiej, a zgodnie z wyrokiem hiszpańskiego Sądu Najwyższego każdemu człowiekowi, który przedostał się do Ceuty wpław przysługuje teraz długa sądowa ścieżka azylowa. Nie można go po prostu szybko odwieźć na marokańską granicę. Trudno przypuszczać, by wszystkie sprawy nielegalnych migrantów zdołano rozstrzygnąć w maleńkiej Ceucie. Chyba nie obejdzie się bez przewiezienia tych ludzi do kontynentalnej Hiszpanii.
źr. wPolsce24 za X/politico.eu











