Tak wygląda arogancja władzy w wydaniu burmistrz z KO. „Zarabiam 14 tys. za słuchanie waszych głupot”

W trakcie obrad atmosfera była wyraźnie napięta, jednak w pewnym momencie emocje całkowicie wymknęły się spod kontroli.
– Co się pan na mnie patrzy? – zwróciła się niezwykle pobudzona burmistrz do jednego z radnych.
Chwilę później padły jeszcze mocniejsze słowa. Emilia Bury ostro skrytykowała radnych, zarzucając im niewielkie zaangażowanie i brak odpowiedzialności. – 3200 złotych radny bierze – zero odpowiedzialności. (…) A ja biorę 14 tysięcy miesięcznie, panie radny, za to, żeby pana głupot wysłuchiwać teraz. Niech się pan zamknie – strofowała samorządowców.
Na te słowa zareagował przewodniczący rady, apelując o uspokojenie sytuacji i obniżenie temperatury dyskusji. To jednak tylko dolało oliwy do ognia.
– Niech pan w domu obniża temperaturę. Właśnie mam temperaturę i zamierzam ją tutaj wam wywalić – odpowiedziała pani burmistrz.
Przewodniczący nie krył oburzenia takim tonem wypowiedzi i zwrócił uwagę, że nie życzy sobie uwag dotyczących jego życia prywatnego. Podkreślił, że jego apel miał charakter ogólny i dotyczył wszystkich uczestników sesji.
Mimo to napięcie nie opadło. Burmistrz kontynuowała swoją wypowiedź w ostrym tonie, podkreślając, że „jej temperatura jest odpowiednia”, a w pewnym momencie zasugerowała również, że przewodniczący „nie chciałby usłyszeć jej krytyki”.
Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi: czy takie zachowanie przystoi osobie pełniącej funkcję publiczną?
źr. wPolsce24 za X-Marcel Formela











