Tak kłamie Radosław Sikorski. W tle atom i umowa podpisana przez rząd Tuska z Putinem

Kontekstem sprawy są wypowiedzi polityków prawicy, którzy opowiadają się za udziałem Polski w programie Nucelar Sharing a także opinii niektórych ekspertów, że nasz kraj powinien dysponować bronią jądrową, by skutecznie odstraszać Rosję.
Sikorski atakuje prawicę za atom
- Skoro nasza prawica podpala się publicznie tematem broni atomowej, co uważam za niepoważne i szkodliwe, to niech wyjaśni dlaczego rząd PiS, w dniu 26 września 2016 roku, oddał Rosji cały zasób wytworzonego w Polsce wzbogaconego uranu – napisał na X Radosław Sikorski.
A jak było naprawdę?
1 września 2009 roku, kiedy premierem był Donald Tusk a Radosław Sikorski pełnił funkcję Ministra Spraw Zagranicznych, podpisana została polsko-rosyjska umowa dotycząca współpracy przy wywozie do Rosji zużytego paliwa jądrowego z reaktora MARIA w Świerku. Podpisy złożyli pełnomocnik rządu ds. polskiej energetyki jądrowej Hanna Trojanowska i szef Rosatomu Siergiej Kirijenko. W wydarzeniu uczestniczyli premierzy Donald Tusk i Władimir Putin, a cała impreza była częścią forsowanego przez Tuska i Sikorskiego ocieplania stosunków Polski z Kremlem. Tego samego dnia Putin był także na Westerplatte, gdzie podczas uroczystości z okazji 50. rocznicy wybuchu II wojny światowej wraz Tuskiem i Angelą Merkel wysłuchiwał z kwaśną miną słynnego wystąpienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Wbrew temu, co napisał Sikorski, na mocy umowy z 2009 roku Polska nie wywoziła do Rosji żadnego „zasobu uranu wytworzonego w Polsce” tylko zużyte paliwo jądrowe wykorzystywane w reaktorze MARIA w Świerku. Producentem paliwa była Rosja, po użyciu odsyłano je z powrotem do tego kraju.
Co ma z całą sprawą wspólnego PiS? To, że ostatni transport zużytego paliwa pojechał do Rosji w 2016 roku, a więc wtedy, kiedy prawica była od kilku miesięcy u władzy. Przez pierwszych 5 lat obowiązywania umowy rządy sprawowała koalicja PO-PSL.
Dlaczego Demagog uznał wypowiedź Sikorskiego za "manipulację" a nie kłamstwo?
Sikorskiego próbował bronić lewicowy portal Demagog, zajmujący się weryfikacją wypowiedzi polityków. Ocenił on wpis ministra spraw zagranicznych jako… manipulację. Jeśli twierdzenie, w którym ani jedno zdanie nie jest prawdziwe jest „manipulacją”, to co trzeba powiedzieć, by – według Demagoga – skłamać?
- Przecież to nie jest manipulacja Sikorskiego tylko zwyczajne kłamstwo – skomentował na X poseł PiS Michał Dworczyk, publikując nagranie z podpisania umowy z 1 września 2009 roku.
źr. wPolsce24











