Szykuje się trzęsienie ziemi w ministerstwie klimatu. Hennig-Kloska zostaje, ale z resortem żegna się dyrektor "od kaucji"

Wszystko wskazuje na to, że ekipa Donalda Tuska szuka „kozła ofiarnego” za narastający chaos wokół systemu kaucyjnego i kontrowersyjnych przepisów odpadowych. Nasze źródła wskazują jednoznacznie: dr Marek Goleń, dotychczasowy dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami, stracił stanowisko. To departament odpowiedzialny m.in. za system kaucyjny.
Nazwisko znika, rzecznik milczy
Próbowaliśmy zweryfikować te sensacyjne doniesienia u źródła. Rzecznik resortu klimatu, pytany o dymisję Golenia, początkowo nie potwierdził oficjalnie tych informacji, tłumacząc, że nie ma wiedzy na ten temat. Jednak w dobie cyfryzacji trudno coś ukryć przed czujnym okiem opinii publicznej.
Wystarczy szybki rzut oka na oficjalną stronę ministerstwa. Nazwisko dr. Marka Golenia, który dotąd figurował jako szef departamentu odpowiedzialnego za śmieciową rewolucję, nagle wyparowało z listy pracowników. Zmiany wprowadzono o godzinie 12:07, gdy w Sejmie ważyły się losy minister. W świecie polityki takie „zniknięcia” rzadko są dziełem przypadku.
W związku z tym ponowiliśmy pytania do rzecznika Marka Pogorzelskiego. Za drugim razem otrzymaliśmy odpowiedź, że dyrektor faktycznie pożegnał się ze stanowiskiem, ale "decyzja nie była związana z wprowadzeniem systemu kaucyjnego".
System kaucyjny pod ostrzałem
Dr Goleń był twarzą przygotowań do wdrożenia systemu kaucyjnego – projektu, który od miesięcy budzi ogromne emocje wśród przedsiębiorców i samorządowców. Czy dymisja dyrektora to sygnał, że resort przyznaje się do porażki? A może to próba ratowania wizerunku samej minister Hennig-Kloski, która po serii wpadek stała się jednym z najsłabszych ogniw rządu „Koalicji 13 grudnia”?
Gdzie podziała się transparentność?
Prawicowe media od dawna alarmują, że w Ministerstwie Klimatu i Środowiska ideologia wygrywa z merytoryką. Jeśli informacje o odwołaniu dyrektora Golenia się potwierdzą, będzie to kolejny dowód na ogromny bałagan w resorcie, który zamiast dbać o interesy Polaków, zajmuje się gaszeniem wizerunkowych pożarów własnej szefowej.
Czy to początek większej czystki, czy jeden "kozioł ofiarny", który odpowiada za błędy minister? Będziemy przyglądać się tej sprawie.
źr. wPolsce24











