Terlikowski: moje dzieci bezskutecznie szukały sprawnego butelkomatu. Hennig-Kloska: to wina PiS!

Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska odpowiedziała krótko: – „Ustawa o systemie kaucyjnym jest decyzją poprzedniego rządu”. I w tym momencie rozmowa skręciła w dobrze znanym kierunku.
Tomasz Terlikowski nie zostawił tego bez komentarza: – „Czyli PiS za to odpowiada? Pani od 2,5 roku jest ministrem i oskarżanie PiS-u, że ludzie muszą chodzić z butelkami jak śmieciarze, jest niepoważne."
I trudno się dziwić tej reakcji. Bo niezależnie od tego, kto pisał ustawę – to tylko i wyłącznie rząd, którego członkiem jest Hennig-Kloska odpowiada za jej sprawne wdrożenie.
System, który miał ułatwiać, a utrudnia
System kaucyjny w teorii jest prosty: oddajesz butelkę, dostajesz pieniądze. W praktyce jednak często wygląda to tak, że automat akurat nie działa, bo jest pełny lub aby zwrócić opakowania trzeba stać w długiej kolejce, a wiele butelek. Ludzie chodzą więc z workami plastiku od punktu do punktu, tracąc czas i nerwy. Dokładnie jak dzieci Tomasza Terlikowskiego.
Najbardziej uderza jednak coś innego. Zamiast konkretów – poprawy infrastruktury, zwiększenia liczby punktów czy usprawnienia systemu – pojawia się klasyczne: „to nie my”. Bo o ile ustawę można odziedziczyć, o tyle chaosu nie da się tłumaczyć w nieskończoność.
źr. wPolsce24 za X











