Prof. Czarnek mocno: jak miałem nazwać Ukraińca? Eskimosem? Hiszpanem?
Przemysław Czarnek ostro zareagował na kolejne próby zakłamywania polskiej historii i wybielania zbrodniarzy z OUN-UPA.
„To się dzieje dzisiaj w telewizji polskiej w likwidacji. Pseudoekspert od historii pouczał przedstawiciela prawicy, że UPA tak naprawdę współpracowała z Armią Krajową po wojnie i w związku z tym to nie jest problem, żeby porównywać żołnierzy niezłomnych, wyklętych do ludobójców z UPA. To jest skandal, którego nigdy w Polsce nie było. Nawet za komuny nie było takiego skandalu” – mówił Czarnek odnosząc się oczywiście do słów Kazimierza Wóycickiego, o których piszemy tutaj.
Ogłupienie elit
Były minister edukacji podkreślił, że ogłupienie elit osiągnęło poziom, który wcześniej był nie do pomyślenia. Sam został niedawno zgłoszony do Komisji Etyki Poselskiej przez jedną z partii koalicji Tuska, za co?
„Wiecie za co? Za to, że nazwałem Ukraińca Ukraińcem. Więc jak go miałem nazwać? Eskimosem? Hiszpanem? Ukrainiec to Ukrainiec, Polak to Polak, a Hiszpan to Hiszpan” – mówi Czarnek. „I nie chodzi o to, kto jest kim, tylko chodzi o to, kto co robi. Jeśli ktoś mówi, że ludobójcy z OUN-UPA, którzy zamordowali setki tysięcy Polaków (nawet do 200 tysięcy) i którzy nie pozwalają dzisiaj na ekshumację i godne pochowanie ofiar od ponad 80 lat – jeśli ktoś mówi, że to są tak jakby żołnierze niezłomni Ukrainy, to obraża Polskę i Polaków. I nie ma dla niego miejsca w polskim rządzie i w polskiej polityce” – dodał stanowczo.
Musimy zadbać o pamięć polskich ofiar
Wystąpienie Czarnka jest mocnym głosem w obronie prawdy historycznej w czasach, gdy w publicznych mediach pod rządami Tuska coraz częściej pojawiają się próby relatywizowania zbrodni wołyńskich i zrównywania katów z ofiarami. Sprawa dotyczy m.in. wypowiedzi w TVP Info, gdzie goście (m.in. związani z narracją prof. Wóycickiego i podobnymi środowiskami) starają się „łagodzić” ocenę UPA poprzez rzekome „współprace” z AK.
Czarnek jasno postawił granicę: nie ma zgody na wybielanie ludobójców, niezależnie od tego, jak bardzo „nowa władza” chce resetu relacji z Kijowem za cenę polskiej pamięci. To nie jest spór o słowa. To spór o fundament polskiej tożsamości i o szacunek dla ofiar największej antypolskiej czystki etnicznej XX wieku.
źr. wPolsce24











