Tak Niemcy bili Polaka. Mamy zdjęcie rany Roberta Bąkiewicza

We wtorek, 16 czerwca 2026 roku, Berlin stał się areną bulwersujących wydarzeń. Grupa polskich działaczy z Ruchu Obrony Granic pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza zamierzała symbolicznie upamiętnić polskie ofiary niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej. Aktywiści planowali przemaszerować pod tzw. Głaz Pamięci (usytuowany w pobliżu dawnej Opery Krolla, gdzie Adolf Hitler ogłosił atak na Polskę w 1939 roku), niosąc ze sobą transparenty oraz duży, drewniany krzyż.
Niemiecka policja zablokowała manifestację, argumentując to brakiem wcześniejszego formalnego zgłoszenia zgromadzenia i zakazując marszu z symbolami religijnymi oraz narodowymi. Kiedy Polacy, śpiewając „Rotę”, ruszyli w kierunku pomnika, nastąpiła natychmiastowa i niezwykle agresywna reakcja ze strony służb.
Relacje świadków: „Bili pięściami i kolanami, dusili”
Świadkowie oraz sami poszkodowani mówią wprost o bezprecedensowej brutalności i bandyckich metodach berlińskich funkcjonariuszy. Sam Robert Bąkiewicz, relacjonując zajście dla polskich mediów, nie krył emocji:
Pobili nas strasznie. Wsadzali mi palce do oczu, do nosa. Dusili mnie. Bili pięściami i kolanami. To są bandyci. Brutalność działań funkcjonariuszy od momentu, kiedy przyjechała policja, była ogromna, widać było wyraźną niechęć” – mówił poruszony lider ROG.
Z relacji członków rodziny Bąkiewicza wynika, że stan zdrowia działacza po interwencji wymagał natychmiastowej hospitalizacji i interwencji pogotowia ratunkowego. Oprócz widocznych na zdjęciach rozcięć, potłuczeń i otarć na skórze głowy, pojawiły się informacje o podejrzeniu poważniejszych urazów wewnętrznych, w tym połamanych żeber. Do obezwładnienia jednego Polaka rzuciło się jednocześnie aż pięciu niemieckich policjantów.
Drastyczne dowody ze szpitala
Opublikowane zdjęcie z placówki medycznej (powyżej) jednoznacznie potwierdza, że działania niemieckiej policji wykroczyły daleko poza standardowe procedury zatrzymania. Na odsłoniętej skórze głowy widoczne jest głębokie, mocno zaczerwienione i nabrzmiałe uszkodzenie tkanki, które powstało najprawdopodobniej w wyniku silnego uderzenia lub dociskania głowy do twardego podłoża (np. bruku) podczas brutalnego skuwania kajdankami.
Niemiecka policja w oficjalnym komunikacie potwierdziła, że wobec sześciu osób zastosowano „środki ograniczające wolność” oraz użyto siły fizycznej ze względu na rzekomy „opór” manifestantów. Po zakończeniu czynności i spisaniu danych wszyscy Polacy zostali zwolnieni.
źr. wPolsce24











