Szokujące kulisy sprawy z Piaseczna. Policja wiedziała o problemach funkcjonariusza podejrzanego o gwałt?

Ustalenia dziennikarzy wskazują, że do Komendy Głównej Policji w ubiegłym roku wpłynęło anonimowe pismo zawierające skargi na Marcina J. Choć nie ustalono dokładnej daty, sprawa została przekazana do Biura Spraw Wewnętrznych Policji (BSWP) w Warszawie, które zajmuje się kontrolą przestępstw popełnianych przez policjantów.
Komisarz Wioletta Szubska z zespołu prasowego KGP potwierdziła „Wyborczej”, że w grudniu ubiegłego roku warszawski wydział BSWP prowadził czynności w związku z anonimowym zawiadomieniem. Nie ujawniła jednak, kogo dokładnie przesłuchiwano ani jakich konkretnie zarzutów dotyczyła skarga.
Pismo do prokuratury i brak decyzji
Rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Skiba potwierdził, że BSWP skierowało do prokuratury pismo dotyczące nieprawidłowości przy zatrzymywaniu osób. Wstępna kwalifikacja prawna obejmuje przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy.
Wśród co najmniej czterech policjantów wskazanych w materiale znalazł się również funkcjonariusz aresztowany w związku ze sprawą gwałtu. Do tej pory prokuratura nie podjęła decyzji o wszczęciu śledztwa - materiały trafiły do naczelnika jednego z wydziałów dopiero 12 stycznia 2026 roku.
Zarzuty ws. gwałtu i reakcja władz
Do zdarzenia miało dojść 3 stycznia na terenie jednostki w Piasecznie. Według ustaleń śledczych pijany dowódca z oddziałów prewencji policji w Warszawie miał zgwałcić młodą policjantkę. Funkcjonariusz usłyszał zarzuty zgwałcenia oraz zmuszenia do poddania się innej czynności seksualnej. Został zawieszony w obowiązkach i tymczasowo aresztowany.
Po ujawnieniu sprawy kontrole w jednostce zarządzili komendanci główny i stołeczny policji. Postępowanie sprawdzające prowadzi także inspektor nadzoru wewnętrznego w MSWiA. Na początku stycznia Komenda Stołeczna Policji poinformowała również o odwołaniu zastępcy dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza.
źr. wPolsce24 za "Gazeta Wyborcza"











