Sikorski straszy prezydenta Nawrockiego. „Był już taki prezydent”
Stosunki między rządem Donalda Tuska a kancelarią prezydenta Karola Nawrockiego nie należą do - oględnie mówiąc - łatwych. Napięcia widoczne są gołym okiem. Tym razem poszło o traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności podpisany w środę w Londynie przez premierów Polski i Wielkiej Brytanii.
Tego samego dnia prezydent Karol Nawrocki powiedział, że dobrze by było przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować KPRP o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane. Dodał, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie „z opinii publicznej”.
Co z ratyfikacją?
Szef MSZ był pytany podczas konferencji prasowej w Sopocie, jakie konsekwencje dla bezpieczeństwa Polski miałaby odmowa ratyfikacji tego traktatu przez prezydenta. Sikorski został też proszony o komentarz do stanowiska Kancelarii Prezydenta RP, że zbyt późno otrzymała finalny projekt polsko-brytyjskiego porozumienia.
Sikorski odpowiedział w charakterystyczny dla siebie sposób.
Podkreślił, że traktat jest korzystny zarówno dla Polski, jak i dla Wielkiej Brytanii, narzekał, że prezydent Nawrocki powiedział o swoich zastrzeżeniach podczas oficjalnej wizyty w Szwajcarii, przekonywał, że ze strony jego resortu wszystko jest w porządku i bronił swoich urzędników. Podkreślił też, że politykę zagraniczną prowadzi rząd.
Prezydent musi podpisać
- Rolą prezydenta jest ratyfikować, czyli podpisać. Natomiast pan prezydent identyfikuje swoją rolę, że tam, gdzie podpisuje, to on decyduje – oburzał się Sikorski. - Pan prezydent musi zrozumieć, że jest częścią państwa polskiego, a nie stoi ponad państwem polskim, że on też ma obowiązki, też do niego stosują się procedury i nie jest nad rządem – podkreślił.
Dodał, że „system, w którym prezydent będzie blokował, ileś procedur państwowych (...) jest nie do przyjęcia”. A potem pogroził prezydentowi Nawrockiemu, przypominając katastrofę smoleńską.
Nie decyduje, jak pilotować
- To jest nie tylko szkodliwe dla państwa, to jest niebezpieczne. Bo przypominam, był już taki prezydent, który uzurpował sobie prawo do podejmowania decyzji, które nie leżały w jego kompetencjach - zauważył szef MSZ.
Dodał, że „prezydent jako pasażer samolotu rządowego nie decyduje o tym, jak pilotować tym samolotem”. - Ale był już prezydent, którego proszono, mimo że nie miał takich kompetencji, o zgodę na wybranie lotniska zapasowego i on tej decyzji na czas nie podjął. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. I prosiłbym prezydenta Nawrockiego, żeby nie szedł tą drogą - mówił Sikorski.
Przypomnijmy, że w katastrofie polskiego Tu-154 w Smoleńsku, do której doszło 10 kwietnia 2010 r. zginęło w niej 96 osób, wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską.
wPolsce24 za PAP
fot. PAP/Andrzej Jackowski











