To już! Startuje wielka akcja, która ma pozbawić Trzaskowskiego urzędu. Szukaj ludzi w pomarańczowych kamizelkach

Za inicjatywą stoi Stołeczna Operacja Referendalna, której twarzą jest Maciej Wilk. Jak zapowiadają organizatorzy, wolontariusze pojawią się we wszystkich dzielnicach miasta, a mieszkańcy będą mogli łatwo ich rozpoznać po charakterystycznych pomarańczowych kamizelkach. Celem jest zebranie odpowiedniej liczby podpisów, które pozwolą formalnie rozpisać referendum.
Dlaczego chcą odwołania?
Inicjatorzy wskazują na szereg zarzutów wobec władz miasta. W ich ocenie Warszawa zmaga się z problemami w zarządzaniu spółkami i instytucjami, a rozbudowana administracja generuje wysokie koszty dla mieszkańców. Podnoszą także kwestie awarii w oczyszczalni „Czajka”, przeciągających się inwestycji, takich jak remont Sali Kongresowej, oraz zmian w organizacji ruchu – w tym zwężania ulic, ograniczeń dla kierowców i redukcji miejsc parkingowych.
Krytyka dotyczy również wprowadzenia Strefy Czystego Transportu oraz – jak twierdzą organizatorzy – niewystarczającego zaangażowania prezydenta miasta w bieżące sprawy Warszawy.
Wysoki próg do spełnienia
Aby referendum mogło się odbyć, konieczne jest zebranie podpisów od około 132 tysięcy mieszkańców, co stanowi 10 proc. uprawnionych do głosowania. To jednak dopiero pierwszy etap.
Jeszcze większym wyzwaniem jest frekwencja. Aby wynik referendum był wiążący, do urn musi pójść około 450 tysięcy osób, czyli trzy piąte liczby uczestników ostatnich wyborów samorządowych.
Historia pokazuje, że to trudne
Warszawa ma już doświadczenie z tego typu inicjatywą. W 2013 roku odbyło się referendum dotyczące odwołania Hanna Gronkiewicz-Waltz. Mimo szerokiej debaty i licznych zarzutów wobec ówczesnej prezydent, głosowanie okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.
To pokazuje, że choć samo zebranie podpisów jest dużym wyzwaniem, to jeszcze trudniejsze jest zmobilizowanie mieszkańców do udziału w głosowaniu.
Polityczny test dla stolicy
Planowane referendum – jeśli do niego dojdzie – będzie nie tylko oceną działań Rafał Trzaskowski, ale też sprawdzianem mobilizacji społecznej i realnego poziomu niezadowolenia mieszkańców. Najbliższe tygodnie pokażą, czy inicjatorom uda się przekuć krytykę w konkretne poparcie, czy też – podobnie jak w przeszłości – zabraknie wystarczającej liczby głosów, by doprowadzić sprawę do finału.
Przypomnijmy, że podobna inicjatywa zakończyła się jednak sukcesem w Krakowie, gdzie mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
źr. wPolsce24 za PAP











