Karol Nawrocki nie odpuszcza. O tym, czy damy się zrujnować przez "zielony ład" powinniśmy zdecydować sami
To ruch o dużym ciężarze politycznym i społecznym, bo dotyczy jednej z najważniejszych kwestii najbliższych lat – relacji Polski z unijną polityką klimatyczną i jej realnych kosztów dla gospodarki oraz zwykłych ludzi.
Jedno pytanie, fundamentalna decyzja
Proponowane referendum ma być maksymalnie czytelne. Obywatele odpowiedzą na jedno pytanie:
„Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?”
Na karcie do głosowania mają znaleźć się także oficjalne wyjaśnienia, które pokażą konsekwencje obu wyborów. To istotne, bo debata wokół polityki klimatycznej często bywa uproszczona, a jej skutki – od cen energii po koszty życia – są bardzo konkretne.
Konkretna data
Prezydent wskazał również termin głosowania – 27 września 2026 roku (niedziela). To oznacza, że – jeśli Senat wyrazi zgodę – Polacy jeszcze w tym roku będą mogli bezpośrednio wypowiedzieć się w sprawie, która wpływa na: rachunki za prąd i ogrzewanie, ceny paliw, konkurencyjność polskiej gospodarki oraz przyszłość wielu branż przemysłowych.
Decyzja Karola Nawrockiego wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy Polska powinna bezwarunkowo realizować założenia polityki klimatycznej Unii Europejskiej, czy też renegocjować jej tempo i zakres, biorąc pod uwagę krajowe realia.
Zwolennicy referendum podkreślają, że skala zmian proponowanych przez UniE jest bezprecedensowa, a ich koszty ponoszą głównie obywatele i przedsiębiorcy, stąd decyzja tej rangi powinna mieć bezpośredni mandat społeczny.
Zobacz pełny materiał dotyczący drugiego już wniosku prezydenta o referendum klimatyczne z Wiadomości wPolsce24.
źr. wPolsce24 za prezydent.pl











