Kpina z woli wyborców! Krakowianie odwołali Miszalskiego, ale wyborów w sierpniu nie będzie. A kiedy będą?

W połowie maja Krakowianie postanowili w referendum odwołać z urzędu prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, polityka Koalicji Obywatelskiej. Premier Donald Tusk zdecydował, że do czasu wyborów pełniącym obowiązki prezydenta zostanie Stanisław Kracik, dotychczasowy zastępca Miszalskiego.
Jeden protest blokuje proces wyborczy
W tamtym czasie wszyscy zakładali jeszcze, że nowe wybory na prezydenta miasta odbędą się już w sierpniu. Dziś już wiadomo, że to termin nierealny. Powodem są protesty referendalne, które trafiły do sądu - w rzeczywistości chodzi o jeden protest, który zablokował całą procedurę.
Według Interii jego autor Edward Nowak nie odebrał oficjalnego pisma z sądu.
Nowak to były wiceprezydent Krakowa, eksposeł i były wiceminister (przemysłu i handlu oraz gospodarki), od 2015 roku związany z Komitetem Obrony Demokracji gorliwy krytyk rządów PiS.
W połowie czerwca sąd oddalił złożony przez niego protest referendalny, a na początku lipca przygotował pisemne uzasadnienie decyzji i wprowadził je do systemu. Sęk w tym, że - jak pisze Interia - ani Nowak, ani jego pełnomocnik dotąd nie odebrali pisma. Termin mija 16 lipca. Jeśli do tego czasu korespondencja nie zostanie podjęta, sąd uzna ją za doręczoną.
Jednak dopiero od tego momentu zacznie biec siedmiodniowy termin na złożenie zażalenia. Brak reakcji ze strony Nowaka sprawi, że decyzja o oddaleniu protestu się uprawomocni. Jeśli złoży on jednak odwołanie, sprawa trafi do Sądu Apelacyjnego, który na jej rozpatrzenie będzie mieć 30 dni.
Terminy zaczną biec pod koniec sierpnia
Rozstrzygnięcie może więc zapaść nawet po 20 sierpnia. Dopiero wtedy zaczną biec terminy związane z wyznaczeniem przedterminowych wyborów.
- Drugi przepis w przypadku skarg do sądów administracyjnych przewiduje, że wybory rozpisuje się w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się rozstrzygnięć sądów administracyjnych. Ja bym powiedział, że trzeba będzie te wybory przeprowadzić w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się rozstrzygnięcia sądu okręgowego – wyjaśnia w rozmowie z RMF FM sędzia Zbigniew Zgud z Sądu Okręgowego w Krakowie.
Taki scenariusz oznacza, że pierwsza tura wyborów mogłaby odbyć się dopiero na przełomie października i listopada, a ewentualna druga tura – jeszcze później, bo w listopadzie. Pesymiści obliczają, że jeszcze później, bo na początku grudnia.
Co oznacza takie przesunięcie terminu?
Takie przesunięcie terminu wyborów pozwali Koalicji Obywatelskiej przygotować ewentualną "finansową niespodziankę" dla przyszłego prezydenta. Trwają już prace nad przyszłorocznym budżetem miasta, a odpowiada za nie pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik.
- Możemy przygotować taki projekt budżetu, który będzie bombą z opóźnionym zapłonem – ostrzega w rozmowie z Interią jeden z lokalnych polityków KO.
źr. wPolsce24 za Interia/RMF FM











